|
|
| Wyświetlono wypowiedzi wyszukane dla hasła: Raciborskiego Domu Kultury |
|
|
| 750 lat Chorzowa | |
Obchody 750-lecia - konferencja prasowa W najbliższy poniedziałek 5 lutego br. o godz. 12.00 rozpocznie się konferencja prasowa dotycząca obchodów 750 lecia Chorzowa. Konferencja z udziałem Komitetu Organizacyjnego odbędzie się w Miejskim Domu Kultury „Centrum” przy ul. Dąbrowskiego 7 w Chorzowie. Na konferencji obecni będą : przewodniczący Komitetu Obchodów Marek Kopel, zastępca przewodniczącego Joachim Otte oraz członek Komitetu i naczelnik Wydziału Kultury i Sportu UM Chorzów Marcin Stolarz. Podczas spotkania przedstawiony zostanie program Obchodów 750 Rocznicy Nadania Wsi Chorzów Zakonowi Bożogrobców przez Księcia Władysława Opolsko-Raciborskiego. Na konferencji obecni będą także wszyscy członkowie Komitetu Organizacyjnego, w tym m.in. dyrektorzy placówek kulturalnych, przedstawiciele stowarzyszeń, chorzowscy historycy, osoby odpowiedzialne za realizację przedsięwzięć w ramach całorocznych obchodów 750 lecia Chorzowa. Trochę historii... W 1257 roku książę raciborsko – opolski Władysław nadał rycerzom sprawującym opiekę nad św. Grobem Jerozolimskim, którzy założyli placówkę Zakonu Kanoników Regularnych w Miechowie (zwanych Bożogrobcami) prawo założenia wsi Chorzów. Historycy uznali ten fakt nadania za najstarszy niepodważalny dokument z dziejów miasta, toteż w 2007 roku (2007) obchodzimy 750 lecie Chorzowa, podkreślając ścisłe związki z kulturą ogólnoeuropejską i jego wpływ na modelowanie życia na Śląsku. 24 czerwca 2007 roku mija 750 lat od wystawienia przez księcia Władysława Opolskiego aktu lokacji wsi Chorzów. źródło: UM | |
|
| |
Dla fanów jazzu (takich jak ja) polecam w październiku Raciborską Jesień Jazzową. Można uczestniczyć biernie - słuchać, ale i czynnie - brać udział w warsztatach muzycznych. Godnym polecenia jest koncert Agi Zaryan (posłuchaj w necie ![]() repertuar A tak swoją drogą, to głubczycki MOK mógłby dorobić się strony internetowej. wtedy na pewno bym nie przegapił koncetu, o którym poinformował funkykoval: "Dziś (24 września) o godz. 19.00 w Domu Kultury koncert pieśni jidysz pt. 'Shalom' da Andre Ochodlo wraz z zespołem Klezmer Company" W Racku bez problemu można rezerwować, kupować bilety przez internet we wszystkich domach kultury w mieście. dnia Śro 15:21, 24 Wrz 2008, w całości zmieniany 2 razy | |
|
| |
Dla fanów jazzu (takich jak ja) polecam w październiku Raciborską Jesień Jazzową. Można uczestniczyć biernie - słuchać, ale i czynnie - brać udział w warsztatach muzycznych. Godnym polecenia jest koncert Agi Zaryan (posłuchaj w necie ![]() repertuar A tak swoją drogą, to głubczycki MOK mógłby dorobić się strony internetowej. wtedy na pewno bym nie przegapił koncetu, o którym poinformował funkykoval: "Dziś (24 września) o godz. 19.00 w Domu Kultury koncert pieśni jidysz pt. 'Shalom' da Andre Ochodlo wraz z zespołem Klezmer Company" W Racku bez problemu można rezerwować, kupować bilety przez internet we wszystkich domach kultury w mieście. Ale to jest głubczycki dom kultury tutaj nie ma kto tego zrobić ta strona jest w śpiączce już bardzo długo.... | |
| [26.04.2009] Zawody Strzeleckie o Puchar Burmistrza Kietrza | |
Otwarte Zawody Strzeleckie o Puchar Burmistrza Kietrza data: 26 kwietnia br. godz. : 12.00 miejsce: Strzelnica sportowa Koła Strzeleckiego LOK "Orlęta" Wiejskim Domu Kultury w Nowej Cerekwii, ul. Raciborska. więcej informacji i regulamin: http://www.kietrz.pl/ | |
| konkurs modelarski i wystawa | |
Z racji tego że tu kilka osób skleja modele samolotów ( w tym i ja ), a wszyscy interesujemy się całą II wojną światową, taka "impreza" to dla nas nie lada gratka no więc konkurso-wystawa odbędzie sie wOsiedlowym Domu Kultury "Lech" w Kędzierzynie-Koźlu os.Blachownia, ul. Wyzwolenia 7b w dniach 29-30 września. Przyjmowanie modeli- 26-27.IX. godz. 16.30-19.30. Wstęp wolny! można zgłosić 3 modele w wielu kategoriach (nawet czołgi i okręty! ) Więcej informacji u organizatora- tel: (0-77) 483-64-18 po godz.20.00, u mnie(gg i email podane ), lub w sklepie modelarskim "Alibi" w Gliwicach na ul. Raciborskiej 1 (boczna rynku, łatwo trafić).
| |
| propozycje | |
Dostępne dla kin, a także dla dkf-ów są te filmy, które są w ofercie polskich dystrybutorów, nie skończyła się im jeszcze licencja, bądź nie uległy zniszczeniu kopie. Wbrew pozorom akurat jeśli chodzi o współczesne kino europejskie, to na naszych ekranach pozycje francuskie były reperezentowane najliczniej. Ostatnio, również coraz częściej są sprowadzane do obiegu filmy niemieckie. Nie mamy niestety w Cieszynie takiego potencjału by samodzielnie sprowadzać kopie nowych europejskich filmów na pokazy tylko w Cieszynie za pośrednictwem ambasad, konsulatów, czy instytutów filmowych. Najbliżej Cieszyna coroczny przegląd nowych, nieobecnych w szerokiej dystrybucji, filmów niemieckich odbywa się w Raciborzu,w kinie "Przemko" mieszczącym się w Raciborskim Domu Kultury. Za to już w listopadzie w ramach projekcji dkf-u zapraszam na pokaz filmu francuskiego "Jego brat" (seans 2 listopada o godz. 20:00; rok prod. 2002), a także koprodukcji amerykańsko-niemieckiej "Nie wracaj w te strony" (seans 16 listopada o godz. 20:00; rok prod. 2005). Filmy te są omówione na naszej stronie. Serdecznie pozdrawiam Marek | |
|
pilarszczyzna w | |
Program tegorocznej Pilarszczyzny PILARSZCZYZNA IV W PROGRAMIE: Rafał Górski, Michał Przyborowski - Pokaz slajdów "Anarchosyndykalizm na Śląsku" Lech"lele"Przychodzki - RSA:red "Ulicy Wszystkich Świętych" - "Wcześniej, niż Stocznia - Strajki w Lublinie i Świdniku w lipcu 1980. "Solidarność" Ziemi Lubelskiej do 13.XII.1981 na tle wydarzeń w kraju." Krzysztof Łabądz "Sierpień 80" - "Geneza strajku w kopalni KWK Budryk" Janusz Krawczyk - "Inny Świat - nowa wizja pisma wyzwaniem nie tylko dla ruchu anarchistycznego" KONCERT Macieja Roszaka - " Pieśni Robotnicze " Film dok. - "Ostatnie ognie w Porto Marghera" Film dok. - "Francja - strajk w McDonaldzie" Stoisko z prasą, książkami i filmami o tematyce wolnościowej Miejsce: Raciborski Dom Kultury 47-400 Racibórz ul.Chopina 21 Start: 31.05.08 godz.16 WSTęP WOLNY! ORGANIZATORZY: Komisja Środowiskowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego "INICJATYWA PRACOWNICZA" | |
|
1 maja 2007r. X Rozpoczęcie Sezonu Motocyklowego w | |
1 maja 2007r. X Rozpoczęcie Sezonu Motocyklowego w Raciborzu 2007r. Program : -12.00h Msza Święta w Kościele pw. Matki Bożej ul. Jana Pawła II -Poświęcenie motocykli i parada ulicami Raciborza -14.00h Spotkanie wśród swoich - RCK Dom Kultury Strzecha ul. Londzina -Jedzonko i różne napoje -Stoiska handlowe ( akcesoria , odzież , gadżety motocyklowe ) -Licytacjie -Konkursy dla skuterowców i motocyklistów -Non Stop muzyka : HUŚTAWKA , HEAVEN , COOL , SIÓDMA W NOCY -Akcjia charytatywna na rzecz dzieci z programu "AVE MARIS STELLA" | |
|
Dni | |
1-7.06. Występy zespołów uczestniczących w Międzynarodowych Spotkaniach Artystycznych „Śląsk – kraina wielu kultur” w szkołach oraz w domu „Złota Jesień" 4.06. 10.00 Animacje zespołów – uczestników Festiwalu „Śląsk- kraina wielu kultur” - Rynek 5.06. 17.00 Podsumowanie I Konkursu Twórczości Fotograficznej i Malarskiej pn. „Zabytki Raciborza” oraz prezentacje zespołów Festiwalu „Śląsk- kraina wielu kultur” - DK „Strzecha”ul. Londzina 38 17.00 Pokazy ratownicze - bulwary n/Odrą 18:30 „Defilada na Odrze” kajaków uczestniczących w spływie kajakowym Ostrawa-Racibórz - bulwary n/Odrą 6.06. 9.00-15.00 Rozgrywki uliczne w piłce koszykowej – streetball - Plac Długosza 11.30 Oficjalne otwarcie PŁYWADŁA - bulwary n/Odrą Ośrodek Sportu i Rekreacji ul. Zamkowa 4 15.00 Program dla dzieci pn. „Centrum Uśmiechu” 16.00 - 18.00 Występy zespołów zaproszonych do udział w Festiwalu „Śląsk – kraina wielu kultur” 18.30 -20.30 Koncert raciborskich zespołów: „Wersja robocza” z Raciborskiego Centrum Kultury, Zuzana z zespołem oraz „Good Day” i „Herezis” 21:00 Koncert KASI KOWALSKIEJ 7.06. 15.00 Przemarsz uczestników inscenizacji historycznej związanej z zapisaniem pierwszego polskiego zdania: „Gorze szą nam stalo”, członków zespołów artystycznych, biorących udział w Festiwalu „Śląsk – kraina wielu kultur” oraz dzieci i młodzieży szkolnej - Pl.Długosza, ul.Mickiewicza, Podwale, Most Zamkowy, ul. Zamkowa, stadion OSiR-u Ośrodek Sportu i Rekreacji ul. Zamkowa 4 16.00 Inscenizacja historyczna 17.00 - 20.00 Występy zespołów zaproszonych do udziału w Festiwalu „Śląsk – kraina wielu kultur” 21:00 Koncert BUDKI SUFLERA | |
| Jasełka w Radlinie | |
SP4 zajeła 3 miejsce w XI przeglądzie Jasełek w Radlinie oto info z http://www.betlejki.radlin.pl/betlejki/ PROTOKÓŁ KOMISJI OCENIAJĄCEJ XI PRZEGLĄD WIDOWISK BOŻONARODZENIOWYCH "RADLIŃSKIE BETLEJKI" Komisja oceniająca w składzie: Janusz Majewski - przewodniczący, Janina Osmańczyk-Gimpel i Piotr Adamczyk - członkowie, na posiedzeniu w dniu 9 stycznia 200 r., po obejrzeniu i wysłuchaniu 25 widowisk, stwierdza co następuje; GRAND PRIX Zespół Pieśni i Tańca "Mała Strzecha" - Raciborski Dom Kultury Przedszkola: I miejsce - Przedszkole w Świerklanach Górnych, Szkoły Podstawowe: I miejsce - Szkoła Podstawowa Nr 9 w Jastrzębia Zdroju II miejsce - Szkoła Podstawowa Nr 18 w Rybniku-Boguszowicach III miejsce - Szkoła Podstawowa Nr 18 w Gliwicach III miejsce - Szkoła Podstawowa Nr 4 w Pyskowicach Gimnazja: I miejsce - Gimnazjum Nr 2 w Wodzisławiu Śląskim II miejsce - Gimnazjum w Pszowie III miejsce - Gimnazjum Nr 1 w Radlinie III miejsce - Powiatowe Ognisko Pracy Pozaszkolnej w Czerwionce-Leszczynach, Gimnazjum Nr 2 w Świerklanach Szkoły Specjalne: Specjalny Zespół Szkolno-Przedszkolny "Szkoła Życia" w Rybniku Wyróżnienia: - Gimnazjum Nr 1 w Pyskowicach, za wielogłosowe wykonania kolęd, - Gimnazjum Nr 1 w Pyskowicach, za wielogłosowe wykonania kolęd, - Gimnazjum w Gołkowicach, za podjęcie próby zaprezentowania tradycyjnych kolęd i pastorałek w formie inscenizowanej, - Zespół Szkół Ogólnokształcących w Syryni, za autorski scenariusz poruszający aktualne problemy polskiej rodziny, - Krzysztof Gromotka z Zespołu Pieśni i Tańca "Mała Strzecha" w Raciborzu, za indywidualność sceniczną. Do wzięcia udziału w koncercie laureatów proponuje się zaprosić: Zespół Pieśni i Tańca "Mała Strzecha" z Raciborskiego Domu Kultury, Teatr "Maska" ze Szkoły Podstawowej Nr 9 w Jastrzębia Zdroju i zespół teatralny Gimnazjum Nr 2 w Wodzisławiu Śląskim. Koncert laureatów odbędzie się 20 stycznia 2008 r., o godz. 16,00 w Miejskim Ośrodku Kultury w Radlinie. BRAWA | |
| KONCERTY | |
''....DOBRIDEN.....JA SEM ELEKTRICZNIJ MORDULEC,JA SEM CI PRZISZEL SASPIWAĆ ANDŻELKO O JELINKU WIETRINESKU........ANO.....SPIWEJ MORDULCU SPIWEJ.........TAK HLE SPIWAM....ANO.....ANO SPIWEJ.......ANO......'' Tak rozpoczeła sie nasza bytnośc w klubie ''liberte''(znaczy wolność) na ulicach Czeskiego Cieszyna......hee heee........po tym tekscie ze sceny podszedł do mnie Iwan i rzecze - stary....jak chcemy stąd wyjechac o własnych siłach to zacznij po polsku.........hihihihi i zaczelismy...............poszło około 90 minut masakrycznej rzezi w klubie w którym panowała temperatura wystarczająca na zagotowanie jajek na twardo...po prostu MASAKRA.....HIHIHI.....BYŁO OSTROOOOOOOOOO ale z przekazem,bo przeciez nie po ta nas matka sankami do domu kultury woziła...hihihi...........wariaci byli pod sceną a próchno chyba w parku,albo łabedzie karmiło,nie wiem...wiem jedno spotkałem w tym klubie babcie,która wymiatała...miała około 60 lat,przyjechała taxówką strasznie krzyczała na kierowce,bo chyba chciał za dużo i wołała....SAKRE SAKRE SAKRE.....cokolwiek to znaczyło,trzaskając o auto....potem okazało sie ,że przyjechała na koncert wymiekłem...hihihihi ....no ale cóż.....widac sie jeszcze nie sniło wielu jaki w czechach klimat panuje....hihihi.......była piekna klimata....jak zawsze swiry wymiatały niemozliwie ale nikt nie zginął i to mnie ogromniasto cieszy...hihihi... w kazdym razie MASAKRA to nie jest słowo odzierciedlające tą rzez... tu chciałbym pozdrowic gosci jakich znów mielismy na wokalu,czyli helene mądraczkową,karla Gota,Iżi korna ,Łosia,Martynke,Pigvuche( w tym za rozbudowane układy choreograficzne ,Anie z Krakowa,Fojta i jego wypasionego irokeza,kolesia w herach i okularach....zioma co sie żeni przy kawałku''chciałbym'',pozdro ogromne dla Miski<madzi i ekipy z okolic Raciborza,Strzelinskich wymiataczy i zadymiarzy pod kierownictwem Łosia,Kinge,Agatke i całą reszte slicznych imion,łysego,Lenina,Somerlika<wygolonego Komornika i Ize(nie wygoloną Ewcie,Kolege Marcina<marcina z Branży,czyli asfaltowe nawierzchnie nosnie ,dzieki za rozmowe i dozoba gdzies w Ustroniu,kolesia co lubi MON,hihihi...ekipe z Mysłowic....kolesia co z buta do Gliwic wracał,chłopaków z Tomato... www.tomato.art.pl za to ze z nami zagrali sliczny koncert,przy którym miałem w trakcie skakania dwa skurcze i dwa ladowania w okolicach sceny,Adasia(stary jestes the best)....Dzikiego bo w pogo poszedł...hihihiPitbula,bo se przypomniał jak sie wymiata,ekipy z polskiego cieszyna,czeskich punków i kolesia co sklep prowadzi gdzies tam......hee heee.....oiowców z Cieszynskich okolic i wogóle WIELGACHNE POZDRO DLA WAS SWIRY ZA MEGA WYPASIONĄ IMPREZKE ........nio........... | |
| A TU WSZTSTKO I O WSZYSTKIM!!! | |
Zapraszam na koncert w Raciborzu w Domu Kultury "Strzecha" zagramy tam o 18:00!!!
