|
|
| Wyświetlono wypowiedzi wyszukane dla hasła: radca prawny Kielce |
|
|
|
Wpis na listę adwokatów lub | |
[quote="asystęt"]Edyta: pierwsze primo - opłata 4200 zł jest za wpis, część OIRPów pobiera ją po pomyślnym zakończeniu procesu, część (np. Toruń, Lublin) przed z wyraźnym jednak zapewnieniem zwrotu w przypadku odmowy wpisu - to wynika z jednej z uchwał Krajowej Rady i inaczej nie może być; jasne, to spróbuj się wpisać w Kielcach i zobaczysz czy oddadzą ci kasę jak odmówią wpisu....przejrzyj sobie przepisy - nigdzie nie ma o tym , że jest to opłata za wpis Zwróciłem się zresztą do RPO ze skargą w tej sprawie....Zwróćcie też uwage na delegację zawartą w ustawie o radcach prawnych dla Krajowej Izby Radców Prawnych.....otóż przepis ustawy pozwala jej ustalać opłatę w sposób całkowicie dowolny (nie ma żadnych ograniczeń, widełek itp...) Jak będą chcieli to podniosą opłatę do 10 tysięcy... (w zeszłym roku było 2500 zł , teraz jest już 4200 , a jak się otworzy dostęp to i 10 tysięcy dowalą....) Proponowałbym występowac ze skargami do RPO bo taka praktyka radców blokuje de facto dostęp do zawodu . Jak ktoś jest zainteresowany, to mogę wkleić wzór mojej skargi.... | |
| Autobusy kieleckie | |
Radio Kielce > Wiadomości > Jutro rozpoczną się negocjacje w sprawie sprzedaży udziałów MPK Jutro rozpoczną się negocjacje w sprawie sprzedaży udziałów MPK Jutro rozpoczną się negocjacje w sprawie sprzedaży udziałów MPKJutro przedstawiciele miasta i spółki Kieleckie Autobusy rozpoczną negocjacje w sprawie sprzedaży większościowego pakietu udziałów kieleckiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji. Wczoraj strony odbyły spotkanie organizacyjne. Szefowa zespołu negocjacyjnego ze strony miasta, radca prawny Jadwiga Nowak zapowiada, że rozmowy będą tajne. Strony zobowiązały się bowiem, że do zakończenia negocjacji, czyli ustalenia ostatecznej wersji umowy sprzedaży nie będą udzielać żadnych informacji. "Dobre obyczaje kupieckie wymagają dochowania tej poufności" - powiedziała Jadwiga Nowak. Bogdan Latosiński - szef Solidarności w MPK, członek Rady Nadzorczej Kieleckich Autobusów liczy, że strony sprawę traktują poważnie, wiedza w jakiej sytuacji jest komunikacja w Kielcach, dlatego negocjacje przebiegną sprawnie. http://www.radio.kielce.com.pl/index.php?bLang=1&lang=4&bSerwis=1&serwis=2&go=3&id_k=11340 | |
| Modernizacje | |
W Kielcach powstało Centrum Szkoleniowe dla sędziów 8-08-2006, 16:38:52 W wyremontowanym budynku przy ulicy Hipotecznej w Kielcach powstało Centrum Szkoleniowo- Konferencyjne dla sędziów. Obiekt, jak zapowiada prezes Sądu Okręgowego Mirosław Gajek może też być udostępniany prokuratorom a także radcom prawnym i adwokatom. Przy Hipotecznej szkolić będą się aplikanci. Tym samym wpłynie to - zdaniem prezesa Gajka korzystnie na prace sądu. Dotychczas aplikanci zajmowali sale rozpraw i częściowo dezorganizowali prace wymiaru sprawiedliwości. Do budynku przy Hipotecznej przeniesione zostały także niektóre agendy sądowe m.in audytorzy i kontrolerzy. Budynek przy ulicy Hipotecznej został zbudowany w 1824 roku. Nazwa ulicy przy której stoi, pochodzi od hipotek, które pierwotnie znajdowały się w nim. Źródło: Radio Kielce | |
| PKS | |
Będą zwolnienia w kieleckim PKS W Przedsiębiorstwie Komunikacji Samochodowej w Kielcach będą zwolnienia. Niewykluczone, że rozpoczną się one jeszcze w tym miesiącu. Dotkną przede wszystkim mechaników, zatrudnionych w spółce. Tę informację potwierdza członek zarządu ds. administracyjnych Anatol Rodak. W rozmowie z Radiem Kielce stwierdził, że szuka miejsc pracy dla osób, które zamierza zwolnić. Rada Nadzorcza nie chciała jednak dyskutować z wiceprzewodniczącym zakładowej "Solidarności" Zbigniewem Zwierzyńskim, uważając, że nie ma on pełnomocnictwa, aby reprezentować związkowców. Taką opinię wyraził Zarządu Regionu NZZS "Solidarność". Członek rady Rafał Wardziński tłumaczył dziennnikarzom, że obradują w ograniczonym składzie dlatego, iż pojawiły się protesty, dotyczące wyboru przedstawicieli załogi. Jak stwerdził - wybrani są radcami prawnymi spółki i mogą być powołani dopiero po rezygnacji z zajmowanego stanowiska. Rafał Wardziński podkreślał jednocześnie, że sytuacja spółki jest bardzo trudna. Dziś rada ma wybrać biegłego rewidenta, który przygotuje ocenę finansową kieleckiego PKS, natomiast na razie nie zostanie ogłoszony konkurs na nowego prezesa PKS Kielce. http://www.radio.kielce.pl/page,,Beda-zwolnienia-w-kieleckim-PKS,897f5143bac44505186860a36783b303.html | |
|
www.invest. | |
jedyne ale, to takie, ze mogliby napisac skad pochodza informacje na temat inwestycji w Kielcach. Jeśli chodzi o inwestycje to prawie plagiat naszej strony, informacje prawie żywcem sciągnięte, zresztą świadczą o tym błędy na naszej stronie które są powielane bez najmniejszej weryfikacji Też uważam że jeśli pobrali "żywcem" informacje to powinni dać o tym informację skąd ta informacja pochodzi. Jeśli Jurek będzie miał taką chęć, to już rozmawiałem z radcą prawnym i może pomóc w napisaniu oficjalnego pisemka do twórców strony (za darmo ) w sprawie plagiatu. | |
| ZAGRYZIAKOWIE w akcji ;-((( | |
Kraj: J. Kaczyński: musimy wiedzieć, jakie są związki między PO a służbami specjalnymi Kielce (PAP) - Lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński powiedział w niedzielę podczas konwencji wyborczej w Kielcach, że PiS chce sojuszu z Platformą Obywatelską, ale musi wiedzieć, jakie są związki między PO a służbami specjalnymi. "My chcemy sojuszu z Platformą Obywatelską. Nasza ręka jest ciągle wyciągnięta. Ale mówimy jasno: musimy wiedzieć, jakie są związki między PO a służbami specjalnymi. Musimy wiedzieć jak to możliwe, że działacz PO jest jednocześnie doradcą pana Barcikowskiego, szefa ABW. (...) Musimy wiedzieć czy rzeczywiście z PO można Polskę przebudować" - powiedział Kaczyński. Według niego, eliminacja wpływu służb specjalnych z tych dziedzin, gdzie one wpływu mieć nie powinny, jest jednym z podstawowych warunków naprawy RP. Takim warunkiem jest "zerwanie raz na zawsze różnego rodzaju tajnych powiązań". "My takich układów nie mamy i domagamy się, by nasi partnerzy też ich nie mieli, a jeśli mają, to żeby je zerwali" - oświadczył prezes PiS. (PAP) VIDE: "Gazeta Prawna" - Wydarzenia Dnia http://www.gazetaprawna.pl/depesze/depesza.html?id=PAP20050904W02327 | |
| Kierunek studiów | |
Prawo to dobry kierunek jak ktoś ma np. Radcę prawnego czy Adwokata(tak zwane zamknięte zawody) bo inaczej to może zobrazuje jak jest. Polska jest dziwnie podzielona na 3-4 części, np. jedna część(tutaj właśnie opisuję) w którą wchodzą m.in Kielce i Kraków co roku daje pracę AŻ 17osobom , 4rech musi bulić grubą kasę. Osoby, które tą pracę dostają znają bardzo dobrze 3 języki i mają doktorat. co można robić po politologii i jakie przedmioty są potrzebe i cyz rozszerzone/podstawowe? ![]() Jestem właśnie świeżo upieczonym (pseudo)magistrem politologii i muszę was zmartwić - po ukończeniu tego szacownego kierunku ostro nachodzicie się za czymkolwiek. Bo pewnie jak sami zauważyliście politolodzy umieją wszystko,czyli właściwie nic. Ja obudziłem się z ręką w nocniku zanim poszedlem na jakies kursy doszkalajace, duzo się tego nie zabrało, ale wg mnie wystarczało. Weryfikacja nastapila dopiero przy pisaniu listow motywacyjnych i cv - po prostu politolog nie moze napisac,jakie ma umiejetnosci! Bo brutalna prawda jest taka,ze nie ma zadnych. Politologia nie daje nic procz ciutki wiedzy. A ja, majac min doswiadczenia dziennikraskie wciaz szukam pracy. Jeszcze mam idealy,a jak sie nie uda to wyladuje jako starszy magazynier w Biedronce... Wiec kurde szukajcie czegos na boku juz na studiach, skoro zdecydowaliscie sie wybrac ten oto kierunek... Pozdrawiam wszystkich nieświadomych :) | |
| Polisa posagowa | |
Właśnie w najbliższy piątek mam taką rozprawę. Zaproponowali mi dziady 200 złotych. Radcę prawnego mam w Kielcach, skąd pochodzę, więc średnio pomogę. Ale z tego, co się orientuję - taki radca oblicza Ci, ile możesz dostać po rozprawie sądowej i wylicza sobie jakąś-tam część jako wynagrodzenie (o czym Cię informuje oczywiście, żebyś się zgodziłą lub nie). Także poprostu musisz się przejsć po kancelariach. | |
|
Zasiedzenie, księga wieczysta, przepisanie działki | |
Witam! Będę bardzo wdzięczna jeśli uzyskam odpowiedź na kilka nurtujących mnie pytań;) Moi rodzice mieszkają w domku jednorodzinnym po prababci już prawie 33 lata i w końcu chcieliby uregulować kwestie własności. Prababcia nie żyje już od lat 30, nie zostawiła żadnego testamentu, nie ma także innych dokumentów stwierdzających własność domu. Z jej strony żyją tylko dwie siostry mojego taty, czy będą one musiały się zrzec tego majątku. Co jeśli żyje jeszcze jakaś inna osoba, co do której nie jesteśmy pewni(nie mamy kontaktu i nie wiemy czy żyje np syn prababci - czy jego żona, jeśli zyje, też miałaby prawo do gruntu??) Moje pytanie -jak uregulować prawnie tą kwestię tj. jakie dokumenty są potrzebne aby starać się o zasiedzenie-bo chyba tak będzie najlepiej , co jest potrzebne do założenia księgi wieczystej. Tata chciałby od razu przepisać dom i działkę na mnie, czy jest taka możliwość czy trzeba najpierw wystąpić o zasiedzenie a potem dopiero przepisać własność. Czy taką sprawę można załatwić samemu czy niezbędna jest obecność adwokata lub radcy prawnego? Gdzie uzyskać informacje o wymaganych dokumentach, wzorach formularzy, jesli w mieście nie ma punktu bezpłatnych porad prawnych (sic!) Jak długo trwa taka procedura, czy jest jakaś uproszczona ze względu na zasiedzenie?? Jakie mogą być koszty takiej sprawy? Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź | |
| Spółdzielnia Hutnik | |
Nasunęła mi się jeszcze jedna refleksja. Za działania związane z podpisanymi umowami oskarża się tylko były Zarząd WSM "Hutnik" - brak uchwały Walnego Zgromadzenia, sfałszowane uchwały Rady Nadzorczej, niezgodność z ustawami. A czy Zarząd Huty Ostrowiec jest całkowicie bez winy? Zastanawiającym jest fakt, że huta jako potężny podmiot gospodarczy, zatrudniający kilkunastotysięczną wówczas załogę, dysponujący rzeszą radców prawnych, nie wykazał należytej staranności przy zawieraniu tak znacznej transakcji. To radcy prawni huty konstruowali umowę. Czy nie sprawdzili jej zapisów pod kątem zgodności z ustawami i statutem WSM "Hutnik"? Rejestr Sądowy i akta spółdzielni są ogólnie dostępne w Sądzie Gospodarczym w Kielcach. Powierzając losy swoich pracowników i ich mieszkania obcemu podmiotowi, Zarząd Huty Ostrowiec S.A. winien sprawdzić, czy odbyło się Walne Zgromadzenie Członków i czy organ ten podjął stosowną uchwałę dotyczącą oznaczenia najwyższej sumy zobowiązań, którą spółdzielnia może zaciągnąć. Powinien sprawdzić czy Rada Nadzorcza ma legitymację prawną do podjęcia tak ważnej uchwały i czy jej kadencja nie wygasła. Wszystkie te informacje były dostępne w rejestrze spółdzielni. Przy podpisywaniu umowy Zarząd huty winien żądać okazania uchwał Rady Nadzorczej spółdzielni i sprawdzić, czy uchwały te spełniają wymogi prawne, np. czy zawierają wymaganą prawem ilość podpisów( w przypadku uchwały nr 53/96 Rady Nadzorczej Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik” z dnia 30 października 1996 roku pod uchwałą figurował tylko jeden podpis). Zasadą jest, że przed zawarciem umowy sprawdza się wiarygodność kontrahenta. Domniemywać można, że Zarząd huty zdawał sobie sprawę, iż na tak niekorzystne warunki sprzedaży zasobów mieszkaniowych huty członkowie WSM „Hutnik” nie wyrażą zgody i za wszelką cenę, kosztem naszym i pracowników zamieszkałych w mieszkaniach zakładowych, chciał ratować kondycję finansową Huty Ostrowiec S.A. Może moje przemyślenia pozwolą dodatkowo naświetlić tę "skomplikowaną i wielowątkową" sprawę. | |
| Piekarnia Pod Telegrafem | |
Spór o działki w Kielcach Sprawy nieruchomościowe zdominowały część dzisiejszej sesji absolutoryjnej w Kielcach. Pod obrady, mimo poprzednich zapowiedzi zdjęcia projektu z porządku sesji, trafiła uchwała w sprawie zamiany nieruchomości przy ulicy Ściegiennego. Właściciel Piekarni pod Telegrafem zaproponował miastu za działkę, na której chce wybudować nową część swego zakładu, grunty pod rozbudowę ulicy Ściegiennego. W marcu po tym, gdy okazało się, że jedna z działek przedsiębiorcy obciążona jest 2 milionową hipoteką projekt zdjęto z porządku obrad. Jeszcze podczas poniedziałkowej Komisji Gospodarki Komunalnej z opinii prawnej wynikało że zamiana będzie niezgodna z prawem. Dziś sekretarz miasta Janusz Koza argumentował, że zagrożenia nie ma. Po ponownym przeanalizowaniu sprawy okazało że zamiana będzie korzystna, gdyż za działki nie trzeba będzie płacić. Sekretarz usprawiedliwiając radców prawnych z ratusza zaznaczył, że każdy ma prawo popełnić błąd. Po dłuższej dyskusji projekt przy jednym głosie wstrzymującym przegłosowano. Sporna okazała się też propozycja bezprzetargowej sprzedaży działki przy ulicy Paska. Wystąpili o to dzierżawcy, którym w grudniu rada przedłużyła dzierżawę na 15 lat. Z uwagi na wydłużenie tego czasy mogli ubiegać się teraz o bezprzetargową sprzedaż. Zaniepokojeni takim sposobem zbywania działek byli na sesji m.in: Włodzimierz Wielgus z Porozumienia Samorządowego i Robert Siejka z Lewicy. Projekt jednak przegłosowano. Wątpliwości radni nie mieli natomiast przy przekazaniu na rzecz Skarbu Państwa działki przy ulicy Grunwaldzkiej. Ma tam powstać nowa strażnica dla jednostki Ratowniczo- Gaśniczej Numer 3 Komendy Miejskiej Straży Pożarnej. http://www.radio.kielce.com.pl/index.php?go=3&id_k=3618 | |
| Pozytywne akcenty | |
W Kielcach będzie Sąd Arbitrażowy Pierwszy w regionie gospodarczy Sąd Arbitrażowy zacznie działać od stycznia w Kielcach. Uruchomi go Staropolska Izba Przemysłowo-Handlowa. - To bardzo potrzebna instytucja - nie ma wątpliwości Ryszard Zbróg, prezydent SIPH. Dotychczas nasi przedsiębiorcy musieli rozsądzać spory poza województwem, najczęściej w sądzie przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie. Tam m.in. zapadł wyrok w sporze o zysk Targów Kielce między Międzynarodowymi Targami Poznańskimi a miastem czy w sporze o zapłatę między ZEORK-iem a Elektrociepłownią Starachowice. Kielecki sąd zacznie działać już 1 stycznia. Prezesem zostanie Andrzej Hatalski, były dziekan Izby Radców Prawnych, zastępcami - Stanisław Szufel, były dziekan Rady Adwokackiej, i Helena Gontarz, prezes PSS "Społem". Na liście arbitrów jest 25 osób, ale skład będzie można poszerzać. Zasadą bowiem jest, że w każdym sporze strony mogą wyznaczać własnych arbitrów, których wyroki zgodzą się respektować. Stale rośnie popularność sądu arbitrażowego. Działa on bowiem zwykle szybciej niż sąd powszechny, sprawniej rozwiązuje spory i gwarantuje stronom poufność, a to w sprawach gospodarczych jest często bardzo cenione. Na udział w arbitrażu strony muszą wyrazić zgodę. Zgadzają się przy tym, że rozstrzygnięcie jest ostateczne. Taki wyrok sąd okręgowy zatwierdza tylko jako prawomocny. Najstarszy w Warszawie Najstarszy polski Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie jest największą taką instytucją w tej części Europy. Działa od 1950 r., rocznie załatwia ok. 450 spraw. Sąd Arbitrażowy działa też od 2005 r. przy Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". Źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,4730012.html ziem 2007-12-03 | |
| Wiedeńska poszła za pół ceny ? | |
Wiedeńska poszła za pół ceny? Kawiarnię miasto sprzedało po około 5 tysięcy złotych za metr, a w Kielcach takie lokale są dwa razy droższe. Lokal, w którym znajduje się kawiarnia Wiedeńska w Kielcach, został sprzedany za około 750 tysięcy złotych, czyli około 5 tysięcy złotych za metr kwadratowy. Przypomnijmy, we wtorkowym "Echu Dnia” napisaliśmy, że kilka tygodni temu miasto sprzedało Romanowi Smolarskiemu (właścicielowi Piekarni pod Telegrafem) lokal przy ulicy Paderewskiego, w którym prowadzi on kawiarnię Wiedeńska. Zaraz potem kelnerzy i kucharze otrzymali wypowiedzenia, a na drzwiach lokalu pojawiła się kartka, że kawiarnia będzie czynna tylko do 18 maja. Wśród pracowników krąży opinia, że Wiedeńska zostanie zlikwidowana, a pomieszczenia wynajęte za wysoki czynsz bankowi. TRANSAKCJA Z TAJEMNICĄ Miejscy urzędnicy i radni, którzy zdecydowali o sprzedaży lokalu, żałują eleganckiej kawiarni. Przyznają, w żaden sposób nie mogą wpłynąć na nowego właściciela, jak wykorzysta swoje pomieszczenia. Uważają jednak, że dobrze zrobili, sprzedając lokal najemcy bez przetargu. Rzeczoznawca majątkowy wycenił lokal o powierzchni około 160 metrów na 734.068 zł. - Po negocjacjach z najemcą sprzedaliśmy go o kilka procent drożej, nie mogę powiedzieć za ile, bo zawarliśmy umowę cywilno-prawną i przepisy nie zezwalają na ujawnienie szczegółów transakcji - informuje Filip Pietrzyk, dyrektor Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji Urzędu Miasta w Kielcach. CZY TO DUŻO, CZY MAŁO? - Nie mam prawa oceniać pracy rzeczoznawcy majątkowego i ustalać ceny nieruchomości. Ale mam przykład z ulicy Leonarda, gdzie niedawno sprzedawano lokale użytkowe po... 10 tysięcy złotych za metr - przyznaje Krzysztof Wojsa, doradca rynku nieruchomości w Kielcach. - Niestety na Paderewskiego czy na Sienkiewicza, w ścisłym centrum, nie oferowano od dawna żadnego lokalu użytkowego. Właściciele kamienic ich nie sprzedają, sami je użytkują i czerpią zyski. Dodaje, że najbardziej wiarygodną cenę, odzwierciedlającą rynek, można uzyskać na przetargu. - Kieleccy radni uznali jednak inaczej, podjęli uchwałę, która pozwala im sprzedawać lokale w inny sposób. To ukłon w stronę niektórych ludzi biznesu - przyznaje. Zródło: Echo dnia | |
| Galeria IX Wieków (Warszawska) | |