| |
| Coraz więcej przemawia za tym że na jesieni ... | |
Najlepiej by było gdyby przyjechali do Raciborza. Mamy nawet bardzo ładną salę Dom Kultury. NAwet ją Skrzek chwalił A gdzież tam Porkom do SBB | |
| Gdzie zrobić wesele? | |
Nie zauważyłem wcześniej tego tematu, ale co nieco mogę polecić: 1. Sala w Wiejskim Domu Kultury w Dzierżysławiu w gminie Kietrz (od Głubczyc dojazd albo drogą nr 416 do Kietrza, a tam skręt na drogę nr 420 i jeszcze 5 km w kierunku Pilszcza albo inna możliwość przez Branice - Nasiedle - Gniewkowice - Lubotyń): sala duża, ładna, z powodzeniem na 120 a nawet może 150 osób, z zapleczem kuchennym, najlepiej zamówić miejscową obsługę (kucharki, kelnerki), albo gotowe wyroby z Zakładu Mięsnego "Nasieniak" z Kietrza (dowożą sami na określoną godzinę - cieplutkie i świeżutkie: polecam). Są tam nawet 2 lub 3 skromne pokoiki gościnne. 2. Dla imprez bezalkoholowych: świetlica szkolna przy Publicznej Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II w Kietrzu (dawniej PSP nr 2, przy ul. Głowackiego 37, tel./faks:077.48.544.84). Impreza nawet na 200 osób, ale tylko w weekendy i na poniedziałek rano wszystko musi być wysprzątane z wiadomych względów. Kucharki gotują super! Od 80 osób wzwyż trzeba się postarać o dodatkową zastawę stołową. Latem trochę gorąco, bo brak klimatyzacji, ale to zależy od liczby osób. 3. Restauracja "Ludowa" w Kietrzu, przy ul. Głubczyckiej (raczej niewielkie imprezy: z tańcami 50-60 osób). 4. Restauracja "Miraż" w Kietrzu, przy ul. Ogrodowej (imprezy z tańcami do 50 osób). 5. Świetlica wiejska przy remizie OSP w Rozumicach w gminie Kietrz (8 km od Kietrza): własne zaplecze kuchenne, przy imperazch z tańcami optymalnie 80 osób). 6. Świetlica wiejska przy remizie OSP w Chruścielowie w gminie Kietrz. 7. Można jeszcze sprawdzić Salę Kameralną Miejskiego Domu Kultury w Kietrzu przy ul. Woj. Polskiego: nie wiem jak z zapleczem gastronomicznym - być może w rachubę wchodziłby tylko catering). Jeśli chodzi o restaurację "Roma" w Pietrowicach Wlk. koło Kietrza (6-7 km od Kietrza, w kierunku Raciborza) to drożyzna. | |
| Czy władze zrobią coś aby młodzi ludzie zostali tutaj ?? | |
Ten temat przyznaję ze smutkiem jest dla mnie bliski, bo jak zapewne wiecie od kilku miesięcy już w Głubczycach nie mieszkam. W sumie to w Głubczycach nie mieszkałem od kilku lat jak znalazłem odpowiednią pracę w Katowicach. Przez ten czas to wieczorami wracałem do domu i tyle było z tego miasta. Silnie emocjonalnie jestem z tym miejscem związany. Niemniej jednak emocjami człek się nie naje, do garnka ich nie włoży. Szukałem tutaj pracę i zawsze było jakieś ale i jakiś podtekst. Do Katowic złożyłem aplikację i nie było "ale". Praca dobra i dobrze płatna. Nie miałem już dłużej zamiaru dojeżdżać i żona namówiła mnie na opuszczenie Głubczyc. Mieszkamy między Raciborzem a Gliwicami - bliżej Gliwic, ale jeszcze powiat raciborski (autostradą do Katowic do pracy już szybko). Wyjazd zmotywowany był przez żonę głównie. Jej argumenty: nie licz na lepszą pracę w Głubczycach, nie masz tzw. "poparcia"; na zakupy wciąż jeździmy poza Głubczyce, brak ośrodka kulturalnego - nie ma już tego poziomu kultury który nawet kiedyś był, chcę (żona) rozkręcić biznes - tutaj raczej władze mi nie pomogą jako początkującej (rozkręca, jestem pod wrażeniem jak dobrze jej idzie i temu, że ma wsparcie samorządu - za unijną kasę gmina daje na początek za friko lokal kompletnie wyposażony przez rok, później inne formy wsparcia w zależnosci od powodzenia biznesu). To tylko niektóre motywy. Stwierdziła, że jak zatęsknię, to zawsze możemy przyjechać na weekend (tęsknię!). Reasumując - jak masz niewiele i start życiowy zaczynasz praktycznie od zera i masz wykształcenie, to poza Głubczycami masz lepsze szanse startu. Nie mówię, że wszędzie dobrze tylko w tutaj be, ale są rejony tego kraju, które dają lepszą perspektywę życiową i niektórzy (wiem z mojego rocznika, że jest ich wiele), którzy znajdą się w takiej sytuacji jak ja decydują się na opuszczenie tej gminy.
| |
| Przeczytałem to w NTO- tylko z wnioskiem się nie zgadzam. | |
"Kino w mieście się nie opłaca - Żeby zobaczyć film na dużym ekranie, musimy jeździć do Opola lub Raciborza - żalą się mieszkańcy Głubczyc. - Jesteśmy - Jesteśmy przygotowani na seanse filmowe - mówi Zbigniew Zi..łko, dyrektor DK-u. - Mamy sprzęt, tylko publiczności brak. Od kilku miesięcy jedyne głubczyckie kino - "Centrum” - jest nieczynne. Najbliższe, w których grane są premiery, znajdują się w Raciborzu, Kędzie-rzynie-Koźlu i Opolu. Filmy można oglądać też w pobliskim Kietrzu, ale tam nowości pojawiają się kilka miesięcy po premierze. - Żeby zobaczyć dobry film na dużym ekranie, muszę wydać pieniądze na paliwo i tracić czas na dojazd - żali się Andrzej Ko..wal z Głubczyc. - A przecież w naszym domu kultury jest sala, w której można by wyświetlać filmy. Jednak od grudnia zeszłego roku działalność kina została zawieszona. - Wyświetlanie filmów w naszym mieście jest nieopłacalne - wyjaśnia Zbigniew Z...łko, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury. - Na seanse przychodziło po siedem osób. Przy takiej frekwencji nie zarabialiśmy nawet na kopię filmu. Na taki stan rzeczy składa się kilka przyczyn. Ale najważniejsza to ta, że prowincjonalne i małe kina, takie jak to w Głubczycach, nie są traktowane poważnie przez dystrybutorów filmów. promocja - Najpierw kopia trafia na ekrany w dużych miastach - tłumaczy dyrektor Zi..łko. - W takich ośrodkach jak nasz filmy pojawiają się kilka miesięcy po krajowej premierze. W tym czasie mieszkańcy widzieli już taki tytuł w innym mieście. Jak mówi dyrektor, kiedy już taśma trafiła wreszcie do Głubczyc, była w tragicznym stanie technicznym, np. poklejona w kilku miejscach, przez co zacinała się w projektorze. - Jesteśmy przygotowani na wyświetlanie filmów w każdej chwili - zapewnia Zbigniew Zi..łko. - Mamy dobre projektory i nagłośnienie stereofoniczne. Tylko publiczności brak. Dyrekcja kina nie może liczyć też na miejscowe szkoły. Młodzież na obejrzenie ekranizacji lektur również wybiera miasta w województwie śląskim lub Opole. - Już kilka razy zbieraliśmy zamówienia na takie seanse, ale nic z tego nie wychodziło - kończy Zbigniew Zi..łko. - Jeśli miłośników X muzy w naszym mieście przybędzie, wtedy kino uruchomimy." Przeczytałem to w NTO- tylko z wnioskiem się nie zgadzam. Naszemu miastu NIE OPŁACA SIĘ MIEĆ TAKIEGO DYREKTORA OD KULTURY ZAMIAST UTRZYMYWAĆ DARMOZJADA NALEŻAŁO BY ZA PIENIĄDZE KTÓRE BIERZE DOFINANSOWAĆ MŁODZIEŻY BILETY. CAŁA SALA BYŁA BY PEŁNA. BILET DO NASZEGO KINA KOSZTOWAŁ PRZECIEŻ TYLE SAMO CO BILET DO KINOPLEXU WIĘC NIE ROZUMIEM ZDZIWIENIA DYREKTORA ŻE DZIECIAKI WOLĄ OGLADAĆ LEKTURY WYGODNIE W OPOLU NIŻ W ZANYCH SOBIE DOMOKULTUROWYCH WARUNKACH :lol: | |
| GMINA GŁUBCZYCE PONOWNIE W DOBRYCH RĘKACH ! | |
Nowy_stary burmistrz ma lekkie nokomfo, ponieważ jego kadencja jest krótsza. Nie można jednak zapomnieć o tym, że przez ostatni rok z hakiem był prawie burmistrzem. Dlatego też w tym wypadku nie jest mu potrzebny miesiąc miodowy i czas na przyjęcie urzędu (nie mam na myśli czystek i tasowań, tylko przyjęcie planu działania). W związku z tym, że czasu mało, mniej niż zwykle i czas leci szybko nasz burmistrz już teraz musi przedstawić plan działania. Niech się określi, co jest priorytem, co rzeczą ewentualną, co jest do zrobienia "przy okazji". Nie chodzi mi o żaden populistyczny kontrakt z wyborcami, tylko o plan działania. Jemu to nie będzie trudno, bo reprezentuje nauki ścisłe. Poza tym to nie są moje fanaberie, tylko już coraz częściej w wielu gminach tak skuteczni wójtowie, burmistrzowie, prezydenci miast zarządzają podległym im jednostkami. Vide: prezydent Raciborza: kilka celi strategiczych kadencji: remonty mostów na Odrze (jeden już zrobiony), uwolnienie ziem pod budownictwo (fakt okolice Billi to plac budowy, deweloperzy w innnej częsci miasta budują nowe osiedla domów jednorodzinnych), współpraca ze szkoła wyższą w zakresie rozbudowy ogólnodostępnej bazy sportowej i rekreacyjnej (budowa basenu z funkcją SPA, nowa hala widowiskowo - sportowa, bulwary nadodrzańskie), dokończenie budowy i wymiany kanalizacji sanitarnej, remont kapitalny Centrum Kultury (ach tak by u nas!). Prezydent jest rozliczany z postępu prac nad tymi projektami. O tym akurat wie , bo z racji zawodowych mam ostatnio kontakt z ichniejszymi urzędasami. Podobnie jest w Rybniku. O innych miastach nie wspomnę. Po co tam? Ano po to, aby było wiadomo, czy znowu jest to rządzenie na zasadzie trochę tu, trochę tam czy wg założonych celów i co z tego wynika. Życzę sobie takiej klarownej sytuacji w naszej gminie. | |
|
Happysad :-)-: w | |
16 Grudnia godzina 18 Racibórz Dom Kultury Strzecha
| |
| zabawy i niy ino poza slaskiem | |
Wodzenie niedźwiedzia jest zabawą wiejską i znane było na całym Śląsku.Pierwszy raz o tym zwyczaju wspomniał Józef Lompa w 1842 roku.Zabawa polega na tym,że barwny korowód przebierańców ze śpiewem i tańcem i muzykantami obchodzi gospodarskie zagrody,strasząc niedźwiedziem.Stąd przypuszczenie,ze zwyczaj sięga XIV lub XV wieku,kiedy to Śląsk zamieszkiwały niedźwiedzie,które buszowały w zagrodach.Kiedy korowód zbliża się do domostwa,jego domownicy próbują wykupić się pieniędzmi, słodyczami czy piwem.Dawniej wykupywali się jajkami,piernikiem czy mąką. Wszyscy razem śpiewają i tańczą z niedźwiedziem,którym jest mężczyzna obwinięty grochówką czyli sianem,słomą czy gałęziami.Czasmi niedźwiedź upada,co ma znaczenie symboliczne:w czasie karnawału z jedzeniem i piciem nie przesadzać.Czasami w orszaku idą dwa niedźwiedzie jak np. we wsi Samborowice k/Raciborza.A orszak składa się z muzykantów,strażaków,kominiarza,leśniczego, piekarza,rzeźnika oraz dioboła-brudzącego ludzi smołą po policzkach.W orszaku obok "główngo nieszczęścia" czyli niedźwiedzi bywa panna z dzieckiem czyli zwitka oraz młoda pani w ciąży. Samborowieckie wodzenie niedźwiedzia jest organizowane zazwyczaj po południu w ostatnią sobotę lub niedzielę karnwału.Tamtejsi przebierańcy po obejściu całej wsi mają w koszyku pełno prezentów i udają się z nimi do karczmy,gdzie urządzają sobie zabawę do późna w nocy. "Pogrzeb basa" popularny był we wsiach i miasteczkach śląskich.Kultywowany jest jeszcze między Rybnikiem a Kędzierzynem Koźlem.Zabawa zaczyna się zawsze we wtorek przed Środą Popielcową.Tuż przed zmrokiem uczestnicy zbierają się w ustalonym miejscu i stamtąd idą na salę balową,np.do domu kultury.Dawniej starsi uczestnicy przebierali się za klaunów i piratów.Istotą tego zwyczaju jest wesoła zabawa zakończona dokładnie o północy.Wówczas gasną światła,milknie muzyka, a na salę wchodzi osoba przebrana za księdza,za nią kilka osób niesie kontrabas,za nim uczestnicy ze świecami lub pochodniami w dłoniach.Przypomina to kondukt żałobny,w którym nieboszczykiem jest kontrabas Ten symboliczny pogrzeb basa wychodzi poza salę balową i zaczyna się Wielki Post.Wszyscy rozchodza się do domów. | |
| Archeologia z oklic Kietrza. | |