Oddalony protest w sprawie Galerii IX Wieków Kolejna nieudana próba zablokowania budowy Galerii IX Wieków Kielc. Tym razem pracownik spółki Echo Investment przegrał w sądzie administracyjnym. Ale przeciwnicy budowy nie rezygnują i ślą kolejne skargi. Takiej sprawy w kieleckim ratuszu jeszcze nie było - do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wpłynęła skarga na uchwalony plan zagospodarowania przestrzennego. Dotyczyła obszaru pomiędzy ul. Warszawską i Radiową, na którym spółka Church Land Development chce wybudować Galerię IX Wieków Kielc. Protest złożył Marek Pytlewski, na co dzień pracownik Spółki Echo Investment. W skardze argumentował m.in., że jest posiadaczem 3/56 udziałów w działce sąsiadującej z terenem przyszłej galerii i taki plan narusza jego interes prawny. "Gazeta" pisała o tej sytuacji. W czwartek skarga została odrzucona przez WSA. - Jak wynika z prawomocnego wyroku sądu rejonowego, skarżący nie jest współwłaścicielem tej działki. Jego interes prawny nie jest więc naruszony i pozostałych zastrzeżeń nie rozpatrywano - usłyszeliśmy w sądzie. Teraz Pytlewski może się starać już tylko o kasację, ale nie odpowiedział na pytanie, czy na to się zdecyduje. Faktycznie był on przez chwilę udziałowcem około 2 proc. udziałów w nieruchomości przy ul. Radiowej, która od kilkudziesięciu lat należy do małżeństwa (chcą zachować nazwisko do wiadomości redakcji). Nieoczekiwanie w kwietniu 2007 roku dostali na piśmie informację, że działka ma współwłaściciela. Okazał się nim jeden z członków rodziny, który z kolei sprzedał swój udział Markowi Pytlewskiemu. Nowy współwłaściciel zaproponował małżeństwu odkupienie pozostałych udziałów. Nie zgodzili się i sami zaproponowali, że odkupią od niego brakujące 2 proc. Gdy Pytlewski się nie zgodził, poprosili sąd o zniesienie współwłasności. Ten przychylił się do wniosku małżeństwa. Przeciwnicy budowy Galerii IX Wieków nie próżnują. Kilka tygodni temu do ratusza trafiła kolejna skarga, której autor skarży się m.in. na naruszenie swojego interesu prawnego. - Skarżący dostanie odpowiedź w przepisowym terminie - potwierdza Ewa Miernik, radca prawny UM. Szczegółów odpowiedzi jednak nie zdradza. http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,6436824,Oddalony_protest_w_sprawie_Galerii_IX_Wiekow.html | |
| Tereny inwestycyjne, obiekty na sprzedaż | |
![]() Nie ma planów dla kamienicy Sienkiewicza 25 ziem 2008-12-04, ostatnia aktualizacja 2008-12-04 19:52 W czwartek uprawomocnił się przetarg na kupno od miasta atrakcyjnej kamienicy przy ul. Sienkiewicza 25. Nowi właściciele jeszcze nie wiedzą, co zrobią z wartą miliony nieruchomością - Pani Barbara bardzo chętnie by porozmawiała z dziennikarzami, ale jeszcze nie ma żadnych konkretnych planów związanych z Sienkiewicza 25. Jeśli będą, na pewno je ujawnimy - powiedziała nam wczoraj pracownica Salonu Mody przy pl. Zwycięstwa w Busku-Zdroju, należącego do rodziny Skrzeszewskich. To właśnie Barbara Skrzeszewska i jej syn Adam kupili od miasta za rekordową sumę - prawie 9,5 mln zł - kamienicę przy ul. Sienkiewicza 25 w emocjonującej licytacji. Jak informuje Filip Pietrzyk, dyrektor wydziału gospodarki nieruchomościami i geodezji UM, w ciągu dwóch tygodni zostanie sporządzony akt notarialny. Gdyby zwycięzcy licytacji się wycofali, stracą ok. 1,5 mln zł wadium. Natomiast wciąż nie jest formalnie zakończony przetarg na budowę parkingu wielopoziomowego koło ratusza. Okazało się, że jeden z uczestników nie dostarczył jednego obowiązkowego dokumentu i musi uzupełnić dokumentację. - Liczymy na to, że dostarczy go nawet w ciągu jednego dnia. Nie jest to firma, która złożyła najkorzystniejszą ofertę, ale komisja przetargowa wspólnie z radcą prawnym uznała, że tej formalności trzeba dopilnować - tłumaczy Krzysztof Solecki, prezes PUK, głównego inwestora budowy parkingu. Źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,6027662,Nie_ma_planow_dla_kamienicy_Sienkiewicza_25.html | |
| Firmy budowlane zwiazane z regionem | |
Precedensowy proces ws. pieniędzy za remont siedziby premiera Precedensowy proces o należność za remont siedziby premiera rozpoczął się przed warszawskim sądem. Spółka z Kielc żąda dodatkowych 4,5 mln zł. Kancelaria premiera nie chce płacić, gdyż uważa, że remontu nie wykonano w terminie. Sąd gospodarczy przesłuchał pierwszych świadków - wykonawców robót. Następną rozprawę wyznaczono na 17 kwietnia, kiedy to zostaną wezwani kolejni świadkowie. Remont trwał od września 2006 do stycznia 2008 roku. Początkowo miał trwać 390 dni, potem był przedłużany. Spółka Agat zarzuca Kancelarii, że jednostronnie ustaliła termin zakończenia remontu na 21 grudnia 2007 roku. Zakończyła prace 31 stycznia 2008 roku. W związku z opóźnieniami Kancelaria - jak twierdzą pozwani - nie zapłaciła całej kwoty. Według spółki było to 19,5 mln zł. - Uznano, że jest to poślizg 40 dni. Naliczono także kary umowne za opóźnienia - powiedział radca prawny spółki Agat Zygmunt Ptak. Zdaniem spółki opóźnienia spowodowane były zmianami rozwiązań, proponowanymi przez nadzór budowlany; takich zmian było ponad 100. Dochodziło także do przestojów w pracy z powodu obrad Rady Ministrów. - Te opóźnienia wyliczono na 242 godziny. Oznacza to, że gdyby po 21 grudnia doliczyć jeszcze ten czas, to nie byłoby żadnego opóźnienia - powiedział Ptak. Według Ptaka przerwy w pracy ekipy, ze względu na posiedzenia RM, miały miejsce zwykle na pierwszej zmianie - między godz. 8 a 16. Na procesie stawili się przedstawiciele Prokuratorii Generalnej, którzy reprezentują Skarb Państwa we wszystkich sprawach, których wartość przekracza 1 mln zł. Nie chcieli się odnosić do sprawy, gdyż - jak podkreślali - pozew nie został im doręczony. Wcześniej media przytaczały stanowisko radcy prawnego Roberta Kroplewskiego, reprezentującego Kancelarię Premiera, według którego "firma opóźniała się z oddaniem prac". - Po ukończeniu robót długo nie dostarczała dokumentów, pozwalających stwierdzić, że prace są ukończone - napisał Kroplewski. http://wiadomosci.onet.pl/1898793,11,item.html | |
| Świętokrzyskie Targi Mieszkaniowe | |
![]() Wszystko o przygotowaniu do zamieszkania swojego "M" To już druga edycja Świętokrzyskich Targów Mieszkaniowych, które odbędą się 19 i 20 września br. w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach. Mieszkańcy województwa świętokrzyskiego podczas dwudniowego spotkania będą mogli prześledzić pełną ofertę na rynku nieruchomości porównując lokalizację, jakość wykonania, ceny i ewentualne rabaty. Dwudniowe targi będą wyjątkową okazją do zapoznania się z aktualnie realizowanymi inwestycjami w Kielcach i okolicy a także bogatą ofertą nieruchomości z rynku wtórnego. To również czas premier, pierwszych prezentacji nowych inwestycji mieszkaniowych w województwie świętokrzyskim. Goście odwiedzający targi będą mogli skorzystać z bezpłatnych odczytów, referatów dotyczących: sposobu kredytowania nieruchomości, programu „Rodzina na swoim”, bezpieczeństwa transakcji zakupu mieszkania, zagadnień prawnych związanych z rynkiem nieruchomości, skutecznego wykorzystania internetu w poszukiwaniu własnego „M”. Podczas targów dyżurować będą eksperci: prawnik, architekt, doradca kredytowy, geodeta, rzeczoznawca majątkowy, specjalista od odbioru mieszkań od deweloperów. II Świętokrzyskie Targi Mieszkaniowe „Twoje 4 Kąty” to wyjątkowa okazja do poszukiwań wymarzonego „M”. Targi można odwiedzać w dniach 19-20 września (sobota, niedziela) w godzinach od 10.00 do 17.00 w salach Wojewódzkiego Domu Kultury w Kielcach. źródło: wrota swiętokrzyskie | |
| kto zna, kto wie? | |
Od 2004r jesteśmy w sporze ze Związkiem Rewizyjnym Spółdzielczości Mieszkaniowej RP i swoją spółdzielnią. Sprawa znalazła rozwiązanie w 2006 r. (wyrok SO II C 31/06 w Warszawie), wygraliśmy sprawę i pozostało, jak było. W wyniku matactwa radcy prawnego zatrudnionego na nasz koszt, żeby było, jak "zawsze", poproszona Krajowa Rada Spółdzielcza o pomoc w utrzymaniu prezesa, uchwałą podjętą przez zarząd KRS w marcu 2007 r. zwołano zebranie ZPCz i znowu wybrano "nowych", ale tych samych ludzi. tym razem w Sądzie okręgowym zaskarżyliśmy uchwały podjęte na tym zebraniu oraz zarząd Krajowej Rady, który podjął uchwałę. Zaczęły się schody. Trzeba było podać prywatne adresy osób podpisanych pod uchwałą. w sytuacji (a, obowiązuje ustawa o ochronie danych osobowych), zwróciliśmy się do Wydz. Udostępniania Informacji MSWiA, tam kazano nam opłacić po 30 zł od osoby, podać bliższe dane osobowe, jak: imiona rodziców, data urodzenia, nr PESEL lub seria i nr dowodu osobistego. Gdybym miała takie dane, to po "kiego" mi MSWiA? Podałam adresy pracy członków zarządu KRS, bo 2-ch z nich to prezesi związków rewizyjnych, a miejsce ich pracy Warszawa. Widocznie Sąd nie wie jak się do tego podejść, bo adres KRS miał. ul. Jasna, miejsce pracy dwóch czł. zarządu KRS miał, prezes KRS ul. Jasna. Dla Sądu mało. Udało nam się zdobyć prywatne adresy 2-ch czł Zarządu, miejsce i rok urodzenia prezesa Krajowej Rady Spółdzielczej - Kielce. Błagam, kto zna adres zamieszkania prezesa KRS-półdzielczej, proszę o informację. Podobno żyjemy w PAŃSTWIE PRAWA., dlatego chcemy dowieść, ze instytucja, której statut z 1995 r. par. 5 jasno określa zasady i tryb jej działania. Statut KRS nie przewiduje podejmowania działań w spółdzielniach, które zrzeszone są w ZRSM RP. Uchwał podjęta została po to, żeby wesprzeć prezesa spółdzielni, nie w interesie członków, dlatego znalazła się w Sądzie. Kto zna adres zamieszkania pana Domagalskiego proszony jest o informację. Z góry dziękuję. Maria. | |
| Pogoń-ZAGŁĘBIE | |
Przegraliśmy ten mecz na własne życzenie. Moi zawodnicy myśleli, że mają do czynienia z kelnerami. I spotkała ich bolesna nauczka – twierdzi Franciszek Smuda, trener Zagłębia Lubinianie byli zdecydowanymi faworytami zaległego spotkania z Pogonią w Szczecinie. Niestety, zagrali najsłabsze spotkanie w tym roku. Stworzyli mało sytuacji, a na dodatek stracili przypadkowego gola (piłka odbiła się od Łukasza Mierzejewskiego i zmyliła Mariusza Liberdę). Celem Puchar Polski – Myślę, że moi gracze zrozumieli, co się stało. Na środowym treningu – na swoją obronę – nie byli w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa. Ten zimny prysznic się przyda. Teraz musimy wyciągnąć wnioski i walczyć dalej – zaznacza Smuda. Szkoleniowiec przed batalią z Koroną nie przewiduje rewolucji kadrowej. – Udowodniliśmy już w pucharze, że stać nas nawet na zwycięstwo w Kielcach. Będziemy robić wszystko, aby ligę zakończyć na jak najwyższym miejscu, ale obecnie naszym głównym celem jest przygotowanie się do dwóch spotkań z Wisłą Płock, których stawką będzie Puchar Polski – dodaje Smuda. Sobotnia konfrontacja z kielczanami ma jednak spore znaczenie. Rywal Zagłębia zgromadził tylko trzy oczka mniej. Utrzymanie dystansu, albo nawet jego zwiększenie, jest zatem wskazane. – Chcemy zrewanżować się za wyeliminowanie z Pucharu Polski. A poza tym dla nas to debiut na nowym stadionie. Wypadałoby wygrać – zaznacza Marcin Robak, który zimą przyszedł do Kielc z Miedzi Legnica. Będzie tąpnięcie Dziś zbierają się akcjonariusze Zagłębia. Jest prawie pewne, że dojdzie do zmian w radzie nadzorczej. W jej skład mają zostać włączeni m.in. Jacek Kardela – były prezes klubu i Witold Kulesza – były radca prawny naszego pierwszoligowca. Prawdopodobnie te ruchy kadrowe spowodują także zmiany w zarządzie Zagłębia (mówi się o przyjściu Marka Koźmińskiego, Edwarda Sochy czy nawet Grzegorza Mielcarskiego). – Kończy się czas lewicy – tak jeden z dawnych działaczy komentuje kolejną rewolucję kadrową. | |
| Poczet prezesów, czyli władze spółek PKP | |
Pora na kolejną spółkę... dziś PKP Cargo ![]() Właścicielem 97,5% akcji PKP Cargo jest Skarb Państwa, a 2,5% akcji posiada PKP S.A. ZARZĄD: 1. Władysław Szczepkowski - Prezes Zarządu Dyrektor Naczelny 2. Bogdan Szafrański - Członek Zarządu Dyrektor ds. Ekonomiki i Finansów 3. Zenon Kozendra - Członek Zarządu Dyrektor ds. Pracowniczych i Administracyjnych 4. Kazimierz Murawski - Członek Zarządu Dyrektor ds. Marketingu i Handlu 5. Witold Bawor - Członek Zarządu Dyrektor ds. Eksploatacji i Zaplecza Technicznego RADA NADZORCZA: 1. Arkadiusz Olewnik - Przewodniczący Rady Nadzorczej 2. Paweł Pieśniewski 3. Maciej Libiszewski 4. Piotr Sawicki 5. Leszek Miętek 6. Krzysztof Czarnota 7. Marek Podskalny 8. Rafał Stankiewicz 9. Jerzy Gruszczyk Kilka słów o kadrach... <img src="http://www.pkp.pl/files/images/_X8M0406.preview.jpg" width="120" height="175"> Arkadiusz Olewnik - Przewodniczący Rady Nadzorczej to także wiceprezes spółki PKP S.A. Dzięki jego protekcji moherowy Zbigniew Terek został prezesem WARS-u, o czym pisałam wcześniej. Olewnik pracował w Biurze Polityki Finansowej Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy gdzie odpowiadał za sprawy transportu. Do Zarządu PKP S.A. trafił dzięki kaczym powiązaniom w listopadzie 2005 r. po ostatnich powyborczych roszadach - wcześniej nie miał nic wspólnego z koleją. Paweł Pieśniewski - członek Rady Nadzorczej to pracownik spółki PKP S.A., gdzie pełni funkcję dyrektora Biura Planowania i Ekonomiki. Maciej Libiszewski - członek Rady Nadzorczej to członek PiS-u, kandydat tej partii do europarlamentu oraz pełnomocnik PiS-u w powiecie tczewskim. Podobnie jak Olewnik wcześniej pracował u Kaczyńskiego w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy. Piotr Sawicki - członek Rady Nadzorczej to były wiceminister w rządzie SLD. Sawicki był również członkiem Rady Nadzorczej w spółce PKP S.A. Leszek Miętek - członek Rady Nadzorczej to szef Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych. Krzysztof Czarnota - członek Rady Nadzorczej - związkowiec, przedstawiciel załogi. Marek Podskalny - członek Rady Nadzorczej jest przewodniczącym Sekcji Zawodowej NSZZ "Solidarność" w PKP Cargo. Władysław Szczepkowski - Prezes Zarządu od grudnia 2005 r. Wcześniej był radcą prawnym i Dyrektorem Działu Prawnego Cetelem Banku. Do czasu objęcia funkcji prezesa PKP Cargo Szczepkowski nie miał nic wspólnego z koleją. Zła wiadomość: nie wiadomo, czy i jakie pomysły ma prezes Szczepkowski. W samym PKP Cargo pytania o nominację Szczepkowskiego wywoływały pewną nerwowość. Sekretarka prezesa, pytana o jego życiorys i plany na przyszłość, rzucała słuchawką, a Janusz Mincewicz, rzecznik PKP Cargo, pytany o przeszłość zawodową Szczepkowskiego i jego zamierzenia, z rozbrajającą szczerością przyznawał: "nie wiem". Zenon Kozendra - członek Zarządu od 29.12.2005 r. - jest absolwentem Technikum Kolejowego w Warszawie. Od 2001 r. był pracownikiem Zakładu Przewozów Towarowych PKP Cargo w Kielcach. Kozendra trafił do Zarządu PKP Cargo po szczeblach związkowej drabiny - był m.in. wiceszefem Rady Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ "Solidarność". Dobry kolega Koguta. Kazimierz Murawski - członek Zarządu od 29.12.2005 r. - jest to kolejna osoba ściągnięta do PKP przez Kaczystów po wygranych wyborach. Murawski, podobnie jak kilku innych członków zarządów spółek PKP był wcześniej urzędnikiem w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy - za kadencji Kaczyńskiego, wtedy Prezydenta Warszawy a obecnie Prezydenta IV RP. Ściśle ukrywanym faktem jest to, że Murawski to prywatnie szwagier Romana Giertycha... Murawski to ZChN-owiec. Zanim trafił do Zarządu PKP Cargo, zasiadał w Zarządzie Ruchu - wszystkie funkcje ze stricte politycznego nadania. Witold Bawor - członek Zarządu. W PKP pracuje od 1985 r. Był naczelnikiem sekcji w Częstochowie podlegającej Zakładowi Taboru Łazy oraz naczelnikiem działów: ekonomicznego oraz napraw rewizyjnych w Zakładzie Taboru Łazy. Przez ostanie cztery lata pełnił obowiązki zastępcy dyrektora ds. eksploatacyjnych w Zakładzie Taboru Katowice. PKP Cargo to największa spółka w Grupie PKP. Jest to wyśmienite miejsce do różnego rodzaju przekrętów, afer, złodziejstwa i innych kombinacji mających na celu wyprowadzenie pieniędzy z PKP na prywatne konta. Na PKP Cargo niczym jak pasożyty żeruje conajmniej kilkadziesiąt prywatnych spółek i spółeczek. Jest to również łakomy kąsek dla polityków dlatego też Kaczyści tak mocno obsadzili władze spółki swoimi ludźmi. Polecam na Forum: PKP Cargo - Afera na szynach Kolejna afera z udziałem PKP Cargo | |
| Metropolia Śląska | |
POLSKA Dziennik Zachodni Supermiasto: 2010 Do końca marca gotowe będą założenia ustawy aglomeracyjnej, na którą czekają miasta w centrum naszego województwa. Przygotuje je zespół prawników i ekspertów z województwa śląskiego. Jeszcze przed wakacjami projekt trafi do Sejmu. Rząd chce, aby ustawa weszła w życie z początkiem 2010 roku. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom nowa ustawa dotyczyć będzie nie tylko aglomeracji śląskiej, ale całego kraju. Siłą rzeczy będzie ona miała jednak charakter prośląski, bo jest przygotowywana w naszym regionie. - Ustawa powinna mieć charakter uniwersalnym, choć w oczywisty sposób jej beneficjantami będą przede wszystkim obszar Śląska i Zagłębia oraz Trójmiasta - mówi odpowiedzialny z ramienia rządu za koordynację prac doradca wicepremiera Grzegorza Schetyny - Marek Wójcik. Przedstawiciele zespołu roboczego, w którym prym wiodą trzej znani śląscy prawnicy (Zenon Klatka, Czesław Martysz i Ernest Knosala), chcą aby beneficjentami ustawy mogły zostać tylko obszary liczące ponad milion mieszkańców. W praktyce jej dobrodziejstwem mogą więc zostać objęte tylko Górny Śląsk, Trójmiasto, a przy dobrej woli gmin sąsiadujących także Wrocław, Poznań, Łódź i Kraków. Koncepcja rządu Prawa i Sprawiedliwości, aby metropoliami zostały na przykład Białystok, Kielce czy Rzeszów trafi więc do lamusa. Takie ujęcie osłabiłoby zresztą znaczenie powołanych do życia aglomeracji. Eksperci tworzący ustawę zdają sobie sprawę, że poruszają się po bardzo niepewnym gruncie. Wiedzą bowiem, że jedna zła propozycja, może wywołać fale sprzeciwów i skompromitować całą ideę tworzenia wielkich organizmów miejskich. Muszą oni bowiem pogodzić z jednej strony interesy bardzo silnych i zdeterminowanych w dążeniu do jak największej samodzielności śląskich samorządów, a z drugiej nie narazić się rządowi. Najważniejszym elementem ustawy będzie wyznaczenie kompetencji aglomeracji oraz wskazanie źródeł ich finansowania. Na razie wiadomo, że obszary aglomeracyjne zajmowałaby się wspólnym planowaniem przestrzennym, organizacją transportu, zaopatrzeniem w energię i ochroną środowiska. Pieniądze na realizację tych celów pochodziłby z trzech źródeł: składek członkowskich, udziału w dochodach z podatków i zysków z prowadzonych przedsięwzięć. Pojawiły się sugestie, że aglomeracje mogłyby mieć udział w podatkach od dochodów osób fizycznych i prawnych. Wczoraj, w kuluarach spotkania, członkowie zespołu przygotowujący projekt wyrażali poważne obawy, czy cała misternie przygotowywana konstrukcja prawna nie zawali z chwilą przejęcia jej w ręce polityków. - Śląscy parlamentarzyści mają liczną, ale merytorycznie słabą reprezentację w Sejmie i Senacie - powiedział nam jeden z prawników. - Boję się więc, że w Warszawie nie będą umieli obronić tego, co wypracujemy w naszym regionie. Projekt utworzenia aglomeracji ze śląskich i zagłębiowskich miast zaprezentowaliśmy po raz pierwszy na łamach naszej gazety. Od tej pory konsekwentnie pilotujemy projekt utworzenia supermiasta z 16 miast na prawach powiatu położonych w centrum naszego regionu, określanych jako konurbacja śląsko-dąbrowska. Obecne prawo daje miastom możliwość powoływania związków komunalnych w celu realizacji określonych zadań - takich jak organizacja komunikacji, czy gospodarka wodno-ściekowa. Utworzenie aglomeracji pozwoliłoby nie tylko na wspólne realizowanie poszczególnych zadań samorządów, ale również o wspólne występowanie o dofinansowanie ze źródeł unijnych. Witold Pustułka - POLSKA Dziennik Zachodni | |
|
Lotnisko | |