Przejrzałem dokładniej swoją biblioteczkę pod kątem archeologii okolic Kietrza i znalazłem kilka książek i artykułów, w których znajdziesz potrzebne informacje lub bibliografię do problematyki osadnictwa w rejonie Kietrza – część jest po angielsku i niemiecku.: Marek Bednarek – „La Tene Settlement in Upper Silesia: An Outline” w: H. Dobrzańska, W. Megaw, P. Poleska (red.) – Celts on the Margin, IaiE PAN, Kraków 2005 (praca zbiorowa), s. 179-186 – krótki artykuł o osadnictwuie celtyckim na Wyżynie Głubczyckiej, bibliografia do dalszej literatury. Piotr Kaczanowski, Urszula Margos – Tabula Imperii Romani M – 34 Kraków, IaiE PAN, Kraków 2002 (w języku niemieckim), katalog zawierający spis wszystkich importów rzymskich z terenu objętego kartowaniem – dzięki niemu zlokalizujesz wszystkie importy rzymskie z okolic Kietrza (jest tego trochę) i bibliografię do nich, dzięki której będziesz mogła sięgnąć po publikacje źródłowe. Małgorzata Kurgan-Przybylska – „Przyczynek do poznania kultury malickiej w rejonie Raciborza, woj. Śląskie”, w: Materiały Archeologiczne Nowej Huty t. XXIV, MAK, oddział w Nowej Hucie, Kraków 2004, s. 103-120 - krótki artykuł, gdzie oprócz informacji nt. kultury malickiej znajdziesz dalszą bibliografię Marek Gedl – „Obiekty Rowkowe na cmentarzyskach z okresu lateńskiego i wczesnego okresu wpływów rzymskich w południowej Polsce, cz. I”, w: Przegląd Archeologiczny, t. 32 IAiE PAN 1985, s. 157-186 – artykuł o obiektach rowkowych na cmentarzysku w Kietrzu. Krzysztof Wachowski –„ Problem oddziaływań wielkomorawskich w południowej Polsce w świetle nowych badań”, w: Przegląd Archeologiczny t. 42, IAiE PAN, Wrocław 1994, s. 129-136 Michał Parczewski – „Osadnictwo wczesnośredniowieczne na pograniczu śląsko-morawskim. Ze studiów nad lessowym Płaskowyżem Głubczyckim”, w: Przegląd Archeologiczny t. 28, IAiE PAN 1981, s. 123-176 – podstawowe informacje nt. osadnictwa wczesnośredniowiecznego. Większość tych publikacji powinna być w Gliwicach lub Opolu - najlepiej zadzwoń i zapytaj, czy je mają - przyda Ci się aparat cyfrowy -wtedy wykonasz sobie fotografie interesujących publikacji, a potem na spokojnie w domu je przejrzysz - poza tym raczej nic więcej Ci nie pomogę. | |
| Bery w Czyszkach ???? | |
Cytaty z inkszygo fora co napisou sysouk z pod opola: u nols pod Opolym to tera o tym cajsie - BERY- chodzom po wsiach co to Poloki -Wodzeniem niedzwiedzia-nazywajom Wysłany: 27 Sty 2008 18:36:35 Temat postu: -------------------------------------------------------------------------------- Georg napisou to jusz kedys: Wodzenie niedźwiedzia jest zabawą wiejską i znane było na całym Śląsku.Pierwszy raz o tym zwyczaju wspomniał Józef Lompa w 1842 roku.Zabawa polega na tym,że barwny korowód przebierańców ze śpiewem i tańcem i muzykantami obchodzi gospodarskie zagrody,strasząc niedźwiedziem.Stąd przypuszczenie,ze zwyczaj sięga XIV lub XV wieku,kiedy to Śląsk zamieszkiwały niedźwiedzie,które buszowały w zagrodach.Kiedy korowód zbliża się do domostwa,jego domownicy próbują wykupić się pieniędzmi, słodyczami czy piwem.Dawniej wykupywali się jajkami,piernikiem czy mąką. Wszyscy razem śpiewają i tańczą z niedźwiedziem,którym jest mężczyzna obwinięty grochówką czyli sianem,słomą czy gałęziami.Czasmi niedźwiedź upada,co ma znaczenie symboliczne:w czasie karnawału z jedzeniem i piciem nie przesadzać.Czasami w orszaku idą dwa niedźwiedzie jak np. we wsi Samborowice k/Raciborza.A orszak składa się z muzykantów,strażaków,kominiarza,leśniczego, piekarza,rzeźnika oraz dioboła-brudzącego ludzi smołą po policzkach.W orszaku obok "główngo nieszczęścia" czyli niedźwiedzi bywa panna z dzieckiem czyli zwitka oraz młoda pani w ciąży. Samborowieckie wodzenie niedźwiedzia jest organizowane zazwyczaj po południu w ostatnią sobotę lub niedzielę karnwału.Tamtejsi przebierańcy po obejściu całej wsi mają w koszyku pełno prezentów i udają się z nimi do karczmy,gdzie urządzają sobie zabawę do późna w nocy. "Pogrzeb basa" popularny był we wsiach i miasteczkach śląskich.Kultywowany jest jeszcze między Rybnikiem a Kędzierzynem Koźlem.Zabawa zaczyna się zawsze we wtorek przed Środą Popielcową.Tuż przed zmrokiem uczestnicy zbierają się w ustalonym miejscu i stamtąd idą na salę balową,np.do domu kultury.Dawniej starsi uczestnicy przebierali się za klaunów i piratów.Istotą tego zwyczaju jest wesoła zabawa zakończona dokładnie o północy.Wówczas gasną światła,milknie muzyka, a na salę wchodzi osoba przebrana za księdza,za nią kilka osób niesie kontrabas,za nim uczestnicy ze świecami lub pochodniami w dłoniach.Przypomina to kondukt żałobny,w którym nieboszczykiem jest kontrabas Ten symboliczny pogrzeb basa wychodzi poza salę balową i zaczyna się Wielki Post.Wszyscy rozchodza się do domów. ----------- A sam moucie galerio z tygo: Bery | |
| koncerty | |
NO więc tak: Koncert Happysad w Raciborzu, Dom Kultury Strzecha , ul. Londzina 38 bilety : 15 zł przed koncertem, 20 zł w dniu koncertu. [ Dodano: 2007-11-26, 19:23 ] | |
| Konferencja - zapraszamy | |
Konferencja odbędzie się 15 października 2008 roku w Sali Kominkowej Domu Kultury „Klub XIII Muz” w Szczecinie przy pl. Żołnierza Polskiego 2. Prosimy o zgłoszenia uczestnictwa do 10 października 2008, telefonicznie (tel. 508 170 803) lub e-mail ( sekretariat@teczaserc.pl). Obowiązuje kolejność zgłoszeń. PROGRAM KONFERENCJI 10.00- 10.15 Otwarcie konferencji 10.15 – 11.15 Neurobehawioralne wyposażenie noworodka sprzyjające relacji przywiązania. Problemy dzieci odrzuconych i z uszkodzeniami OUN. mgr Emil Szumiło – psycholog, psychoterapeuta, pracujący w paradygmacie poznawczo – behawioralnym. Specjalizuje się w zaburzeniach lękowych i zaburzeniach osobowości , jako odległych konsekwencji zaburzeń przywiązania. Prowadzi Prywatną Pracownię Psychologiczną ITEM – Umiejętności Społeczne w Żywcu. 11.15 – 12.15 Kłopoty z intymnością - zaburzenia relacji przywiązania i ich konsekwencje w rozwoju człowieka. mgr Liliana Krzywicka – psycholog, socjolog, terapeuta w nurcie terapii krótkoterminowej skoncentrowanej na rozwiązaniach.Certyfikowany Specjalista ds. Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie. Członek Stowarzyszenia „Niebieska Linia” Warszawa. Specjalizuje się w problematyce traumy, kryzysu i stresu pourazowego oraz problematyce zaburzeń więzi. Kierownik Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Katowicach. 12.15 – 12.45 Przerwa na kawę 12.45 – 13.45 Złośliwość czy uraz – zaburzenia zachowania u dzieci w paradygmacie przywiązania. mgr Katarzyna Cholewa – psycholog, pedagog, terapeuta w zakresie zaburzeń zachowania dzieci i młodzieży, Trener Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Prezes Zarządu Fundacji dla Ludzi Potrzebujących Pomocy „Gniazdo”, Kierownik Zespołu Interwencji Rodzinnej. 13.45 – 14.45 - Rodzina zastępcza i adopcyjna z perspektywy teorii przywiązania. Czy możliwa jest odbudowa więzi? mgr Danuta Hryniewicz – psycholog, pedagog, Rekomendowany Trener PTP, Wieloletnie doświadczenie w terapii dzieci i młodzieży z zaburzeniami zachowania, pracy z rodziną oraz w zakresie socjoterapii. Dyrektor Poradni Pedagogiczno- Psychologicznej w Raciborzu. 14.45 – 15.30 – „ moje życie z dzieckiem z RAD”- wypowiedz matki adopcyjnej Organizatorem Konferencji jest Zachodniopomorska Fundacja Pomocy Rodzinie "Tecza Serc". Partnerami :Chrześcijańskie Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom "Misja Nadziei" ; Urząd Miasta Szczecin; Klub XIII Muz | |
| Pieniądze z województwa dla Częstochowy | |
http://miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,1920117.html? nltxx=1077732&nltdt=2004-02-19-02-04 Radni sejmiku śląskiego podzielili budżet województwa na 2004 rok. Część W wojewódzkim budżecie do podziału radni mieli blisko 669 mln zł. Najwięcej, - Są w tegorocznym budżecie pieniądze na kontynuację budowy drogi w Jeden z autobusów szynowych, na których zakup radni przeznaczyli 3,5 mln zł, Częścią budżetu województwa są pieniądze przekazane przez rząd w ramach tzw. Około 4 mln zł ma otrzymać pawilon onkologiczny na Parkitce. Za tę kwotę do Na budowę gimnazjum w Lipiu w kontraktowych pieniądzach ma się znaleźć 622 - No i nie zapominajmy o pieniądzach na łagodzenie skutków restrukturyzacji Szynobusem do Lublińca W województwie śląskim są na razie tylko dwa takie pojazdy, kursujące w --- Pozdrawiam, | |
| Czechowice | |
Czechowice (niem. Schechowitz) – dzielnica Gliwic od 1964 roku. Czechowice są najbardziej na północ położoną dzielnicą miasta, znaną z ośrodków wypoczynkowych położonych nad jeziorem Czechowickim przez mieszkańców zwanym Bagry. W dzielnicy mieszka około 850 mieszkańców (2005). Pierwsze ślady pobytu ludzi na tym terenie pochodzą sprzed około 12 tysięcy lat. Liczne są tu też znaleziska archeologiczne, należące do kultury łużyckiej, z okresu 1200-400 p.n.e Współczesna osada założona została prawdopodonie w XIII wieku przez czeskich hutników szkła sprowadzonych tu przez Cystersów z klasztoru w Rudach Raciborskich. Niektórzy historycy twierdzą, że Czechowice były wsią rycerską – stąd w herbie św. Jerzy zabijający smoka – założoną na prawie niemieckim. Pierwsza wzmianka o Czechowicach znajduje się w wykazie dziesięcin Episkopatu Wrocławskiego z 1305 roku. W dziele tym, w rozdziale "Registrum Wyasdensis", czyli "Rejestr Ujazdowski", napisano: Item in Cechowitz sunt XXIIII mansi solventes per fertones. Oznacza to, że Czechowice były wówczas obowiązane płacić dziesięcinę z 24 łanów. Ponieważ zasadzano zwykle jedną rodzinę na jednym łanie, to można przyjąć, że wieś liczyła wtedy 24 rodziny. W Czechowicach był XIV-wieczny drewniany kościół parafialny pod wezwaniem św. Jerzego, który spłonął i ostatecznie uległ zawaleniu około roku 1750. Od tej pory Czechowice należą do parafii w Łabędach. Od średniowiecza stosowano nazwę Schechowitz lub zamiennie Czechowitz. W latach 1936-1945 nazywane Böhmswalde. Ostatnim przedwojennym właścicielem Czechowic był hrabia Bernhard von Welczek – właściciel między innymi Łabęd i ambasador Niemiec w Paryżu. 23 stycznia 1945 roku do Czechowic wkroczyła Armia Czerwona od strony Pyskowic. W poniedziałek, 12 lutego 1945 roku, około 50 mężczyzn z Czechowic zostało osadzonych w łabędzkim obozie założonym i prowadzonym przez NKWD. 5 marca 1945 roku wywieziono ich do pracy przymusowej na terenie ZSRR, głównie do Donbasu. Około połowa internowanych zmarła w różnych obozach i podczas drogi powrotnej do domu, Od 1959 roku Czechowice stanowiły część Łabęd (Łabędy 3), wraz z którymi w 1964 roku zostały włączone do Gliwic. Rok szkolny 1999/2000 był ostatnim w 136-letnich dziejach czechowickiej szkoły. Z powodu zbyt małej ilości uczniów (tylko 56) szkoła podstawowa została zlikwidowana. Od 2005 roku wydawane jest przez Radę Osiedlową czasopismo "Czechowicer", w którym gros artykułów traktuje o historii czechowickiej ziemi. Kościoły i kaplice Kaplica św. Jana Nepomucena Przez dzielnicę przebiega szlak turystyczny -Szlak Okrężny Wokół Gliwic żółty znakowany szlak turystyczny w województwie śląskim. Szlak przebiega głównie przez miasto Gliwice oraz miasta i miejscowości leżące na terenie powiatu gliwickiego lub z nim graniczące. Przebieg szlaku - Rudy Park Krajobrazowy Cysterskie Kompozycje Krajobrazowe Rud Wielkich Sierakowice Łącza Rudno Taciszów Bycina Ciochowice Toszek Wilkowiczki Zacharzowice Pniów Paczynka Pyskowice Gliwice Zabrze Paniówki Mikołów Chudów Ornontowice Knurów Wilcza Ochojec Stodoły Rudy. Przez dzielnicę przebiega droga wojewódzka 901 , łącząca między innymi Pyskowice z Gliwicami | |
| Co dalej z drzwiami? | |