![]() Lotnisko Kielce powstanie w Obicach Anna Roży 15-06-2006 , Lotnisko Kielce zostanie zbudowane koło Obic, na terenie gmin Morawica i Chmielnik. Koszt - ok. pół miliarda złotych. Optymistyczne prognozy mówią, że pierwsze samoloty wylądują tu w 2010 roku. - Pracom związanym z lotniskiem poświęciliśmy blisko rok. Wstępne lokalizacje były trzy: w gminach Miedziana Góra, Morawica i Piekoszów - przypomina prezydent Kielc Wojciech Lubawski. - Ze względów technicznych z pierwszej lokalizacji zrezygnowaliśmy dość szybko - mówi prezydent. Dlatego długo faworytem wydawał się Piekoszów. Budowę lotniska popierali mieszkańcy, do tego wójtowi Tadeuszowi Dąbrowie udało się wynegocjować niższą cenę za grunt - za metr kwadratowy w Piekoszowie miasto musiałoby zapłacić 2,5 złotego, w Morawicy zaś 3 złote. - Z Piekoszowa zrezygnowaliśmy z podobnych względów co z Miedzianej Góry. Sto domów znajduje się w strefie hałasu, choć w tego typu strefie domów być nie powinno. Tak wynika z opracowań przygotowanych przez firmę Polconsult, która jest doradcą i zajmuje się także przygotowaniem lotnisk - wyjaśniał wybór prezydent. W ostatnich miesiącach przedstawiciele władz miasta i Polconsultu jednak tłumaczyli, że lokalizacje Morawicy i Piekoszowa są równie dobre. Obice położone są osiem kilometrów od Morawicy, około 19 kilometrów od Kielc. Jednym z pierwszych problemów, z którymi będą musieli uporać się przedstawiciele gminy, jest 20 nieruchomości niemających uregulowanego stanu prawnego. Miasto będzie musiało wykupić tam około 300 hektarów. Pierwsze pieniądze na ten cel - 3 miliony złotych - będą pochodzić z budżetu państwa. Kolejne muszą znaleźć się w kasie miejskiej. - Na najbliższej sesji radni będą głosować uchwałę w sprawie rozpoczęcia inwestycji oraz wykupów gruntu - zapowiedział prezydent Lubawski. Zdaniem przedstawicieli Urzędu Lotnictwa Cywilnego przed władzami Kielc jeszcze długa droga. - Analiza przygotowana przez Polconsult jest dokumentem wstępnym. Opracowano analizy dotyczące terenów ok. 2-3 kilometrów od pasa startowego. Żeby starać się o promesę na budowę, potrzebne są analizy ok. 15 kilometrów od planowanego pasa. Do wniosku trzeba także dołączyć wiele dokumentów, m.in. program wykorzystania lotniska. Załatwienie tych wszystkich formalności potrzebnych do wydania promesy trwa wiele miesięcy - twierdzi Ryszard Brodowski, dyrektor departamentu lotnisk ULC. Wojciech Lubawski twierdzi, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, pierwsze samoloty wylądują w Obicach w 2010 roku. - Lotnisko kosztować będzie 400-500 milionów złotych - stwierdził prezydent Kielc. Lotnisko krok po kroku według władz miasta 2006 rok. Miasto występuje do Urzędu Lotnictwa Cywilnego o promesę. To dokument, który otwiera drogę do starania się o zezwolenie na budowę lotniska. Żeby otrzymać promesę, trzeba zebrać mnóstwo dokumentów i opracowań, m.in. program wykorzystania lotniska, prognozę i plan organizacji ruchu lotniczego, projekt programu ochrony lotniska, dokumenty dotyczące dysponowania nieruchomością. Koniec 2007-początek 2008. Miasto lub spółka, która zostanie powołana do budowy lotniska, składa wniosek o zezwolenie na powstanie lotniska. Dopiero po jego otrzymaniu rozpoczną się przygotowania projektów technicznych. 2009 rok - rozpoczęcie budowy. | |
| Piekarnia Pod Telegrafem | |
![]() Biznes w Kielcach musi poczekać Joanna Gergont, 20-11-2006Ile można czekać na decyzję z urzędu miasta, która pozwoli na rozwój przedsiębiorstwa? W Kielcach ponad cztery lata. Doświadczył jeden z kieleckich przedsiębiorców. Roman Smolarski, właściciel firmy Piekarnia Pod Telegrafem, ponad cztery lata temu złożył wniosek do urzędu o zamianę działek przy ul. Ściegiennego. Nieruchomość, która sąsiaduje z jego zakładem, należy do miasta. Chciał dobudować na niej skrzydło budynku, służące do zamrażania pieczywa. Uzasadniał, że taka inwestycja jest niezbędna do rozwoju jego firmy, bo jego pieczywo odbierają kontarhenci z całego świata, m.in. linie lotnicze, a także wysyła je m.in. na platformy wiertnicze. W zamian proponował miastu działkę przylegającą do ul. Ściegiennego, przez którą według planu biec ma drugie pasmo ulicy. - Po zbadaniu wniosku nie zgodziliśmy się na zamianę, bo nasza była znacznie większa niż działka przedsiębiorcy - mówi Jerzy Mielnik, dyrektor wydziału gospodarki nieruchomościami UM. Inwestor nie zrezygnował. Dokupił ziemi i ponownie zaproponował miastu zamianę. Miejska nieruchomość ma około 9 tys. m kw., Romana Smolarskiego około 8,2 tys. m kw. Ta propozycja została zaakceptowana i urzędnicy przystąpili do podziału geodezyjnego miejskiej działki. Ciągnąca się kilkanaście miesięcy sprawa bliska była finału. Ale w międzyczasie na miejskiej nieruchomości została zaprojektowana przepompownia ścieków dla kanalizacji Posłowic i Dymin, wydziału nieruchomości nikt nie poinformował. - Sprawa zamiany została odłożona, bo trzeba było dokonać nowego podziału i część działki wyłączyć na ten cel - wyjaśnia Mielnik. Zajęło to kolejne miesiące. We wrześniu tego roku sprawa trafiła pod obrady komisji gospodarki komunalnej. Radni wyrazili pozytywną opinię na temat zamiany, ale wątpliwości mieli radcy prawni. - Nie dotyczyły one niezgodności z prawem, raczej zasadności takiej zamiany. Podnoszono, że ul. Ściegiennego to droga krajowa, a więc czy my powinniśmy oddawać swoją nieruchomość za coś, za co odpowiada Skarb Państwa - tłumaczy Mielnik. Uchwała 7 września trafiła na sesję rady miejskiej i... na wniosek prezydenta została zdjęta. Dlaczego? Wiceprezydent Marian Parafiniuk odpowiedział na to pytanie "Gazecie" po prawie dwóch tygodniach oczekiwania. "Uchwała została wycofana z porządku obrad sesji Rady Miejskiej decyzją Prezydenta, ponieważ dysponowanie majątkiem Gminy (Miasta) w tym rejonie wymaga dodatkowych analiz". Jakich - tego już nie wyjaśnił. Roman Smolarski nie chciał komentować tej sytuacji. Przez asystentkę przekazał nam, że "na tym etapie dla dobra sprawy nie chce się wypowiadać". Komentarz Gdyby inwestorzy pchali się do Kielc drzwiami i oknami, a urząd nie mógł opędzić się od ich wniosków, można by zrozumieć, że ktoś coś przeoczy, że w nawale pracy jeden wydział nie poinformuje drugiego, że załatwienie sprawy zajmuje długie miesiące. Ale tych tłumów inwestorów stojących w kolejce pod ratuszem jakoś nie widać. Patrząc na przypadek Piekarni Pod Telegrafem, trudno się nie zgodzić, że współpraca z urzędem wymaga wiele samozaparcia i cierpliwości. A nie jest to jedyny przypadek. Przeżywają to na co dzień choćby developerzy. My na odpowiedź wiceprezydenta w tej prostej sprawie, której mógł nam udzielić najbardziej szeregowy z szeregowych inspektorów, musieliśmy czekać prawie dwa tygodnie. Nas to nie zniechęciło, właściciela Piekarni Pod Telegrafem też nie. Ale czy nie inni przedsiębiorcy też będą mieć tyle cierpliwości, by zdecydować się na inwestowanie w Kielcach? Wątpię. | |
| Piekarnia Pod Telegrafem | |
![]() Awantura o działki za piekarnią Pod Telegrafem Radni zgodzili się na zamianę działek z piekarnią Pod Telegrafem, ale nie obyło się bez gorącej dyskusji. - Nareszcie będę mógł zrealizować swoją inwestycję. Czuję wielką ulgę - mówił obecny na sesji Roman Smolarski, właściciel firmy. Kieleccy radni zażądali wyjaśnień, dlaczego tyle lat sprawa zamiany działek przy ulicy Ściegiennego nie jest załatwiona, a co gorsza, w ostatnim czasie przy próbach wprowadzenia takiego projektu uchwały na sesję pojawiają się sprzeczne opinie, czy byłoby to zgodne z prawem. O sprawie wielokrotnie pisaliśmy w "Gazecie". O zamianę wystąpił pięć lat temu właściciel piekarni Pod Telegrafem. Za miejską działkę przylegającą do jego zakładu, na której chce wybudować zamrażalnię pieczywa, chciał oddać teren, przez który zaplanowana jest budowa drugiej nitki ul. Ściegiennego. - Jestem jak najgorszego zdania o przygotowywaniu projektów uchwał na sesję. To nie pierwszy raz, kiedy są one fatalne. Jak można wydawać sprzeczne opinie, radni kilka razy zostali w tej sprawie wprowadzeni w błąd. Co pomyślą o nas ludzie, co pomyślą inwestorzy? Oczekuję zdyscyplinowania radców prawnych - mówił radny Jan Gierada (SLD). Radny Jarosław Karyś (PiS) żądał, by mu wyjaśniono, czy ta zamiana jest zgodna z prawem, czy też nie. Tomasz Bogucki z Porozumienia Samorządowego przypomniał mu, że opinia radców prawnych nie jest dla nich wiążąca: - Nie jest jakimś fetyszem. Jest wiele przypadków, gdy opinie są negatywne, a trzeba podjąć decyzję zdroworozsądkową. Taka wypowiedź nie spodobała się Karysiowi. - Budzi mój niepokój to, że radny Bogucki zachęca do działań nielegalnych. My nie możemy postępować w ten sposób - protestował. Ostatecznie wyjaśnienia podjął się sekretarz miasta Janusz Koza. - Negatywna opinia prawna nie uwzględniała faktu, że miasto i tak musiałoby z czasem odkupić nieruchomości od pana Smolarskiego, bo obowiązek wykupu gruntów, budowy miejskich odcinków dróg krajowych spoczywa na gminie. Zwołaliśmy cały zespół radców prawnych, by jeszcze raz przeanalizować opinię. Oceniliśmy, że zamiana jest zgodna z prawem i na dodatek korzystna dla miasta, bo nie pociąga za sobą wypłat z budżetu - tłumaczył. Koza przyznał, że wina leży po stronie urzędu. - Nie jest prawdą, że tu pracują sami źli urzędnicy. Popełnianie błędów jest rzeczą ludzką, ale tkwienie w nich byłoby głupotą. Dlatego teraz chcemy to wszystko wyjaśnić i uporządkować - podkreślił. Na decyzje radnych z niepokojem czekał właściciel piekarni Pod Telegrafem. Kiedy 26 radnych zagłosowało za zamianą, zaczął bić brawo. - Czuję ulgę. Nareszcie po tylu latach starań będę mógł zrealizować inwestycję. Nie myślę o żalu, że to tak długo trwało, myślę raczej o przyszłości. Powstaną nowe miejsca pracy - mówi Roman Smolarski. Źródło: Gazeta Wyborcza - Kielce | |
| Negatywne akcenty - wandalizm! | |
![]() Bezradni wobec kielczanina i góry śmieci. Politechnika wystąpiła o jego eksmisję Pan Eugeniusz mieszka przy ulicy Rutkowskiego w Kielcach w małym domku otoczonym złomem, wrakami, pudłami z kartonów. Straż Miejska, Urząd Miasta, Politechnika, nadzór budowlany oraz sąd są wobec niego bezradni. Jego sprawa nawet trafiła do Ministerstwa Infrastruktury. Po wydaniu tam decyzji przez Departament Orzecznictwa, Sąd Rejonowy w Kielcach podejmie zawieszone postępowanie o jego eksmisję, o którą stara się Politechnika Świętokrzyska. ZACZĘŁO SIĘ OD RAKARNI Pan Eugeniusz mieszka w budynku dawnej rakarni, który od lat zajmowali jego przodkowie. Byli oni rakarzami i wyłapywali bezpańskie psy i koty. Z kolei jego matka była najemcą tego budynku. Pan Eugeniusz twierdzi, że budynek i działka, na której się znajduje, należą do niego. - To wszystko należy do mnie, ponad hektar ziemi i dom - twierdzi pan Eugeniusz, który żyje w spartańskich warunkach. Nie ma prądu, a wodę przynosi z pobliskich akademików. Cały dom ogrodził wielką stertą wszelakich śmieci. Leżą tam złom, pudła papierowe, stoją cztery wraki samochodów. A dookoła tego całego bałaganu biegają jego cztery indyki. - Trzymam je po to, żeby zabić i zjeść. Złom i kartony sprzedaję. Niedługo rozbiorę samochody i zawiozę na złomowisko - mówi pan Eugeniusz. OD STRAŻY MIEJSKIEJ DO MINISTERSTWA Jego sprawą zajmowały się prawie wszystkie możliwe instytucje. Straż Miejska za zaśmiecanie nałożyła mandaty, których nie płacił, a w Sąd Grodzki odrzucił sprawę, bo w ewidencji działka jest własnością Politechniki Świętokrzyskiej. Na tym, żeby przenieść tego lokatora w inne miejsce, a dokładnie do lokalu socjalnego, najbardziej zależy właśnie Politechnice. - Działkę w formie darowizny Politechnika otrzymała od prezydenta miasta. Wiosną 2003 roku był sporządzony akt notarialny - mówi Jadwiga Czarkowska, radca prawny Politechniki Świętokrzyskiej. - Skierowaliśmy sprawę do sądu o eksmisję tego pana i została zwieszona. Sąd Rejonowy w Kielcach zawiesił postępowanie, ponieważ w 2006 roku zmarła żona pana Eugeniusza. - Kolejnym powodem jest to, że toczy się postępowanie administracyjne w Ministerstwie Infrastruktury o nieważność decyzji prezydenta miasta o uznaniu tej nieruchomości jako mienia gromadzkiego - mówi Marcin Chałoński, rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach. - Po wydaniu przez ministerstwo ostatecznej decyzji, sąd podejmie zawieszone postępowanie z powództwa Politechniki o opróżnienie lokalu mieszkalnego i wydaniu nieruchomości. Ministerstwo Infrastruktury wniosek pana Eugeniusza otrzymało od Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Kielcach. Do końca marca ma zapaść decyzja. - Jeśli decyzja prezydenta będzie przez ministerstwo unieważniona, w co wątpię, to będziemy wtedy wnioskować o ponowne jej rozpatrzenie - mówi Jerzy Mielnik, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji w kieleckim magistracie. CIĄGŁE INTERWENCJE Politechnika próbowała problem rozstrzygnąć również od strony nadzoru budowlanego. Bezskutecznie. - Nadzór stwierdził, że budynek nie kwalifikuje się do wyburzenia - dodaje Jadwiga Czarkowska. - Chcielibyśmy, żeby miasto pomogło nam i zainteresowało się przynajmniej w kwestii zaśmiecania centrum miasta. Przydałoby się to, zwłaszcza że obecnie rozbudowywana Galeria Echo będzie miała tuż za ogrodzeniem cały ten bałagan. - Jak do tej pory wszystkie służby i instytucje nie mogą sobie poradzić z tym panem - kwituje Grzegorz Czekaj, dyrektor Galerii Echo w Kielcach. http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090307/POWIAT0104/112584100 | |
| Kolporter Grupa Kapitałowa | |
Akurat te firmy co wymieniłeś tzn Exbud i Mitex nigdy nie upadły, po prosu znalazł sie dobry inwestor, który je kupił, a że przeniósł swoje siedziby do Warszawy to juz inna sprawa. =============================================== Kolporter zakłada spółkę matkę w Luksemburgu Kolporter tworzy w Luksemburgu spółkę matkę, która przejmie część zarządzania holdingiem, co formalnie oznacza przeniesienie tam siedziby firmy. Władze grupy tłumaczą, że w ten sposób chcą oszczędzić na czasie i podatkach Spółka w Luksemburgu nosi nazwę KK Holdings i należy w 100 proc. do Krzysztofa Klickiego. Jej kapitał zakładowy to 90 tys. euro. Będzie to tzw. spółka holder, inaczej spółka matka, czyli od niej zależne będą pozostałe spółki holdingu. Informację o zagranicznej ekspansji Kolportera podał wczorajszy "Puls Biznesu". Kolporter nie ukrywa, że w ten sposób chce zaoszczędzić na podatkach, bo w Luksemburgu, mimo że podobnie jak Polska jest to kraj należący do Unii Europejskiej, są one niższe. - Nie bez znaczenia jest optymalizacja podatkowa z wykorzystaniem jurysdykcji kraju o łagodnym reżimie podatkowym. Tą drogą poszło przed nami wiele znanych polskich firm i przedsiębiorców, w tym Jan Kulczyk, Zygmunt Solorz, Leszek Czarnecki, koncern ITI i wiele innych firm notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych - tłumaczy Maciej Topolski, rzecznik Grupy Kolporter. Podkreśla, że pieniądze to nie wszystko, bo liczy się również prostota i stabilność luksemburskich przepisów. - Decydujące znaczenie dla podjęcia tej decyzji miała stabilność prawna i podatkowa tego kraju. Przepisy, na bazie których została utworzona spółka KK Holdings, obowiązują od 1915 roku - zauważa Topolski. Po części zgadza się z nim Marcin Ciemniewski, doradca podatkowy z Ernst and Young, ale jego zdaniem proste przepisy i oszczędności na podatkach mają dla firmy takie samo znaczenie. - Na pewno liczy się i jedno, i drugie. Przecież czas to pieniądz. Jeżeli przedsiębiorca ma sąd, który jakąś procedurę załatwia w ciągu tygodnia czy dnia, a w innym państwie przez miesiąc, wybiera ten pierwszy - mówi Ciemniewski. Doradca z Ernst and Young zauważa, że taki krok jest szczególnie zrozumiały w przypadku biznesów prowadzących szeroką działalność w różnych branżach, jak holdingi. Luksemburg nie jest jedynym krajem Unii im sprzyjającym. - Mnie oczywiście nie zaskakują takie informacje. Jest to działanie absolutnie zrozumiałe i nie jest niczym dziwnym na świecie. Krajami Unii Europejskiej, gdzie chętnie lokują się holdingi, są: Luksemburg, Holandia, Hiszpania, Cypr. Mają one przepisy prawne i podatkowe, które ułatwiają tworzenie i funkcjonowanie spółek holdingowych. Są to również kraje o stabilnym systemie prawnym i bardzo przyjaznej administracji. Trudno się dziwić, że przedsiębiorcy wybierają miejsca, w których warunki prowadzenia biznesu są sprzyjające - mówi Ciemniewski. Topolski zapewnia, że utworzenie luksemburskiej spółki nie odbije się na działalności Kolportera w Kielcach, gdzie grupa ma siedziby wszystkich swoich spółek. - Nic nie sprzedajemy w Kielcach, nigdzie się spółki grupy Kolporter z Kielc nie wyprowadzają. Dalej będziemy płacić w Kielcach podatki i zatrudniać tu ludzi. Założenie spółki w Luksemburgu ma nam ułatwić pozyskiwanie kapitału na rozwój i w Polsce, i w krajach Unii Europejskiej - mówi Topolski. I tutaj zgadza się z nim Ciemniewski: - Kielczanie nie powinni się obawiać. Z punktu widzenia Kielc to nie będzie miało większego znaczenia. Zwykle to tak wygląda, że w Luksemburgu trzeba zatrudnić dyrektora i sekretarkę, a większość działalności i tak pozostaje w Polsce. Nie będzie przenoszenia administracji z Kielc do Luksemburga. Według Ciemniewskiego decyzji Kolportera nie należy potępiać z moralnego punktu widzenia. - Generalnie nie ma w kroku Kolportera nic złego. Nie powinno się tego traktować w sposób naganny moralnie. Tak samo jak jeździmy na urlop tam, gdzie jest wygodny hotel i słońce, tak biznes idzie tam, gdzie są wygodniejsze warunki działania - zauważa doradca z Ernst and Young http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,6726577,Kolporter_zaklada_spolke_matke_w_Luksemburgu.html | |
| GZM - metropolizacja, unifikacja...? Jakie konsekwencje? | |