Aby niejako zakończyć ten wątek podaję treść odpowiedzi MSZ na zapytanie senatora S. Niciei. Niestety jest to kolejny przypadek ostatecznej (zapewne) straty zabytku kultury materialnej dawnego Brzegu. Informację w związku z oświadczeniem senatora Stanisława Niciei, złożonym na 74. posiedzeniu Senatu "Diariusz Senatu RP" nr 77), przekazał Minister Spraw Zagranicznych: Warszawa, dn. stycznia 2005 r. Pan Longin Pastusiak Marszałek Senatu RP Warszawa Szanowny Panie Marszałku, Dziękuję Panu Marszałkowi za przekazane mi oświadczenie Pana Senatora Stanisława Niciei z dnia 16 grudnia ub. roku w sprawie zabytkowych drzwi skradzionych w 1996 roku w Brzegu i odnalezionych w Niemczech. W pełni podzielam troskę Pana Senatora o ochronę dziedzictwa kulturowego Dolnego Śląska, które po wielkich stratach wojennych jest niejednokrotnie nadal przedmiotem kradzieży i nielegalnego wywozu. Pragnę Pana zapewnić, że w miarę swoich możliwości Ministerstwo Spraw Zagranicznych podejmuje starania o odzyskanie obiektów utraconych także z tego terenu, aczkolwiek koncentruje się na restytucji obiektów zrabowanych w czasie wojny. Tylko bowiem takie zabytki zwracane są leżącą w gestii resortu drogą rokowań dwustronnych, które odbywają się przy zastosowaniu prawa międzynarodowego, pozwalającego nie uwzględniać przedawnienia, odszkodować itp. Ostatnim wynikiem naszych starań była restytucja kolekcji żydowskich manuskryptów i inkunabułów z Biblioteki Narodowej w Pradze, które zrabowane zostały pod koniec wojny z Wrocławia. W najbliższym czasie przywieziony zostanie z Londynu średniowieczny manuskrypt utracony w podobnych okolicznościach przez wrocławską Bibliotekę Uniwersytecką. Oczekujemy także na pozytywne załatwienie naszego wniosku o zwrot kart wczesnorenesansowego graduału zaginionego w czasie wojny w Raciborzu, a wystawionych ostatnio na aukcję w domu aukcyjnym w Londynie. Podjęliśmy również starania o restytucję wczesnych dokumentów zrabowanych w analogicznych okolicznościach z archiwum we Wrocławiu, mimo, że niezbędne informacje dostaliśmy już po ich sprzedaży w Stanach Zjednoczonych. Przypadek opisany przez Pana Senatora ma jednak zupełnie odmienny charakter i załatwiany jest w innym trybie. Pozostaje on poza zasięgiem działania Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Drzwi zostały skradzione wiele lat po wojnie, a zatem stosowane postępowania prowadzone były zgodnie z zasadami ogólnymi ich załatwiania przez organy podległe Ministerstwu Sprawiedliwości oraz przez Ministerstwo Kultury. Z przekazanego mi oświadczenia wynika, że prokuratura umorzyła śledztwo w 2003 roku i jak można sądzić brak jest podstaw do jego wznowienia. W tej sytuacji jedyną drogą kontynuowania postępowania o zwrot jest w mojej opinii wszczęcie procesu cywilnego przeciwko aktualnemu posiadaczowi zabytku. Władze miasta Brzeg zwróciły się do Ministra Kultury z wnioskiem o pomoc w tej sprawie, który, jak pisze Pan Senator, miał być rozpatrzony przez podległy ministrowi Departament Ochrony Zabytków. Uważam, że sprawa winna być zakończona zgodnie z kompetencją w dotychczasowym trybie. Ze swej strony deklaruję natomiast pomoc resortu w przypadku podjęcia decyzji co do ewentualnego postępowania sądowego za granicą, co musiałoby się oczywiście łączyć z dostarczeniem wyczerpującej dokumentacji oraz wskazaniem płatnika ponoszącego koszty takiego postępowania. Łączę wyrazy szacunku Adam Daniel Rotfeld | |
| Raciborz | |
Ale przepłacili RACIBÓRZ. Oby była menedżerka Piotra Rubika oddała pieniądze 25-06-2008 Wydanie 2008/26 (2657) Dział: Gorące tematy Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, koncert Piotra Rubika, który uświetnił tegoroczne Dni Raciborza, kosztował, przynajmniej na razie, aż 350 tys. zł. 150 tys. z tej kwoty pochłonęły kontakty z byłą menedżerką artysty. Teraz miejscy urzędnicy domagają się zwrotu zaliczki, pytanie, co z tego wyjdzie. W tej sprawie pewne jest tylko, że Piotr Rubik dał w Raciborzu wspaniały koncert Różne media już na początku tego roku podawały, że Piotr Rubik nie może się dogadać ze swoją menedżerką Katarzyną Kanclerz. W lutym miasto podpisało jednak umowę z jej agencją na występ artysty, przelało też na jej konto 100 tys. zł tytułem zaliczki. – Docierały do nas oczywiście sygnały, że jest jakiś konflikt pomiędzy gwiazdą i menedżerką. Ale ta pani przedstawiła mi pisemne oświadczenie, że jest wyłącznym przedstawicielem Piotra Rubika. Nie miałem zatem podstaw do niepodpisywania umowy – wyjaśnia prezydent Mirosław Lenk. Wkrótce do urzędników zgłosił się sam artysta, poinformował, że Katarzyna Kanclerz już go nie reprezentuje i zadeklarował, że wystąpi w Raciborzu, ale bez żadnych pośredników. Prezydent Lenk zaznacza jednak, że nie było powodu do wycofywania się z umowy z agencją Kanclerz, bo ta ciągle zapewniała, że się z niej wywiąże. Termin koncertu nieuchronnie się zbliżał, podobnie jak termin wpłacenia drugiej transzy zaliczki. – Ale ponieważ nie mieliśmy już pewności, czy pani Kanclerz zapewni występ Rubika, oddaliśmy 50 tys. zł do depozytu sądowego – stwierdza gospodarz miasta. W końcu była menedżerka poinformowała, że nie jest w stanie zrealizować umowy, przyjmując jednocześnie do wiadomości to, że musi zwrócić zaliczkę w kwocie 100 tys. zł i ponieść kary umowne. – Czas gonił, więc zawarliśmy umowę z samym Piotrem Rubikiem – mówi Mirosław Lenk. Katarzynę Kanclerz wezwano natomiast do zwrotu zaliczki i zapłaty kary umownej w terminie do końca czerwca. Jak informuje prezydent, kontrahentka nie neguje zasadności wezwania, ale poprosiła o wydłużenie terminu. Gospodarz miasta odpowiada jednak, że jeśli do końca czerwca pieniądze nie znajdą się w gminnej kasie, to sprawa trafi do sądu. Elżbieta Biskup, radna PiS i dyrektorka Młodzieżowego Domu Kultury w Raciborzu, uważa, że nie ma na co czekać, bo to przecież zamrożone pieniądze. – Na pewno je odzyskamy. Ale musimy działać zgodnie z prawem – uspokaja prezydent. Ile zapłacono za koncert, tego oficjalnie nie wiadomo, bo magistrat zasłania się tajemnicą handlową. Prezydent zdradza jedynie, że dwudniowa impreza na obiektach OSiR kosztowała 200 tys. zł. My dowiedzieliśmy się, że tyle kosztował sam koncert Piotra Rubika i 170-osobowego chóru oraz orkiestry. Bo pozostałe atrakcje, w tym występ Patrycji Markowskiej, odbyły się w ramach umowy barterowej z inną agencją artystyczną. Miasto użyczyło jej tylko terenu. Koncert Rubika na pewno był wydarzeniem artystycznym. Publiczność była zachwycona, ale w tłumie dało się też słyszeć głosy, że wspaniałe oratoria to nie repertuar dla plenerowej imprezy. | |
| Europejska Atlantyda | |
Dorota Wodecka, TEJEMNICE LABIRYNTU – najstarsze fortyfikacje na ziemiach polskich odnaleziono w Dzielnicy na Opolszczyźnie. Zbudowali je około 7 tys. lat temu neolityczni twórcy ceramiki; Gazeta Wyborcza, 5 IX 2008, s. 21 Dzielnica leży na lewym brzegu Odry, w połowie drogi z Raciborza do Kędzierzyna-Koźla, a fortyfikacje odatowano na 5200 pne. Z tego co pisze DW można wnosić, że fortycję wzniesiono przeciw Sudeckiej Metalurgii Żelaza, z czego wynikałoby, że istniała jeszcze jakaś INNA metalurgia żelaza – jakby słowacka? Tu trzeba przypomnieć, że przed ogłoszeniem przez Anglików Europejskiej Atlantydy w Dreźnie, datowanej na l. 5000 pne, kulturę tą badano archeologicznie w Austrii i SŁOWACJI. Ze sprawą Europejskiej Atlantydy można wiązać z PRZEKOPANIEM Bosforu ok. r. 7200 pne. Jeśli Morze Marmara wlewało się do Czarnego z siłą 4 wodospadów Niagara to wodospady te mogły wyrzeźbić koryto o głębokości 60 m. Ja wnioskowałem, że Bosfor został przekopany przez Prahindusów, którzy importowali magnetyty nie z Mozambiku, jak w średniowieczu, tylko z Sudetów, wobec czego musieli przekopać kanał Sueski i Bosfor. Profesor Konik mówił mi, że WEDŁUG NIEMCÓW, to gdy indyjscy kaukazoidzi nie wytrzymali naporu negroidów to wynieśli się na zachód – aż do Europy – co poprawiłem, że KUPILI ziemię na północ od Dunaju powyżej Visegradu, gdzie przenieśli się na okrętach i założyli metalurgię sudecką. Fortycje Dzielnicy mogą świadczyć, że Odrą spławiano żelazo słowackie, gdy z po podboju przez ceramikę Kłutą kultura Opolszczyzna utraciła związki z Panonią. Ten ZBROJNY podbój miał związek z eksportem żelaza Wisłą na północny-wschód, czego I krokiem była budowa zamku w Będzinie, jako wstępu do budowy metalurgii jurajskiej, której pozostałością są ZAMKI JURAJSKIE. To datuje zamki jurajskie na LII w. pne – na takiej zasadzie jak datowanie przeze mnie zamków nadreńskich na VIII-VII wiek pne, jako budowanych dla przerobu spławianej Renem rudy szwajcarskiej. Zazdrościłem Niemcom Cudownego Renu i Bajecznej Saskiej Łaby, ale teraz odgryzłem się - jak Austriak, który kupił od Głupich Niemców Mozart za Boskiego Adolfa. Dzisiejszy Nasz Dziennik zamieszcza artykuł CZEGO NIE ZROBILI KRASNOARKIEJCY, ROBI PLATFORMA – Przy ul. Kleszej w Gdańsku rozbija się solidne, grube i doskonale zachowane gotyckie ceglane piwniczne mury z unikatowymi kamiennymi łukami sklepień dawnych kamieniczek z fundamentami. Oryginalne gotyckie cegły są wywożone... na wysypisko śmieci (Waldemar Rekść, s. 1, 6). Gdy wyrzucono mnie z Instytutu Kształtowania Środowiska w r. 1976, za wniosek opodatkowania zużycia tlenu i produkcji minireaktorów u Cegielskiego, które już w roku następnym Sowieci wykorzystali do Wojen Gwiezdnych, co teraz robią Amerykanie, to pracowałem jako pomocnik murarza. Żydowskie ogierki pastwiły się nade mną przywożąc rozbiórkową cegłę ROMAŃSKĄ. Na tym jednak nie koniec, bo kilka lat temu, podczas budowy Wratislavia Center, owned by CAELUM Development przy ul. Mistrza Mikołaja, odkopano fundamenty starych budynków jako szpaleru piwnic z GRANITOWYMI sklepieniami. Zrobiłem szum, że jest to zabudowa miasta pierwotnego, z centrum na Placu Solnym, gdzie w Starej Giełdzie - Pałacu Bonapartego zachowały się konstrukcje analogiczne. Wrocław na OBECNYM planie został zbudowany przez Gereona w XXXIV w. pne, który zbudował też kremliny kieleckie jako STALOWNIE, Średniowieczną Rygę i Wspaniałą Kolonię. Ponieważ patrzono na mnie, jak na wariata, a te piwnice bez śladu cegły rozebrano BEZ DOKUMENTACJI więc ogłosiłem, że Hawrylakowa była piękną i rezolutną Polką, ale pokryła się Żydem i urodziła GÓWNO. Po nastaniu Busha II i Schetyny zabronili mi wstępu na Archeologię uniwersytecką, gdyż myśleli, że Bush w Białym Domu to zwycięstwo neoliberałów. Gdańsk na obecnym planie zbudowała córka Gereona Waleska, gdzie chciała przenieść Żelazo Ryskie. Dla zabitego przez Tyfona z Pragi Gereona budowano katedrę św. Gereona, ale Waleska zaprzestała tej budowy na rzecz obecnej katedry wawelskiej, z kryptą Grobów Królewskich jako mauzoleum Gereona. Takie samo mauzoleum budowała też sobie, jako III kryptę katedry wrocławskiej, której nie ukończono; tradycja mówi, że padła ofiarą zamachu stanu. Kryptę tą oglądał z uwagą Bundestag, który sprowadziłem, żeby zatrzymać BŁAZEŃSKĄ odbudowę krypty II. III krypta wrocławska jest pięknie ZESZKLONA a wawelska przepalona i otynkowana, co ja tłumaczyłem EKSPERYMENTOWANIEM z fosforem annopolskim na wapieniu w Krakowie i granicie we Wrocławiu – ale trzeba to rozpatrywać od ZESZKONYCH zamków szkockich i poligonalnych murów bazaltowych, topionych prawdopodobnie fosforem. | |
|
| |