Supermiasto: 2010 "Dziennik Zachodni" Do końca marca gotowe będą założenia ustawy aglomeracyjnej, na którą czekają miasta w centrum naszego województwa. Przygotuje je zespół prawników i ekspertów z województwa śląskiego. Jeszcze przed wakacjami projekt trafi do Sejmu. Rząd chce, aby ustawa weszła w życie z początkiem 2010 roku. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom nowa ustawa dotyczyć będzie nie tylko aglomeracji śląskiej, ale całego kraju. Siłą rzeczy będzie ona miała jednak charakter prośląski, bo jest przygotowywana w naszym regionie. - Ustawa powinna mieć charakter uniwersalnym, choć w oczywisty sposób jej beneficjantami będą przede wszystkim obszar Śląska i Zagłębia oraz Trójmiasta - mówi odpowiedzialny z ramienia rządu za koordynację prac doradca wicepremiera Grzegorza Schetyny - Marek Wójcik. Przedstawiciele zespołu roboczego, w którym prym wiodą trzej znani śląscy prawnicy (Zenon Klatka, Czesław Martysz i Ernest Knosala), chcą aby beneficjentami ustawy mogły zostać tylko obszary liczące ponad milion mieszkańców. W praktyce jej dobrodziejstwem mogą więc zostać objęte tylko Górny Śląsk, Trójmiasto, a przy dobrej woli gmin sąsiadujących także Wrocław, Poznań, Łódź i Kraków. Koncepcja rządu Prawa i Sprawiedliwości, aby metropoliami zostały na przykład Białystok, Kielce czy Rzeszów trafi więc do lamusa. Takie ujęcie osłabiłoby zresztą znaczenie powołanych do życia aglomeracji. Eksperci tworzący ustawę zdają sobie sprawę, że poruszają się po bardzo niepewnym gruncie. Wiedzą bowiem, że jedna zła propozycja, może wywołać fale sprzeciwów i skompromitować całą ideę tworzenia wielkich organizmów miejskich. Muszą oni bowiem pogodzić z jednej strony interesy bardzo silnych i zdeterminowanych w dążeniu do jak największej samodzielności śląskich samorządów, a z drugiej nie narazić się rządowi. Najważniejszym elementem ustawy będzie wyznaczenie kompetencji aglomeracji oraz wskazanie źródeł ich finansowania. Na razie wiadomo, że obszary aglomeracyjne zajmowałaby się wspólnym planowaniem przestrzennym, organizacją transportu, zaopatrzeniem w energię i ochroną środowiska. Pieniądze na realizację tych celów pochodziłby z trzech źródeł: składek członkowskich, udziału w dochodach z podatków i zysków z prowadzonych przedsięwzięć. Pojawiły się sugestie, że aglomeracje mogłyby mieć udział w podatkach od dochodów osób fizycznych i prawnych. Wczoraj, w kuluarach spotkania, członkowie zespołu przygotowujący projekt wyrażali poważne obawy, czy cała misternie przygotowywana konstrukcja prawna nie zawali z chwilą przejęcia jej w ręce polityków. - Śląscy parlamentarzyści mają liczną, ale merytorycznie słabą reprezentację w Sejmie i Senacie - powiedział nam jeden z prawników. - Boję się więc, że w Warszawie nie będą umieli obronić tego, co wypracujemy w naszym regionie. Projekt utworzenia aglomeracji ze śląskich i zagłębiowskich miast zaprezentowaliśmy po raz pierwszy na łamach naszej gazety. Od tej pory konsekwentnie pilotujemy projekt utworzenia supermiasta z 16 miast na prawach powiatu położonych w centrum naszego regionu, określanych jako konurbacja śląsko-dąbrowska. Obecne prawo daje miastom możliwość powoływania związków komunalnych w celu realizacji określonych zadań - takich jak organizacja komunikacji, czy gospodarka wodno-ściekowa. Utworzenie aglomeracji pozwoliłoby nie tylko na wspólne realizowanie poszczególnych zadań samorządów, ale również o wspólne występowanie o dofinansowanie ze źródeł unijnych. Witold Pustułka POLSKA Dziennik Zachodni przemek dnia Nie 0:29, 17 Lut 2008, w całości zmieniany 1 raz | |
| Pytanie do Pana Wójta | |
Szanowni Państwo! Witam serdecznie wszystkich, którzy tak chętnie zechcieli wziąć udział w dyskusji nt. dotyczące spraw naszej Gminy. Upływa trzeci miesiąc od kiedy dane mi było złożyć ślubowanie i objąć funkcję Wójta Gminy Klimontów. Po przeanalizowaniu zawartych tu - na Forum wypowiedzi i sugestii pragnę się do nich ustosunkować. Przede wszystkim - Drodzy Państwo informuję, że nie unikam ani trudnych tematów, ani też trudnych spraw. Z powodu wielu obowiązków z jakimi zetknąłem się w ostatnim czasie nie mogłem aktywnie uczestniczyć w podejmowanych dyskusjach na forum - aczkolwiek jestem w nich zorientowany. Przez okres, jaki upłynął od dnia wyborów na Wójta starałem się aktywnie uczestniczyć w życiu Gminy, mianowicie: - zaznajamiałem się z sytuacją finansową i gospodarczą naszej Gminy - zapoznawałem się z organizacją i systemem pracy w naszym Urzędzie (kto z pracowników odpowiada za dane sprawy, podejmowałem decyzje systemowe usprawniające współpracę na poziomie pracodawca - pracownik) - nadzorowałem sprawy związane z wyborami na sołtysów w każdym z sołectw (przypominam, że jest ich 35 w naszej Gminie, a starałem się brać udział we wszystkich spotkaniach, poznając tym samym na bieżąco wszelkie potrzeby mieszkającej tam społeczności) - przyjąłem rzesze petentów - obywateli naszej Gminy, aby wysłuchać i pomóc w załatwieniu ich problemów i rozwiązaniu bolączek oraz na bieżąco monitoruję wszelkie inne sprawy. Stram się, Drodzy Państwo, służyć moją osobą wszystkim mieszkańcom tej Gminy - nie odwracam się od nikogo. Zdaję sobie jednak sprawę, że oprócz tej grupy wyborców, którzy mi zaufali i powierzyli mandat zaufania społecznego są również moi przeciwnicy i oponenci. Jestem w pełni tego świadom i zaręczam, że robię wszystko, aby udowodnić, że dobro tej Gminy i jej mieszkańców stanowi dla mnie priorytetowy warunek sprawowania przeze mnie władzy. Szanowni Państwo, to z czym zetknąłem się poznając sprawy związane ze stanem naszej Gminy utwierdziło mnie w przekonaniu, że podejmuję słuszne działania. Muszę powiedzieć, że przeraził mnie ogrom spraw tzw. "niejasnych", które w najbliższym czasie postaram się podać do publicznej wiadomości, aby Państwo sami mogli ocenić nasuwające się wnioski. Zarówno ja sam, jak i przeprowadzona przez służby Reginalnej Izby Obrachunkowej z Kielc kontrola ujawniliśmy szereg niepawidłowości i nadużyć ze strony poprzednich władz. Jakie są to przewinienia i w jakiej materii -poznają Państwo do końca tego miesiąca, kiedy opublikuję tzw. "bilans otwarcia". Chcę, aby Państwo byli zorientowani w sytuacji naszej Gminy, tj. jej zadłużeniu i wielu innych sprawach, o których Państwo będąc członkami gminnej społeczności wiedzieć powinni. Nadto, chciałbym Państwu przedstawić i uświadomić z czym "wystartowałem" obejmując rządy w tej Gminie. Mam nadzieję, że będę mógł liczyć na Państwa zrozumienie i pomoc, bo zapewne mają Państwo wiele pomysłów, które wesprą moje inicjatywy zmierzające do poprawy jakości życia w naszej Gminie. I proszę mnie źle nie oceniać, kiedy czasami korzystam z porad służb prawnych naszego Urzędu - nikt nie jest fenomenem we wszystkich dziedzinach, nawet życiowych... Przecież mój poprzednik również korzystał z porad zatrudnionego w UG radcy prawnego, a nawet niejednokrotnie korzystał sam Sekretarz Gminy..., ale to już temat na następny wpis. Kończąc jeszcze raz pragnę wszystkich Państwa serdecznie pozdrowić, prosząc jednocześnie o udzielenie wsparcia i wykazanie przychylności dla zadań, jakie stoją przede mną oraz zamierzeń, które chciałbym zrealizować w czasie tej kadencji. Z wyrazami szacunku dla wszystkich mieszkanców naszej Gminy - Wójt Ryszard Bień | |
| Co sadzicie o koalicji PO-PiS? | |
PO podatek liniowy (do konca nie wiadomo o co chodzi.. ale haslo dobre) PiS - podatek progresywny Dokładniej to PIS chce rozłożyć na dłuższy okres podatek liniowy (PIT) z początku wprowadzając tylko dwie stawki (18% i 32%) VAT obniżka do 18% stawki podstawowej likwidacja niektórych niższych stawek . Lustracja PO - absolutna i glowne haslo programowe PiS - umiarkowanie Za GW : PiS: wstęp do dekomunizacji i autolustracja PiS proponuje, by do osób objętych lustracją dodać: radnych, wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, sędziów, prokuratorów, adwokatów, notariuszy i radców prawnych; rektorów, prorektorów, dziekanów oraz osoby zajmujące kierownicze stanowiska w mediach - dyrektorów, redaktorów naczelnych i szefów oddziałów. PiS chce też lustrować członków Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Rady Polityki Pieniężnej, członków zarządów i rad nadzorczych, w których udziały skarbu państwa wynoszą co najmniej 15 proc. oraz członków rad i zarządów banków i towarzystw ubezpieczeniowych. PiS chce też, by orzeczenia sądu lustracyjnego uważać za prawomocne, nawet jeśli zapowiadana jest kasacja w Sądzie Najwyższym. Uzupełnieniem projektu lustracyjnego, który PiS chce złożyć na początku tygodnia, ma być projekt ustawy dekomunizacyjnej. Ma dotyczyć SB i wysokich funkcjonariuszy PZPR, a zostanie złożony już w przyszłym Sejmie. PO: Rzepliński po korekcie - Projekt Platformy to w zasadzie projekt prof. Andrzeja Rzeplińskiego z drobnymi korektami - wyjaśniał na posiedzeniu PO w Kielcach szef klubu Jan Rokita. Prof. Rzepliński opracował swój projekt rozszerzenia lustracji dla IPN, jednak Kolegium Instytutu go nie przyjęło. PO podobnie jak PiS też chce rozszerzyć listę osób podlegających lustracji. Do listy PiS dodaje m.in. oficerów Wojska Polskiego i policji, dyrektorów i wicedyrektorów szkół publicznych. PO przerobił nieco projekt prof. Rzeplińskiego? • Rzepliński chciał poszerzyć pokrzywdzonym dostęp do teczek - oprócz własnej mogliby dostać teczek obiektowych oraz do teczek swoich prześladowców - SB-ków i donosicieli. W projekcie PO prawa pokrzywdzonego nie są poszerzone. • PO proponuje, żeby również partia, związek zawodowy albo stowarzyszenie już przed najbliższymi wyborami mogły występować do IPN o informację o tym, czy w archiwach są dokumenty świadczące o współpracy z SB osoby zgłaszanej na funkcję publiczną. • Sprawy lustracji badałyby nie wydziały lustracyjne sądów, tylko sądy apelacyjne. Lustrowani byliby też członkowie personelu dyplomatyczno-konsularnego. Jeżeli to znaczy "umiarkowanie" to Samoobrona jest "umiarkowanie" liberalna JOW PO - tak PiS - nie Tu się zgadzamy. Polityka spoleczna PiS - zabrac bogatym dac biednym PO - zabrac biednym dac bogatym Ciekawa interpretacja tylko niby po czym wnioskujesz to zabieranie i dawanie ?:D Premier PO - rokita PiS = kaczor - raczej tak bedzie bo maja lepsze wyniki Dwie sprawy . Dziwne żeby PIS chciał kogoś z innej partii . Druga sprawa że J. Kaczyński się wypowiadał że jeżeli jego brat wygra wybory prezydenckie a PIS wygra wybory parlamentarne to Jarosław nie zostanie premierem ze względu na konflikt interesów tylko wyznaczy kogoś na to miejsce (bliżej nieokreśloną narazie osobę) . Program wyborczy/gospodarczy PiS - jest PO - brak A to co wyżej przedstawiłeś to jest ..... ? (towarzysze obu ugrupowan dosc mocno sie nie cierpia) Znaczy kto z kim Rokita z Kaczyńskim ? A niby po czym to wnioskujesz ? Myslicie ze cos z tego bedzie? (poza tym wyobrazacie sobie w jednym rzadzi kaczory i np mocno w nich atakujaca politycznie Gronkiewicz?) Wg. oficjalnych deklaracji PO i PIS to jak to sami nazywają naturalni koalicjanci i w tej sprawie nic od chyba 1,5 roku czy 2 lat się nie zmieniło ... (ogolnie to poza socjalem PO jest blisko do LPR - tylko ze razem maja za malo glosow.. (choc co do socjala to nie wiem- ostatnio jakies mega rozdawnictwo PO zapowiada.. socjal dla 8 mln ludzi dodtakowy ) A to wszystko wyczytałeś oczywiście w programie który nie istnieje . WREM sam sobie przeczysz . No i jak nie liczac .. wiekszosci razem to miec nie beda... Przy obecnej ordynacji wyborczej wystarczy im jak zdobędą 42% głosów to im dało by bezwzględą większość w sejmie a wg. wszystkich dostępnych sondaży będą albo bardzo blisko (jeden góra dwa procent im zabraknie) albo przekraczają tą liczbę . To tyle miałbym | |