Witaj bratnia duszo malymis2 czytając Twój post sam już nie wiele mogę dodać od siebie, z ust mi wyjąłeś większość swoich spostrzeżeń. Pozwól, że dodam od siebie kilka zdań w podobnej melodyce. Głubczyce to w końcu miasto! Jest w naszym mieście kilku animatorów kultury, którzy się starają, ale to za mało.. Opieranie się tylko na nich siłą rzeczy sprawia, że takie przedsięwzięcia płowieją i schodzą do rangi ściśle lokalnych. Głubczycom i całemu powiatowi potrzebny jest klimat kultury z zewnątrz. Niektóre z naszych "wydarzeń" gdzieś indziej mają li tylko rangę okoliczności powszedniej w klubie muzycznym czy nawet imprezy szkolnej. Tutaj robi się z tego imprezę na skalę wydarzenia kulturalnego miasta. wkład pani Farasiewicz i innych w nie tylko szkolny teatr amatorski, jednak dla naszej miejsko-powiatowej kultury to stanowczo za mało! Chór licealny, teatr Tradycja. zespół śpiewająco recytujących kilku nauczycieli, i jeszcze kilka występów mniej lub bardziej znanych a raczej mniej znanych kapel. O to i nasze głubczyckie życie kulturalne. Kino? Kto z nas mieszkańców Głubczyc obejrzał ostatnio tutaj na miejscu jakikolwiek film? Nic zatem dziwnego, że w naszym mieście jest Tradycja czy też doskonale znany nie tylko w Polsce Chór. Tylko głębokie zmiany w sposobie realizowania z dużej litery Kultury mogą wnieść świeży powiew do naszego miasta. Lubię panią Farasiewicz, lubię słuchać Chóru ( w głubczyckiej świątyni), ale na miły Bóg wciąż tylko Tradycja i Chór!? Zwróćcie państwo, głubczyccy decydenci, uwagę kto chodzi na głubczyckie imprezy kulturalne? Dlaczego widzem większości imprez w Domu Kultury są tylko dzieci zwalniane na tę okazje z lekcji lub też sami uczestnicy wydarzeń kulturalnych? Dlaczego alternatywą dla powołanego do tych celów miejsko-gminnego ośrodka kulturotwórczego są szkoły głubczyckie. Dlaczego naszych kinomanów spotykamy w opolskim Kinoplexie, dlaczego na różnorakich koncertach dobrych , znanych kapel, mieszkańców Głubczyc spotykamy w Raciborzu, Kędzierzynie czy nawet w Opolu a nie tutaj na miejscu?! Czy znamy odpowiedz na to pytanie? Oczywiście że znamy odpowiedź na to pytanie, tylko dlaczego jej unikamy? Dlaczego boimy sie ponarzekać na na Zbyszka i jego pomagierów? Jasne że jego propozycje były może i nowatorskie 100 lat temu ale dzisiaj??? Dzisiaj, dzisiaj żądamy, wymagamy o wiele więcej. 1stary2 napisał pean o Jazz Combo, może masz i rację. Ja wolę jednak słuchać jazzu bez wpadek muzycznych. Jazz to przecież wbrew pozorom muzyka gdzie utrata rytmu ba nawet najmniejsza dysharmonia, niweczy pracę kompozytora, i grajków. Tak, wiem, intencja twego postu była inna , ale ja tylko tak dla zasady się czepiam.Kontynuując czepianie sie, wracam do naszych grajków - Dinozaurów wiesz może to i sympatyczne kiedy tak sobie siedzą przy piwku i na rodzinnych spotkaniach coś tam podśpiewują, natomiast wychodzenie ze swoimi chyba już dawno zdartymi możliwościami wokalnymi na scenę jest moim zdaniem żałosne i dla samych wokalistów jak i dla publiczności która chyba tylko z uprzejmości ich wysłuchuje ( nie znam ich z ich "okresu świetności") Jeżeli chodzi o głubczycki światek muzyczny to słyszałem że z okolic Głubczyc pochodzi jeden z członków LOMBARDU może ktoś coś więcej o nim powie | |
| Przeczytałem to w NTO- tylko z wnioskiem się nie zgadzam. | |
"Kino w mieście się nie opłaca - Żeby zobaczyć film na dużym ekranie, musimy jeździć do Opola lub Raciborza - żalą się mieszkańcy Głubczyc. - Jesteśmy - Jesteśmy przygotowani na seanse filmowe - mówi Zbigniew Zi..łko, dyrektor DK-u. - Mamy sprzęt, tylko publiczności brak. Od kilku miesięcy jedyne głubczyckie kino - "Centrum” - jest nieczynne. Najbliższe, w których grane są premiery, znajdują się w Raciborzu, Kędzie-rzynie-Koźlu i Opolu. Filmy można oglądać też w pobliskim Kietrzu, ale tam nowości pojawiają się kilka miesięcy po premierze. - Żeby zobaczyć dobry film na dużym ekranie, muszę wydać pieniądze na paliwo i tracić czas na dojazd - żali się Andrzej Ko..wal z Głubczyc. - A przecież w naszym domu kultury jest sala, w której można by wyświetlać filmy. Jednak od grudnia zeszłego roku działalność kina została zawieszona. - Wyświetlanie filmów w naszym mieście jest nieopłacalne - wyjaśnia Zbigniew Z...łko, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury. - Na seanse przychodziło po siedem osób. Przy takiej frekwencji nie zarabialiśmy nawet na kopię filmu. Na taki stan rzeczy składa się kilka przyczyn. Ale najważniejsza to ta, że prowincjonalne i małe kina, takie jak to w Głubczycach, nie są traktowane poważnie przez dystrybutorów filmów. promocja - Najpierw kopia trafia na ekrany w dużych miastach - tłumaczy dyrektor Zi..łko. - W takich ośrodkach jak nasz filmy pojawiają się kilka miesięcy po krajowej premierze. W tym czasie mieszkańcy widzieli już taki tytuł w innym mieście. Jak mówi dyrektor, kiedy już taśma trafiła wreszcie do Głubczyc, była w tragicznym stanie technicznym, np. poklejona w kilku miejscach, przez co zacinała się w projektorze. - Jesteśmy przygotowani na wyświetlanie filmów w każdej chwili - zapewnia Zbigniew Zi..łko. - Mamy dobre projektory i nagłośnienie stereofoniczne. Tylko publiczności brak. Dyrekcja kina nie może liczyć też na miejscowe szkoły. Młodzież na obejrzenie ekranizacji lektur również wybiera miasta w województwie śląskim lub Opole. - Już kilka razy zbieraliśmy zamówienia na takie seanse, ale nic z tego nie wychodziło - kończy Zbigniew Zi..łko. - Jeśli miłośników X muzy w naszym mieście przybędzie, wtedy kino uruchomimy." Przeczytałem to w NTO- tylko z wnioskiem się nie zgadzam. Naszemu miastu NIE OPŁACA SIĘ MIEĆ TAKIEGO DYREKTORA OD KULTURY ZAMIAST UTRZYMYWAĆ DARMOZJADA NALEŻAŁO BY ZA PIENIĄDZE KTÓRE BIERZE DOFINANSOWAĆ MŁODZIEŻY BILETY. CAŁA SALA BYŁA BY PEŁNA. BILET DO NASZEGO KINA KOSZTOWAŁ PRZECIEŻ TYLE SAMO CO BILET DO KINOPLEXU WIĘC NIE ROZUMIEM ZDZIWIENIA DYREKTORA ŻE DZIECIAKI WOLĄ OGLADAĆ LEKTURY WYGODNIE W OPOLU NIŻ W ZANYCH SOBIE DOMOKULTUROWYCH WARUNKACH :lol: Ceny we Wrocławiu to kwoty rzędu 15-18 zł za seans, czy w Głubczycach były takie same ??? Poza tym do Raciborza czy Opola trzeba dojechać kolejne 20 zł. Problemem jest faktycznie to, że małe kina praktycznie są skazane na wymarcie w obliczu szturmu Multiplexów, które mają wieksze możliwości. Pokazywanie filmu w 3 miesiące po premierze to jest śmiech na sali...... Wystarczy popatrzeć ile kin ocalało w dużych miastach poza sieciami - głównie kina studyjne....... | |
| pra pradzieje :) | |
Cytat: Neolityczna masakra poniedziałek, 30 marca 2009 Kiedy pod koniec lat 90. XX wieku badano w stanowisko Herxheim w Nadrenii-Palatynacie (środkowo zachodnie Niemcy), nic nie zapowiadało sensacji. Odkryto tam osadę ludzi kultury ceramiki wstęgowej rytej, pierwszej kultury neolitycznej w tej części Europy. Kultura ceramiki wstęgowej rytej, w skrócie KCWR, pojawiła się na Niżu Europejskim około 5500 lat p.n.e., czyli ponad 7000 lat temu. Byli to pierwsi rolnicy, wytwarzający charakterystyczną grubościenną ceramikę zdobioną rytymi liniami (wstęgami). Zamieszkiwali oni na ogół tzw. długie domy, obszerne jak na owe czasy budowle, w których pomieścić mogła się większa ilość osób, wchodzących w skład poszerzonej rodziny. W Polsce stanowiska tej osady występują m.in. na ziemi krakowskiej, pyrzyckiej czy w okolicach Raciborza. W Herxheim archeolodzy odsłonili pozostałości 12 typowych dla KCWR chat, datowanych na około 7 tysięcy lat. Badania wykazały – nic nadzwyczajnego - że mieszkańcy tych chat uprawiali pszenicę i jęczmień, a także hodowali świnie i owce, dokładnie tak samo, jak ich pobratymcy z naszych ziem. Nic zatem nie zapowiadało sensacji, gdyby zainteresowania naukowców nie wzbudziły pogruchotane kości ludzkie, odkryte w rowach koło neolitycznej wioski. Dwie linie prostych rowów, które biegły obok chat, nie były fortyfikacjami, ponieważ nie były ciągłe. Co więcej, odkryto w nich tysiące ludzkich kości, należących do około 1000 osób. Szczątki te, jak się okazało, noszą ślady nacinania, skrobania, łamania i miażdżenia. Antropolodzy nie mają większych wątpliwości, że ciała zmarłych krojono, rozdzielano i zdzierano z nich całe mięso, a z kości starano się wydobyć szpik. Że nie gardzono mózgiem, świadczą otwarte czaszki. Kto mógł tak potraktować swoich bliźnich? Tylko kanibale. Datowanie makabrycznych pozostałości ułatwiła znaleziona w rowach ceramika, a także połamane kamienne topory i biżuteria z muszelek. Wraz z ludźmi zakopano tam szczątki psów – ich łapy i szczęki. Odkrycie tragicznego pochodzenia kości zawdzięczamy Bruno Boulestinowi, antropologowi z Uniwersytetu Bordeaux we Francji. W 2008 roku przebadał on szczątki z jednego z rowów i ustalił, że około 2000 wydobytych z niego kości należało do zaledwie kilku osób. Skąd zatem wynik 1000 osób, jakie mają spoczywać w Herxheim? Wziął się on z prostego mnożenia próbki Boulestina przez powierzchnię wszystkich rowów. To zaś czyni rowy z Herxheim największym prehistorycznym masowym grobem i największym świadectwem zorganizowanego neolitycznego ludożerstwa. W prehistorii kanibalizm nie był zjawiskiem odosobnionym, ale na żadnym stanowisku nie przybrał on takiej skali. Co bardziej szokujące, datowania szczątków wskazuje, że pochodzą z okresu nie więcej niż 50 lat. Tu jednak pojawia się problem: skąd w osadzie, w której żyło kilkadziesiąt osób, znalazło się tyle ofiar w tak krótkim czasie? Mało prawdopodobne wydaje się, aby zamordowani byli pozbawiani życia dla pożywienia. Także hipoteza o braniu jeńców wydaje się nieuzasadniona, trudno bowiem podejrzewać rolników o tak wielkie zdolności wojenne, aby kilkudziesięciu mężczyzn pojmało tysiąc jeńców. Najbardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz kultowy: zdaniem naukowców, do prehistorycznego Herxheim przybywali mieszkańcy z innych wiosek, aby złożyć ofiarę z ludzi. - Mogło to mieć związek z kryzysem tej kultury; kryzysem, który ostatecznie doprowadził do zniknięcia KCWR. Może próbowali powstrzymać schyłek swojej kultury jakimiś ceremoniami, których częścią był kanibalizm – zastanawia się archeolog Andrea Zeeb-Lanz. (ew) Na podstawie Guardian Weekly. Źródło: http://www.polskieradio.pl/nauka/ | |
| ŚLĄSK --- Złamać stereotypy !!! !!! !!! | |
Powstało po ostatniej reformie administracyjnej z połączenia byłych województw Katowickiego, Bielsko-Bialskiego i Częstochowskiego. Takie rozwiązanie administracyjne stworzyło wielkie centrum w południowej Polsce złożonego z pól uprawnych, lasów, trenów przemysłowych i gór. Graniczy z czterema województwami tj. opolskie, świętokrzyskie, małopolskie i łódzkie oraz z dwoma krajami Czechami i Słowacją. Województwo śląskie to jeden z większych komunikacyjnych węzłów a to za sprawą prawie 40 przejść granicznych i będących w budowie najważniejszych szlaków komunikacyjnych południa tj. autostrady A4 - pierwszej płatnej autostradzie w Polsce i Drogowej Trasie Średnicowej, a także tzw. „Jedynce” prowadzącej do stolicy. Aglomeracja Górnego Śląska to prawie pięć milionów mieszkańców licząc ośrodki miejskie Bielska i Częstochowy. Wiele terenów zielonych, lasów i parków m.in. największe kompleksy parkowe nad zalewem wodnym w Świerklańcu i park połączony z kompleksem pałacowym w Pszczynie oraz wiele innych typowo leśnych tj. w Kuźni Raciborskiej. Dla spędzenia czasu wolnego jest bogate zaplecze wypoczynkowe i hotelowe znajdujące się w Beskidzie Śląskim i Żywieckim. Infrastruktura obejmuje wyciągi narciarskie, tory saneczkowe całoroczne, kolejki linowe i wiele pieszych szlaków turystycznych. Atrakcją jedna z wielu jest elektrownia i zbiornik wodny na szczycie góry Żar oraz „Morze Żywieckie”. Dla rozrywki o mocnych wrażeniach jest idealny teren Jury Krakowsko Częstochowskiej gdzie jest wiele jaskiń dla grotołazów i ścian wspinaczkowych, a także przepiękne plenery – pozostałości wapienne po dawnym dnie morza przedlodowcowego. Można też tu znaleźć pozostałości po zamkach obronnych tworzących szlak Orlich Gniazd. Na co dzień służy mieszkańcom GOP Chorzowski Park Kultury i Wypoczynku, w którym można skorzystać z Planetarium, ZOO, Wesołego Miasteczka, Skansenu, kolejki linowej, jest tu też Stadion Śląski, basen, wiele szlaków rowerowych i spacerowych. Kultura śląska to Filharmonia w Katowicach, Opera śląska w Bytomiu, Siedziba Wielkiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach, Biblioteka Śląska, Teatry w Katowicach, Częstochowie i Bielsku Białej, siedziba zespołu Śląsk w Koszęcinie, Katowicki Spodek, który jest największym tego typu obiektem na południu naszego kraju, kina w każdym ośrodku miejskim oraz ostatnie inwestycje Multikino w Zabrzu i Plaza w Rudzie Śląskiej a także Wojewódzki Ośrodek Telewizyjny obsługujący swym zasięgiem województwo śląskie i opolskie. Dodatkowymi atrakcjami naszego województwa to Park Wodny w Tarnowskich Górach oraz kilkanaście obiektów sportowych, w których trenowali najwybitniejsi zawodnicy – reprezentanci Polski. W naszym województwie leży Wisła miasto rodzinne Adama Małysza naszego wybitnego skoczka narciarskiego. W Wiśle znajduje się także nasz DOM IPA, który jest trzecią taka placówką w Polsce Śląsk to także pozostałości po wielkim przemyśle, który królował tu od zawsze a wśród nich, zabytkowa kopalnia w Tarnowskich Górach, Sztolnia Czarnego Pstrąga w Tarnowskich Górach, maszyna wyciągowa na parę w Zabrzu i wiele innych muzeów. Jako rodzynek pośród muzeów jest jedyne w Europie Muzeum Chleba. Śląsk to także dwa sanktuaria maryjne w Częstochowie na Jasnej Górze i w Piekarach Śląskich oraz wspaniała architektura kościołów. Województwo śląskie to prężnie rozwijający się ośrodek miejski, przemysłowy i wypoczynkowy w Europie !!! ZAPRASZAMY !!!! | |
| ZACHOWANIE DZIECI W KOŚCIELE!! | |
Co wolno dziecku w kościele Któż z nas nie był świadkiem sytuacji, gdy podczas Mszy dziecko zaczyna płakać, krzyczeć, zaczepiać sąsiadów albo jeździć swoim plastikowym samochodzikiem po sąsiednich ławkach. Gdy rodzice mają wypracowany sposób reakcji, nie ma problemu. Jeśli jednak jest inaczej - napięcie w kościele zaczyna rosnąć. Przeszkadza -nie przeszkadza? - Wydaje mi się, że dzieci, jeżeli już przeszkadzają, to raczej wiernym niż kapłanowi - mówi ks. Artur Glombik, który od lat prowadzi Msze św. dla dzieci w gliwickiej katedrze. - Zdarza się, że w zakrystii zjawia się ktoś i pyta, dlaczego nie zareagowałem na złe zachowanie dziecka. Tłumaczę wtedy, że nie widziałem tej sytuacji, bo tak jest naprawdę. Ksiądz Glombik przyznaje jednak, że to, co do niego nie dociera, innych wyprowadza z równowagi. - Pamiętam, jak jeden z naszych księży nie mógł spokojnie skończyć kazania, denerwował się coraz bardziej, bo czterolatek biegał mu przed ambonką. Nie dziwię mu się, bo on na co dzień nie pracuje z dziećmi i nie jest oswojony z taką sytuacją. Ktoś inny opowiadał, że na Mszy dziecko płakało tak głośno, że kaznodzieja w końcu przerwał kazanie i wskazał matce miejsce z boku, gdzie mogła je uspokoić. Pani chyba się obraziła, bo wyszła z kościoła. - Wiem, że są rodzice, którzy się nie przejmują nawet wtedy, gdy dziecko próbuje wejść na ołtarz. Nie jestem jednak przekonana, czy to ma sens - mówi Elżbieta Kuś, lekarka, matka kilkuletniej Dorotki. - Dziecko może sobie skakać w domu po schodkach, biegać po podwórku, ale kościół to nie jest plac zabaw. Każda kultura ma swój rytuał, kiedy wprowadza się dziecko w przestrzeń sacrum i uważam, że nie należy z tego rezygnować. I dodaje: - Rozumiem, że moja córka swoim zachowaniem może przeszkadzać komuś, kto przyszedł do kościoła pomodlić się w skupieniu. Wolę więc takich sytuacji unikać. Razem czy osobno? Rodzice bardziej wyczuleni na reakcję otoczenia starają się nie zabierać małego dziecka do kościoła, jeśli wiedzą, że jest ruchliwe i nie usiedzi lub nie pochodzi spokojnie przez godzinę. Nie wszyscy jednak uważają, że to dobre rozwiązanie, bo przecież niedziela to często jedyny dzień, kiedy cała rodzina może być razem. W dodatku dobrze, gdy dziecko od małego przyzwyczaja się do obecności w kościele, a jeszcze lepiej, gdy widzi modlących się tam rodziców. - Niedzielna Eucharystia ma charakter wspólnotowy, uczestniczą w niej młodsi i starsi - tłumaczy ks. Glombik. - Dzieci uczą się w dużej mierze przez naśladowanie. Gdy mama i tata mają złożone ręce do modlitwy, to dziecko też. Jeśli dziadkowie korzystają z modlitewnika, to ono też się o niego upomina. Słowa pouczają, czyny pociągają, dlatego ważne, żeby być w kościele razem - tłumaczy. Zasada, chociaż słuszna, nie musi sprawdzać się we wszystkich okolicznościach, zwłaszcza w przypadku młodszych dzieci. - Wspólne wyjście z mężem i córką do kościoła jest dla mnie wygodne, ale co z tego, skoro ja z tej Mszy tak naprawdę nic nie mam. Prędzej czy później jedno z nas będzie musiało wyjść, a poza tym cały czas jesteśmy w stanie czuwania i obserwowania, co mała robi - tłumaczy Elżbieta Kuś. Problem dorosłych - Dziecko trzeba wkomponować w Mszę św., zabierać do kościoła, ale rodzic musi być mobilny. Można też wybierać krótsze Msze św. lub te specjalnie przygotowane dla dzieci - radzi ks. Bernard Plucik, proboszcz parafii w Kuźni Raciborskiej, który ma wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu Mszy z udziałem dzieci. Według niego, dopóki dziecko jest dzieckiem, to wszystko w porządku. Problemy rodzą się wtedy, gdy dorośli gubią się w swojej roli. - Jeżeli rodzic trzyma dziecko za mocno przy sobie, albo przeciwnie - daje mu za dużo swobody, to ono na pewno wykorzysta tę sytuację. Ale jeżeli wcześniej wytłumaczy, że wyjście do kościoła to poważna sprawa, że trzeba się cichutko zachowywać, to dziecko to zrozumie. Lepiej też usiąść w takim miejscu, żeby w razie potrzeby można było wyjść bez wywoływania zamieszania. Można by też wrócić do dawnych zwyczajów, gdy rodzice i dziadkowie celebrowali już sam moment wejścia do kościoła. Dziś często zapominamy, ile gestów da się wykonać przy tej okazji. - Zanurzenie rączki w kropielnicy, zrobienie znaku krzyża, zwrócenie uwagi na czerwone światełko przy tabernakulum, zdjęcie czapeczki chłopcu, wspólne przyklęknięcie - to są ważne momenty, które uczą i wyciszają - mówi ks. Plucik. - Praktykowanie ich razem z dzieckiem w naturalny sposób budzi wrażliwość na obecność sacrum. No właśnie... Może znacznie poważniejszym problemem, którym trzeba się zająć w pierwszej kolejności, jest zanikające poczucie świętości miejsca. Gdybyśmy go przemyśleli, mogłoby się okazać, że dyskusja nad zachowaniem dzieci w kościele jest już niepotrzebna. Bo one tak naprawdę w całej tej sytuacji są Bogu ducha winne. | |
| Z przedsiębiorcami o inwestycjach | |
Chorzowianin 2009-02-17 Z przedsiębiorcami o inwestycjach Chorzowski Miejski Zarząd Ulic i Mostów zaplanował na ten rok przeszło 15 mln zł na inwestycje i remonty, Wydział Usług Komunalnych ponad 21 mln zł, Miejski Ośrodek Rekreacji i Sportu niemal 7 mln zł. Z planami zadań inwestycyjnych i remontowych zapoznał przedsiębiorców, działającym na terenie naszego miasta, Jan Michalik, zastępca prezydenta ds. technicznych. - Zaplanowaliśmy sporo robót. Jednak w tym kryzysowym roku wpływy do budżetu mogą okazać się nieco mniejsze niż przewidzieliśmy – mówi J. Michalik. – Do rozdysponowania mamy ponad 120 mln zł, liczymy także na fundusze z UE. To duża kwota, dlatego spotykamy się z przedsiębiorcami, aby zapoznać ich z poszczególnymi, planowanymi inwestycjami. Piotr Wojtala, dyrektor MZUiM, nie ukrywał, że prace opiewają na pokaźne kwoty. Dodał, że część z planowanych zadań uzależniona jest od uzyskania dofinansowania ze środków UE. Do nich wlicza się modernizację: -ulicy Gałeczki, -przebudowę ulicy Opolskiej -rewitalizację obszarów problemowych Chorzowa Batorego – od ul. Piekarskiej do ul. Skrajnej (przebudowa ul. Leśnej). – Ubiegamy się o dofinansowanie. Czekamy na takie wsparcie – mówił P. Wojtala. Do większych zadań zaplanowanych na ten rok zaliczyć można: -przebudowę skrzyżowania ulic Styczyńskiego, Strzelców Bytomskich, Raciborskiej z budową mini ronda (1,3 mln zł), -przebudowę ul. Kluczborskiej (2,3 mln zł), -przebudowę jezdni ul. Katowickiej ze wzmocnieniem konstrukcji (2 mln zł), -przebudowę ul. Stefana Batorego z wydzieleniem zatok autobusowych i miejsc postojowych (1,4 mln zł), -likwidację mostów w ciągu Alei Bojowników o Wolność i Demokrację (1 mln zł) i w ciągu ul. Wolności (745 tys. zł). Wydział Usług Komunalnych zaplanował ponad 40 inwestycji i remontów. W ramach tego wykonane będą m.in: -alejki w Parku Hutniczym (100 tys. zł), -dojście do Parku Amelung od strony 3 maja (100 tys. zł), -rewitalizacja terenu zieleni parkowej przy ul. Krzywej-Kilińskiego (450 tys. zł). Zaplanowano także: -modernizację terenu sportowo-rekreacyjnego wraz z budową parkingu przy ul. Lwowskiej (170 tys. zł), -modernizację boiska w SP nr 25 przy ul. Głównej (155 tys. zł), -zagospodarowanie dziedzińca szkoły III LO przy ul. Farnej (130 tys. zł). Wśród zadań uzależnionych od pozyskania dofinansowania środków unijnych znalazły się: -kompleksowa rewitalizacja Starochorzowskiego Domu Kultury (ponad 840 tys. zł), -budowa boiska o nawierzchni syntetycznej przy ul. Rębaczy (400 tys. zł), -budowa boiska o nawierzchni syntetycznej przy ul. Żołnierzy Września wraz z remontem alei na skwerze (niemal 500 tys. zł). – Zachęcam do udziału w przetargach – mówiła Hanna Pompa-Obońska, naczelnik wydziału. Wśród największych zadań zaplanowanych przez MORiS znalazły się m.in.: -modernizacja stadionu przy ul. Cichej (instalacja podgrzewanej murawy – 4 mln zł), -kontynuacja budowy budynku socjalno-magazynowego (ponad 845 tys. zł). Ponad 20 mln zł na inwestycje i remonty zaplanował Wydział Inwestycji Komunalnych i Remontów. Prace obejmą głównie placówki oświatowe (malowanie, docieplanie, remonty instalacji elektrycznej). Spośród inwestycji wieloletnich warto wymienić budowę sali gimnastycznej przy SP nr 1 zaplanowaną na lata 2009-2010 (3, 350 mln zł). Termorenowację czeka budynek Miejskiego Domu Kultury „Batory” (ponad 1,4 mln zł). Zaplanowano także remont noclegowni przy ul. Katowickiej (150 tys. zł). Przeszło 30 mln zł na roboty remontowe i modernizacyjne przeznaczy w tym roku ZK PGM. Największe środki przeznaczono na termomodernizacje, remonty elewacji, wymianę okien i stolarki, rewitalizacje budynków i odzyskiwanie pustostanów. Planowane jest także zabudowa łazienek i wc wewnątrz lokali mieszkalnych (900 tys. zł). – W ciągu 20 lat chcemy doprowadzić do zniknięcia ubikacji na korytarzach – zapowiadał Edward Jarniańczyk, dyrektor ZK PGM. Chorzowiani.pl | |
| W Niemczech JUGENDAMT rabuje polskie i inne dzieci | |
Polskie dziecko zostanie 22.04.2009 Kilka miesięcy temu pokazaliśmy historię Urszuli Abramczyk, która walczyła o swojego syna Viktora. W sierpniu ubiegłego Sąd Rejonowy w Raciborzu nakazał wydać dziecko do Niemiec. Dlaczego? Bo tak życzy sobie ojciec Viktora - Szwed mieszkający na stałe w Monachium. Pani Urszula była zrozpaczona. Twierdzi, że na pomoc w Polsce nie może liczyć. Cała historia zaczęła się w 2002 roku. Urszula Abramczyk przebywała wtedy u swojej siostry w Monachium. Tam poznała Roberta O. W 2006 roku urodził się ich syn Viktor. - Stwierdziliśmy, że wychowujemy Viktora w kierunku polskim, że jego korzenie to jest Polska, że jest jego ostoją, polski język, polska kultura, dlatego ma moje nazwisko, dlatego nie jest ewangelikiem, tylko katolikiem - mówi Urszula Abramczyk, matka Viktora. Między panią Urszulą i jej mężem coraz częściej dochodziło do nieporozumień. W końcu Robert O. wyprowadził się ze wspólnego mieszkania. Kilka miesięcy później okazało się, że mężczyzna zamieszkał z nową partnerką. - Stwierdziłam, że najlepiej będzie wrócić do Polski, niż w Niemczech trafić pod most. Wróciłam, o czym Robert bardzo dobrze wiedział, dostałam nie tylko jego zgodę, ale błogosławieństwo, bo uważał, że jak wrócę do Polski, nie będzie musiał na mnie płacić - mówi Urszula Abramczyk, matka Viktora. Kłopoty zaczęły się na początku ubiegłego roku. Okazało się, że mąż pani Urszuli złożył w niemieckim sądzie wniosek o pozbawienie jej praw rodzicielskich. Dlaczego? - Powiedział, że mieszkamy w rozpadającej się ruderze, nie mamy ciepłej wody i ogrzewania. Dochodziło do takich absurdów, że musiałam robić zdjęcia domu, chodzić do wodociągów po zaświadczenia, że mamy zdatną do picia wodę - opowiada Urszula Abramczyk. W marcu okazało się, że Robert O. zgłosił w Sądzie Rejonowym w Raciborzu porwanie Viktora. Zażądał wydania dziecka do Niemiec na podstawie Konwencji Haskiej. - Unia Europejska, strefa Schengen, otwarte granice, wolność przesiedlania się, to wszystko się nie liczy, bo jest jakiś artykuł 12. Konwencji Haskiej i cała reszta nie liczy się w Polsce - rozpacza Urszula Abramczyk. 22 sierpnia Sąd Rejonowy w Raciborzu wydał decyzję - dwuletni Viktor ma wrócić do Niemiec. Sąd nie wziął pod uwagę opinii Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego, o którą zresztą sam się zwrócił. Oto fragment opinii Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno- Konsultacyjnego: "Niewątpliwie powrót dziecka do Niemiec i umieszczenie go w innym środowisku wychowawczym, bez udziału matki, byłoby dla niego silnie traumatyzującym przeżyciem, co mogłoby odbić się negatywnie jego dalszym rozwoju psycho-emocjonalnym". - Sąd zdecydował, że dziecko ma powrócić do swojego ośrodka życiowego, a kwestię władzy rodzicielskiej ma rozstrzygnąć sąd właściwy miejscowo, czyli sąd niemiecki - mówi Jacek Wieczorek z Sądu Okręgowego w Gliwicach. - Po tej rozprawie w Polsce i po tym, co się na sali działo, sprawiedliwość i niezawisłość sądu to są jakieś bajki - mówi Urszula Abramczyk, matka Viktora. Dzięki reporterom Interwencji i walce Pani Urszuli po kilku latach wreszcie sąd zdecydował. Dziecko zostanie przy matce. W Polsce.* * skrót materiału aulina Bąk pbak@polsat.com.pl(Telewizja Polsat) http://interwencja.interi...ews?inf=1294441 [ Dodano: 15-05-2009, 4:11 ] http://www.tvp.pl/publicy...zanych-30042009 | |
| Park/Plac A. Mickiewicza - historia tego miejsca | |
Pozwoliłem sobie zamieścić ten tekst z ww. opracowania Sebastiana Różńskiego. Stadtgarten - Theater und Konzerthaus" Na szczególną uwagę w gliwickim krajobrazie piwnym zasługuje kompleks "Stadtgarten", w którym mieścił się nie tylko sławny teatr i dom koncertowy, ale również jedna z najbardziej znanych restauracji i piwiarni, połączona jednocześnie ze składem i hurtownią piwa. Ta na pozór osobliwa mieszanka świadczyła jednak o wysokim poziomie i znaczeniu kultury piwnej dla mieszkańców Górnego Śląska, tworzących ją na co dzień i nierozerwalnie z nią związanych. Nieistniejące już budynki "Stadtgarten" mieściły się przy ówczesnej Klosterstrasse 1 i rozciągały się praktycznie wzdłuż jej lewej strony, na terenie dzisiejszego Parku A. Mickiewicza (iI. 7)47, Pierwsze informacje w dostępnych danych źródłowych wspominają, że w 1891 roku właścicielem posesji położonej przy Klosterstrasse 1 był M. Friediander - właściciel browaru w Opolu". Takie właśnie uwarunkowania własnościowe z pewnością wpłynęły na decyzję M. Friedlandera o założeniu tutaj przedstawicielstwa swojego opolskiego browaru. Reklamy z 1899 roku wspominają o firmie" Theater- und Conzerthaus, Gleiwitz - Niederlage der Schlossbrauerei M. Friedlander, Oppeln" (Teatr i Dom Koncertowy w Gliwicach - Oddział Browaru Zamkowego M. Friedlandera w Opolu). Kierujący firmą Max Heckerle informował wówczas, że objął generalne przedstawicielstwo wspomnianego browaru opolskiego i oferował gliwickiej klienteli produkowane w nim następujące gatunki piwa: "Kaiser-Pilsner" i "Bohmisch" warzone według receptury pilzneńskiej, piwo "Mtinchener" warzone według receptury monachijskiej oraz koźlak "Bockbier"49, Firma, jako typowe przedstawicielstwo generalne, do końca swojej działalności prowadziła sprzedaż i wyszynk piwa z browaru opolskiego, nawet gdy ulegał on reorganizacji i przemianom strukturalnym. Dane z maja 1900 roku wspominają już jednak o innym właścicielu firmy. Był nim Hermann Mieder, który jesienią tego samego roku oprócz opolskiego piwa "Oppelner Schlossbrau" oferował również oryginalnego pilznera oraz kulmbachera5°. W 1905 roku przy przedstawicielstwie i hurtowni funkcjonowała już piwiarnia firmowa Browaru Zamkowego M. Friedlandera w Opolu, w której oferowano piwo typu pilzneńskiego "Oppelner-Pilsener" oraz piwo typu kulmbachskiego "Oppelner-Kulmbacher", Jak przystało na poważany dom koncertowy, organizowano w nim przy kuflach i szklanicach wyśmienitego piwa regularne koncerty, a w porze letniej występy plenerowe51, W sierpniu 1906 roku firma jako jedna z trzech najprężniej działających tego typu na terenie Gliwic przystąpiła do porozumienia hurtowników piwa rejencji opolskiej, gwarantując sobie w ten sposób ujednolicone zasady i stawki handlowe przy obrocie piwem52. Informacje z lat 1905-1908 wspominają, że ówczesnym właścicielem firmy był Richard Bobrek53. W okresie tym oferował klienteli "Stadtgarten" następujące gatunki piwa "Kaiser-Pilsner", "Mtinchener Schlossbrau" oraz "Kulmbacher Schlossbrau" W maju 1908 roku kierowanie firmą przejął M. Mieder, a Richard Bobrek po sąsiedzku przy Klostersstrasse 8 oraz 31 prowadził inne składy piwa54. Jednak niedługo później zarzucił to zajęcie i pochłonięty większymi wyzwaniami przejął gliwicki browar "Kronen-Brauerei"55. W następnych latach firma przechodziła w ręce kolejnych właścicieli. Wreszcie w maju 1911 roku jej patronacki Browar Zamkowy w Opolu po przejęciu przez swojego miejscowego konkurenta przeszedł gruntowną reorganizację. W wyniku tego stworzono dwa oddziały wspólnej firmy. Pierwszy stanowił "Oppelner Actienbrauerei und Presshefe-Fabrik" (Opolski Browar Akcyjny i Fabryka Prasowanych Drożdży), natomiast drugim oddziałem był macierzysty "Oppelner Schlossbrauerei" (Opolski Browar Zamkowy)". Siłą rzeczy przemianowany został również gliwicki oddział połączonych browarów, których produkty zostały ujednolicone. Odtąd w piwiarni firmowej w "Stad,tgarten" serwowano piwa leżakowe warzone według receptur pilzneńskiej, monachijskiej oraz kulmbachskiej". Jednak nowe przedstawicielstwo nie funkcjonowało zbyt długo. Jeszcze w 1912 roku powstał tu skład zamiejscowy innego browaru. Ówczesny właściciel firmy Richard Ulrich podpisał umowę z wrocławskim browarem "Breslauer Union-Brauerei", a warzone w nim piwo oferował wiernym klientom hurtowni i stałym bywalcom renomowanego lokalu58. Ostatnia informacja o tej firmie pochodzi z 1914 roku 59. W późniejszym okresie nadal funkcjonował tutaj skład zamiejscowy. Było to generalne przedstawicielstwo i piwiarnia firmowa Książęcego Browaru Zamkowego w Raciborzu Działały one co najmniej do 1919 roku, kiedy to w budynkach "Stadtgarten" wybuchł pożar doszczętnie niszcząc m.in. znajdujące się w kompleksie kino "Capitol". " | |
| Efekty wichury (18-19 stycznia 2007) | |
interia.pl podaje: Śląskie Jedna osoba nie żyje, dwie są ranne; w setkach tysięcy mieszkań nie ma prądu, nie jeżdżą niektóre pociągi, wiele powalonych drzew i uszkodzone budynki - to dotychczasowy bilans wichury w woj. śląskim. W związku z silnym wiatrem od czwartku w całym regionie strażacy interweniowali już 1200 razy. Minionej nocy wichurze w wielu miejscach regionu towarzyszyły gwałtowne opady deszczu, gradu i błyskawice. Jak poinformował dyżurny Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody Śląskiego (CZK), w nocy z czwartku na piątek na szlaku pomiędzy Łazami z Częstochową pociąg osobowy najechał na leżący na torowisku konar. Pociąg nie wykoleił się, jednak ranny maszynista został przewieziony do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Żadnemu z pasażerów nic się nie stało. W czwartek wieczorem w Świerklanach w powiecie rybnickim wichura zerwała dach szkolnej sali gimnastycznej o wymiarach 25 na 40 m. Z kolei w pobliskich Gaszowicach porywisty wiatr uszkodził dach domu kultury - podał dyżurny Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej. Zerwane są dachy domów jednorodzinnych w Poczesnej i Blachowni. Nocą wiatr zerwał też dach stacji oczyszczania ścieków "Klimzowiec". Przez kilka stacja nie miała też zasilania i nieczyszczone ścieki odprowadzała do rzeki Rawy. Najczęściej jednak strażacy są wzywani do usuwania powalonych konarów i połamanych drzew, zerwanych billboardów i rynien. W związku z pozrywanymi liniami energetycznymi prądu nie ma około 178 tys. odbiorców z rejonu Górnego Śląska - klientów firmy Vattenfall Distribution - wynika z danych CZK. Najgorzej jest w rejonie Gliwic, Rybnika, Raciborza i Pszczyny. Zasilania nie ma też ponad 50 tys. klientów oddziału firmy Enion w Częstochowie (najgorzej jest w Oleśnie, cała ta miejscowość nie ma prądu, w tym miejscowy szpital). Prądu nie ma też 12,5 tys. odbiorców z Podbeskidzia i 8 tys. odbiorów oddziału Enion w Będzinie. CZK ma też informacje o częściowym uszkodzeniu sieci wysokiego napięcia "Joachimów" i "Regowiec" oraz linii prowadzącej z elektrowni w Bełchatowie. Jak podało CZK, wichura spowodowała wstrzymanie ruch niektórych pociągów. Dotyczy to 30 odcinków kolejowych, m.in. Katowice- Katowice Muchowiec, Pszczyna-Kobiór-Tychy, Kłobuck-Miedźno, Mikołów-Orzesze, Sól-Zwardoń, Poraj-Myszków. Według Włodzimierza Leskiego ze śląskiego oddziału Polskich Linii Kolejowych, na najważniejszych uszkodzonych odcinkach, jak Pszczyna-Tychy ruch jest przywracany, lub jak Poraj-Myszków został już całkowicie udrożniony. Największe problemy są na południu województwa - m.in. linia Bielsko-Biała-Skoczów oraz na północy - jak w okolicach Herbów Nowych oraz Wielunia - gdzie naprawy potrwają jeszcze kilka godzin. Wichury zakłóciły też ruch tramwajowy. Np. w Bytomiu przewrócone przez wiatr drzewo zerwało trakcję linii 41, a w Rudzie Śląskiej zostało zalane torowisko linii nr 9. Na tej ostatniej linii usuwanie uszkodzeń może potrwać jeszcze kilka godzin. W nocy ekipy remontowe usuwały 18 uszkodzeń linii trakcyjnych i torowisk. Prawdopodobnie silny wiatr był też przyczyną tragicznego wypadku, do którego doszło w czwartek po południu na jednej z budów w Katowicach. Złamała się tam kolumna 25-metrowego dźwigu. Zginął 44- letni operator dźwigu, a jego 55-letni kolega został z ciężkimi obrażeniami przewieziony do szpitala. | |
| I Ogólnopolskie Forum Społeczne w Warszawie odwoł | |
Źródło: http://www.pfs.elk.mazury.pl/konferencja.php?news_action=more&newsid=4 Pełny tekst newsa: I Ogólnopolskie Forum Społeczne w Warszawie odwołane!!! Dodano: 30-10-2004, 20:51 Uchwała Nr 20/04 Zarządu OZB z/s w Ełku z dnia 30.09.2004 Członkowie Zarządu OZB w głosowaniu jawnym podjęli jednogłośnie uchwałę o rezygnacji z organizacji Ogólnopolskiego Forum Społecznego w Warszawie w dniu 20-21 listopada 2004.oraz zobowiązuje prezesa do wystosowania odpowiedniego pisma do Prezydenta Warszawy oraz złożeniu rezygnacji z rezerwacji sali i sprzętu nagłaśniającego w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Uzasadnienie. Propozycja zorganizowania Forum spotkała się z niewielkim zainteresowaniem ze strony działaczy oraz organizacji społecznych. Na wielokrotnie ponawiane komunikaty odpowiedziały organizacje: NL, PD, ATTAC, NRL, OSOP (Ogólnopolskie Stowarzyszenie Osób w Wieku Przedemerytalnym) z/s w Łodzi, Stowarzyszenie Primum Non Nocere, Pan Romek Kalicki, Andrzej Zwawa- ,,Zielone Brygady”, Zenon Stube - Kierownik Domu dla Bezdomnych "ARKA N" z Raciborza oraz działacze ex-GSR Ewa Balcerek i Włodek Bratkowski. Streszczenia swoich wystąpień przesłali tylko działacze grupy ex- GSR oraz Kierownik Domu dla Bezdomnych "ARKA N". Na kilkakrotnie ponawiane zaproszenia nie odpowiedziały związki zawodowe, partie polityczne oraz organizacje pozarządowe z terenu kraju. Z uwagi na bardzo trudną sytuację finansową ludzi bezrobotnych z terenu kraju, którzy chętnie wzięliby udział w konferencji, ale nie posiadając żadnych zabezpieczeń finansowych nie są w stanie pokryć kosztów podróży do Stolicy. Wobec powyższego uważamy, że organizowanie ogólnopolskiej konferencji w tak wąskim gronie, bez udziału osób szczególnie zainteresowanych problemami socjalnymi, nie spełni zakładanych celów, zważając jednocześnie na koszty finansowe związane z tym przedsięwzięciem. W piśmie do Pana Prezydenta Warszawy informującym o rezygnacji z nieodpłatnego użyczenia sali oraz sprzętu nagłaśniającego, wystąpimy z prośbą o przekazanie środków finansowych, jakie zostały przeznaczone na wypożyczenie Sali im. Rudniewa w Pałacu Kultury i Nauki oraz sprzętu nagłaśniającego, na utworzenie nowych miejsc noclegowych dla osób bezdomnych z Warszawy. Przesłane referaty zostaną wkrótce opublikowane na stronie internetowej http://www.pfs.elk.mazury.pl Wszystkim działaczom zaangażowanym w przygotowanie OFS serdecznie dziękujemy za ich trud. W imieniu Zarządu OZB Barbara Radziewicz Prezes Marcin Romaniuk Sekretarz załaczniki: Ełk dnia 30.10.2004 Szanowny Pan Lech Kaczyński Prezydent Miasta Warszawy Szanowna Pani Monika Ćwiek Pałac Kultury i Nauki Warszawa Biuro Imprez i Targów /MI/ Plac Defilad 1, 00-901 Warszawa Znak: MI/1965/2004 W związku z decyzją Zarządu OZB dotyczaca rezygnacji z organizowania konferencji w Warszawie pt. I Ogólnopolskie Forum Społeczne , którego obrady zaplanowaliśmy w dniach 20-21 listopada 2004 odwołujemy rezerwację Sali im. Rudniewa w Pałacu Kultury i Nauki oraz sprzętu nagłaśniającego. Serdecznie Państwu dziękujemy za okazaną pomoc oraz ze swej strony najmocniej przepraszamy za kłopoty związane z naszą rezygnacją. Zwracamy się z gorącą prośbą do Pana Prezydenta, aby środki finansowe, jakie zostały przydzielone na pokrycie kosztów związanych z wypożyczeniem Sali oraz sprzętu, zostały przekazane na utworzenie nowych miejsc noclegowych dla ludzi bezdomnych w Warszawie. Z wyrazami szacunku Barbara Radziewicz prezes OZB Marcin Romaniuk sekretarz dodał: Administrator | |
| Fundusz Lokalny | |
Trochę to dziwne, że chociaż sporo jest u nas okazjonalnych szlachetnych akcji charytatywnych – ostatnie przykłady z mediów: "Zakupili zeszyty i przybory szkolne dla dzieci" Stowarzyszenie TERAZ LUBIN wraz z Ligą Polskich Rodzin przeprowadziło zbiórkę publiczną, dochody z której zostały przekazane na zakup zeszytów i przyborów szkolnych dla dzieci z rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej. Była to już szósta tego typu zbiórka. Zeszyty zostaną przekazane lubińskim szkołom, a te za pośrednictwem swoich służb rozprowadzą wśród najbardziej potrzebujących uczniów. Zebrano łącznie 5670,65 zł, głównie wśród wiernych lubińskch parafii katolickich i prawosławnej. "Cegiełki na rzecz potrzebujących" Polskie Towarzystwo Dobroczynne Serca-Sercom przeprowadzi sprzedaż cegiełek wartościowych. Zgodę wydało już Starostwo powiatowe w Lubinie. Pieniądze zostaną przeznaczone na pomoc dla najuboższych. Stowarzyszenia działa głównie na terenie Lubina. Chce jednak rozszerzyć swoją działalność o sąsiednie gminy. "Wyprawka dla żaka" KGHM, wraz ze spółkami Grupy Kapitałowej, przekazał na rzecz Zarządu Rejonowego Polskiego Czerwonego Krzyża w Lubinie, 200 szkolnych „Wyprawek dla żaka”. W skład wyprawki wchodzą: plecak-tornister oraz pełne wyposażenie - zeszyty w linie i kratkę, przybory do pisania, piórnik, farby, kredki, ołówki, temperówka, plastelina, mazaki, klej, blok rysunkowy itd.; funkcjonuje w naszym mieście i w okolicy sporo stowarzyszeń, fundacji itp.organizacji (w tym organizacji pożytku publicznego): MIĘDZYZAKŁADOWY KLUB SPORTOWY "ZAGŁĘBIE" LUBIN ODDZIAŁ STOWARZYSZENIA WSPÓŁPRACOWNIKÓW SALEZJAŃSKICH, WSPÓLNOTA LOKALNA "LUBIN - CENTRUM" POWIATOWE ZRZESZENIE LUDOWE ZESPOŁY SPORTOWE W LUBINIE FUNDACJA OCHRONY ZDROWIA POWIATOWY SZKOLNY ZWIĄZEK SPORTOWY W LUBINIE SPOŁECZNA FUNDACJA "PALIUM" STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ I RODZICÓW OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH "RÓWNE SZANSE" STOWARZYSZENIE "DAĆ NADZIEJĘ" STOWARZYSZENIE POMOCY DZIECIOM Z WRODZONYMI CHOROBAMI SIATKÓWKI "RETINA" KLUB SZACHOWY "JUNIOR" ZESPÓŁ FOLKLORYSTYCZNY "LUBIN" KLUB ABSTYNENTA "ARKA" PRZY PARAFII ŚW. M. KOLBE UCZNIOWSKI LUDOWY KLUB SPORTOWY "TRIATHLON" STOWARZYSZENIE SPORTU I REKREACJI ZAGŁĘBIA MIEDZIOWEGO OGÓLNOPOLSKIE STOWARZYSZENIE TYMOTERAPII IM. PROF. JEREMIEGO CZAPLICKIEGO CARITAS DIECEZJI LEGNICKIEJ FUNDACJA IM. BRATA ALBERTA ZWIĄZEK HARCERSTWA POLSKIEGO DOLNOŚLĄSKI ZARZĄD OKRĘGOWY PCK FUNDACJA ROZWOJU KARDIOCHIRURGII FUNDACJA ZDROWIA ZAGŁĘBIA MIEDZIOWEGO; nie słychać, żeby kogoś zainteresowała idea Funduszu Lokalnego, która w RP w wielu miastach, środowiskach lokalnych sprawdza się i przynosi nieporównanie lepsze efekty niż pojedyncze zrywy... FUNDUSZ LOKALNY Z definicji Fundusz Lokalny to filantropijna organizacja społeczna nie nastawiona na zysk, apolityczna, która zabiega o środki finansowe od różnych darczyńców (indywidualnych i instytucjonalnych), inwestuje je i buduje wieczysty kapitał, tzw. kapitał żelazny, a odsetki od zainwestowanego kapitału przeznacza w formie dotacji i grantów na finansowanie inicjatyw i programów, wynikających z analizy potrzeb lokalnych i woli darczyńców. Fundusze lokalne mają w Stanach Zjednoczonych prawie 90-letnią tradycję. Od kilkudziesięciu lat funkcjonują także w krajach Europy Zachodniej. Natomiast w Europie Środkowej i Wschodniej stawiane są w tym zakresie zaledwie pierwsze kroki. Program rozwoju Funduszy Lokalnych w Polsce od 1998 roku wspierany jest przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce (ogólnopolskie stowarzyszenie działające na rzecz wspierania programów społecznych w społecznościach lokalnych poprzez programy kreowania i popierania prywatnej dobroczynności). Celem tego programu jest dostarczenie liderom społeczności lokalnych wiedzy i umiejętności, niezbędnych do zorganizowania funduszy lokalnych a także pomoc finansowa na pierwszym etapie tworzenia programów grantowych i kapitału żelaznego funduszy. Akademia w ramach swej działalności na poziomie lokalnym: *** udziela pomocy szkoleniowo-doradczej i informacyjnej przy tworzeniu i rozwoju Funduszy Lokalnych w Polsce (od 1998 roku powstało 20 Lokalnych Organizacji Filantropijnych, m.in. w Rzeszowie, Kielcach, Bystrzycy Kłodzkiej, Raciborzu, Leżajsku, Nidzicy, Elblągu, Szczecinku – skupionych obecnie w Sieci Lokalnych Organizacji Filantropijnych); *** członkom Sieci zapewnia bieżące doradztwo dotyczące procedur i regulaminów, budowania partnerstwa lokalnego, fundraisingu i współpracy z darczyńcami, podatków i księgowości, tworzenia koalicji, zbierania pieniędzy i rozliczania dotacji, promocji, procedur konkursów grantowych, etc.; *** zgodnie z zasadą, że do każdej zebranej lokalnie złotówki dopłaca drugą - przekazała w latach 1998-2002 w formie grantów i stypendiów ok. 3.6 mln PLN (na program tworzenia funduszy lokalnych, w tym na koszty operacyjne i na kapitał żelazny). LUBIŃSKI FUNDUSZ LOKALNY ? Tworzenie funduszy lokalnych to przykład nowego podejścia do doktryny filantropii, która polega na przechodzeniu od myślenia i działania opartego na zasadach darczyńca – beneficjent do relacji wzajemności, dialogu i wymieniania korzyści przez obydwie strony. W Polsce fundusz lokalny może nabyć osobowość prawną w formie fundacji lub stowarzyszenia. Do tej pory – dzięki pomocy szkoleniowo-doradczej, informacyjnej i finansowej Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce - w 20 społecznościach lokalnych udało się powołać lokalną koalicję na rzecz filantropii i utworzyć profesjonalnie działające organizacje, skupione obecnie w ogólnopolskiej Sieci Lokalnych Organizacji Filantropijnych. Beneficjentami funduszu lokalnego są lokalne stowarzyszenia, fundacje, szkoły, domy kultury i inne instytucje nie nastawione na zysk, które prowadzą działania na rzecz danej społeczności – przyznawane dotacje i granty mogą wspierać działania w szerokim zakresie np.: zdrowia i edukacji mieszkańców, pomocy społecznej, rozwoju kultury i zachowania tradycji, ochrony środowiska, sportu, bezpieczeństwa i aktywizacji mieszkańców. Czy utworzenie Funduszu Lokalnego działającego w naszym mieście, gminie i powiecie jest realnym pomysłem ? Warunkiem koniecznym utworzenia Funduszu Lokalnego jest istnienie w danej społeczności: -poczucia obowiązku do działania na rzecz zbiorowości lokalnej i budowania obywatelstwa lokalnego (wśród elit lokalnych i demokratycznie wybranych władz); -osób o postawach obywatelskich cieszących się zaufaniem społecznym i autorytetem; -osób zainteresowanych rozwiązywaniem lokalnych problemów oraz zaangażowaniem się w pracę na rzecz organizacji filantropijnej; -dobroczyńców społecznych. Czy lubińskiej społeczności potrzebna jest organizacja, która specjalizuje się w zbieraniu pieniędzy na cele społeczne, w inicjowaniu różnych programów dobroczynnych i w długofalowym wspieraniu lokalnych inicjatyw ? Czy działanie Funduszu Lokalnego może przynieść naszej społeczności korzyści, których bez niego nie udałoby się osiągnąć ? Aby udzielić miarodajnej odpowiedzi na te i inne pojawiające się pytania, potrzebna jest szeroka promocja idei – pobudzanie zainteresowania i zdobywanie dla niej poparcia mieszkańców miasta, gminy i powiatu lubińskiego. Kluczowym problemem przy zakładaniu każdego Funduszu Lokalnego jest zorganizowanie grupy inicjatywnej (15-20 aktywnych liderów społecznych przekonanych do idei tworzenia organizacji filantropijnej), której członkowie posiadają m.in. następujące cechy: -możliwość zdobywania funduszy (zamożność osobista, znajomość środowiska bogatych ludzi lub organizacji), -gotowość do zdobywania funduszy, -chęć darowania pieniędzy stosownie do swojej sytuacji majątkowej. Wprowadzenie w życie koncepcji Lubińskiego Funduszu Lokalnego, który mógłby długofalowo działać w naszej okolicy, sprowadza się na pierwszym etapie do: -oceny czynników uzasadniających potrzebę tworzenia lokalnej organizacji filantropijnej i warunków zapewniających jej rozwój; -poszukiwania osób zainteresowanych poznaniem zasad funkcjonowania funduszu lokalnego i przekonanych o możliwości powołania takiej organizacji w naszej społeczności; -utworzenia mocnej i reprezentatywnej grupy inicjatywnej (grupy osób przekonanych do idei założenia funduszu lokalnego, gotowych zainwestować swój czas, wiedzę oraz umiejętności w proces jej tworzenia – grupy najważniejszych osób w naszej społeczności: przedstawicieli parlamentarzystów, samorządu, biznesu, organizacji społecznych i aktywnych liderów). Każda społeczność, w której istnieją silne więzi społeczne i współpraca między samorządem, organizacjami, biznesem, powinna mieć swój własny Fundusz Lokalny, gdyż jest on skutecznym i sprawdzonym pomysłem na trwały rozwój społeczności lokalnej i zaspokajanie zmieniających się potrzeb. Szczegółowe informacje dotyczące promocji i realizacji idei Lokalnych Organizacji Filantropijnych, w tym Funduszu Lokalnego są dostępne na stronie internetowej Akademii (www.filantropia.org.pl) oraz w portalu TWI (www.ngo.pl). Czy w naszym lokalnym środowisku "coś takiego" będzie kiedyś do pomyślenia...? | |