| ARCHIWUM: "Raport PO o wolności mediów" | |
(...) Rozgrywki dawnych członków PZPR Od prowadzenia audycji i współpracy z Polskim Radiem odsunięto wiele osób, zarzucając im powiązanie w przeszłości z PZPR (m.in. Andrzej Zalewski, Bolesław Broszczak). Jest to zdumiewająca sytuacja w świetle tego, że Prezes Zarządu Krzysztof Czabański należał do PZPR w latach 1967-1980, a nowy dyrektor Programu 1 Marcin Wolski był nawet sekretarzem Komitetu Zakładowego PZPR w Polskim Radiu. Ostatnio, po protestach słuchaczy przywrócono, szczątkowo, popularne „Eko Radio” Andrzeja Zalewskiego. [źródła: życiorys Prezesa Zarządu na stronie internetowej Polskiego Radia, informacje od pracowników PR] Rażące naruszanie równowagi w debacie publicznej i ograniczanie dostępu polityków opozycji na przykładzie Polskiego Radia i danych z września br. Zamieszczona na kolejnej stronie tabela (źródło: dane Biura Programowego Polskiego Radia) wskazuje na naruszenie proporcji udziału minutowego udziału polityków partii rządzących, zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości w stosunku do polityków opozycji w ostatnim pełnym miesiącu (wrześniu). W Programie 1 politycy PiS występowali przez 254 min 24 sek, politycy PO przez 160 min 22 sek. Oznacza to przechył o prawie 60% na rzecz PiS i to nie uwzględniając odrębnie wyliczonych 344 min 38 sek dla polityków sprawujących funkcje w rządzie. Zsumowane czasy partii koalicyjnych i rządu dają przygniatającą przewagę obecności na antenie radia politycznego poglądów rządzących. Tak rażące naruszenia równowagi w okresie jednego tylko miesiąca nie są wynikiem przypadku, lecz świadomej promocji na antenie radia publicznego partii rządzących. Pomiar czasu obecności organów państwa, partii, ugrupowań, zw. Zaw. I Kościoła w Polskim Radiu od 2006/09/01 do 2006/09/30. Program 1 Program 2 Program 3 Radio Bis Polonia suma min:sek min:sek min:sek min:sek min:sek min:sek Kancelaria Prezydenta 63:48 4:06 53:05 1:00 0:00 121:59 Prezydent 29:36 6:56 14:03 2:55 0:00 53:30 Suma 93:24 11:02 67:08 3:55 0:00 175:29 RZĄD Minister 130:25 12:27 95:39 4:18 0:00 242:49 Premier 70:29 13:06 38:40 6:29 0:00 128:44 Wicepremier 55:26 8:14 60:34 4:29 0:00 128:43 Wiceminister 54:41 1:01 25:04 2:42 0:00 83:28 Departamenty Ministerstw... 19:45 0:00 1:18 0:35 0:00 21:38 Rzecznik Prasowy Rządu 7:11 2:18 8:57 0:08 0:00 18:34 Kancelaria Premiera 5:41 1:20 2:13 0:00 0:00 9:14 Rzecznicy Prasowi Ministerstw... 1:00 2:55 4:42 0:00 0:00 8:37 RZĄD - Suma 344:38 41:21 237:07 18:41 0:00 641:47 PARTIA POLITYCZNA Prawo i Sprawiedliwość 254:42 12:57 294:59 1:34 0:00 564:12 Platforma Obywatelska 160:22 13:34 209:38 0:20 0:00 383:54 Polskie Stronnictwo Ludowe 149:27 5:47 79:40 0:00 0:00 234:54 Sojusz Lewicy Demokratycznej 109:23 4:30 107:54 0:00 0:00 221:47 Samoobrona 95:15 3:57 82:49 0:15 0:00 182:16 Liga Polskich Rodzin 70:07 1:34 51:53 0:00 0:00 123:34 Partia Demokratyczna 29:33 1:37 13:25 0:00 0:00 44:35 Socjaldemokracja Polska 26:57 0:26 8:08 0:20 0:00 35:51 Ruch Ludowo-Narodowy 25:11 0:24 4:09 0:00 0:00 29:44 Krajowa Partia Emerytów i Rencistów 0:00 0:00 0:37 0:00 0:00 0:37 Ruchy antyglobalistyczne 0:19 0:00 0:10 0:00 0:00 0:29 Polska Partia Pracy 0:18 0:00 0:10 0:00 0:00 0:28 PARTIE POLITYCZNE – Suma 921:34 44:46 853:32 2:29 0:00 1822:21 Także precyzyjna analiza udziału przedstawicieli rządu i partii politycznych w poszczególnych audycjach publicystycznych (tabela: źródło - Biuro Programowe Polskiego radia) pokazuje jak rażąco jest naruszana zasada równowagi. W popularnej audycji „Z pierwszej ręki” politycy PiS (i to nie licząc zaliczonych jako rząd) występowali we wrześniu pięć razy częściej niż np. politycy PO. Pomiar czasu obecności organów państwa,partii i ugrupowań,zw.zaw.i Kościoła w wybranych audycjach Programu 1 i 3 za wrzesień 2006r. organ państwa Program 1 Program 3 Sygnały Dnia Z pierwszej ręki Z kraju i ze.. (12:05) Zapraszamy do...g. i 16) Salon Polityczny Puls Trójki Sobotni salon... Prezydent _ 00:37 09:00 02:30 _ _ _ Kanc.Prezydenta 41:30 00:37 08:58 _ 10:00 _ 36:30 Razem 41:30 _ 17:58 02:30 10:00 _ 36:30 Premier 22:00 00:07 03:00 02:35 07:30 _ _ Kanc.Premiera 03:00 00:20 _ 01:15 _ _ _ Wicepremierzy 02:54 10:59 01:00 05:45 07:00 _ _ Ministrowie 82:00 02:11 06:20 05:58 44:00 12:00 _ Wiceministrowie 32:00 10:13 05:23 00:47 _ _ _ Rząd 141:00 23:50 15:43 16:20 58:30 12:00 _ Partia, ugrupowanie Sygnały Dnia Z pierwszej ręki Z kraju i ze..(12.05) Zapraszamy do..g. 16) Salon Polityczny Puls Trójki Sobotni salon... Pis 127:30 50:38 16:04 14:55 37:30 87:40 36:30 PO 88:30 09:59 07:20 13:50 43:00 43:30 36:30 SLD 35:00 24:05 04:56 09:00 14:00 19:20 36:30 Samoobrona 47:00 07:50 02:46 05:10 21:30 12:45 18:30 LPR 32:30 06:10 01:20 02:00 07:00 _ 18:00 PSL 93:00 11:45 01:50 04:40 26:00 12:45 16:30 Ruch Lud.Nar. 15:00 07:06 _ 01:50 _ _ _ PSL-Piast _ _ _ _ _ _ Supl. _ _ _ _ _ _ _ Partia Dem.Demokraci 27:00 _ _ _ _ _ _ Innym środkiem stosowanym przez obecne kierownictwo radia publicznego w celu marginalizacji opozycji jest przyjęcie zasady, że politycy partii opozycyjnych są zapraszani do późniejszego pasma Sygnałów Dnia tj. na 8:10 do Programu 1. U podstaw tej decyzji leży chęć ograniczenia liczby słuchaczy tych wywiadów, ponieważ słuchalność Programu 1 po godzinie 8 znacząco spada, a uwaga opinii publicznej koncentruje się wtedy na rozmowach w Radiu Zet i Programie 3. Pozornie daje to wrażenie statystycznej równowagi w wystąpieniach w ujęciu minutowym, ale jest to obecność nieporównywalna. [źródło: Program 1 Polskiego Radia] Publicystyka i informacja w TVP: Przygniatająca przewaga PiS źródło: dane Biura Programowego TVP Zsumowane dane minutowe obecności przedstawicieli partii politycznych we wrześniu wykazują, że w telewizji publicznej dokonano zdecydowano przechyłu na rzecz partii rządzącej. O próbie marginalizacji opozycji świadczy także to, że nawet Samoobrona miała większy dostęp do TVP niż Platforma Obywatelska. Mniej opozycji w TVP TVP zrezygnowała z audycji Forum, która stanowiła realizację ustawowego obowiązku prezentowania stanowiska partii politycznych. Zamiast tego wprowadzono program „A dobro Polski”. W niektórych jego wydaniach brak w ogóle przedstawicieli opozycji (np. występuje jedynie Jarosław Kaczyński). Dołączamy także zestawienie czasu wystąpień polityków. wrzesień 2006 Zestawienie czasu wystąpień przedstawicieli władz państwowych (rząd, prezydent), partii politycznych, związków zawodowych i związków pracodawców w programach ogólnopolskich TVP S.A. AUDYCJE PUBLICYSTYCZNE Liczba wystąpień Czas informacji Kancelaria Prezydenta 3 0:17:50 Premier 6 1:03:44 Rząd 16 2:21:04 Marszałek Sejmu 1 0:10:09 Prawo i Sprawiedliwość 23 2:40:18 Platforma Obywatelska 9 0:47:20 Samoobrona 5 0:38:11 Liga Polskich Rodzin 5 0:37:14 Polskie Stronnictwo Ludowe 4 0:21:16 Sojusz Lewicy Demokratycznej 3 0:10:46 Ruch Patriotyczny 1 0:07:38 Partia Demokratyczna 1 0:07:20 Unia Pracy 1 0:06:34 Razem wszyscy politycy 52 5:36:37 Transmisja wiecu partii rządzącej na antenie Polskiego Radia – po raz pierwszy od czasów PRL Transmisja wiecu partyjnego Prawa i Sprawiedliwości w Stoczni Gdańskiej w Programie 1 i retransmisja wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego nazajutrz w Sygnałach Dnia (zamiast tradycyjnej rozmowy z politykiem). Decyzja o transmisji imprezy partyjnej jest bezprecedensowa po 1989 r. [źródło: Program 1 Polskiego Radia] Zatrudnianie działających politycznie dziennikarzy Zatrudnienie jako prowadzącego Sygnały Dnia Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego „Gazety Polskiej”. Łamie to zasadę bezstronności dziennikarzy prowadzących tę audycję i jest formą odwdzięczenia się za pieniądze publiczne ze strony Józefa Targalskiego (Członka Zarządu) i Marcina Wolskiego (dyrektora Programu 1), którzy zarabiali współpracując z „Gazetą Polską”. Tomasz Sakiewicz jest aktywnym uczestnikiem konfliktów politycznych i jego obecność jako prowadzącego wciąga instytucję publiczną w bieżącą walkę polityczną. Przeciw zatrudnianiu Sakiewicza protestowali dziennikarze Polskiego Radia, ale protest ten został przez Zarząd zlekceważony. Od kilku tygodni Sakiewicz prowadzi także inne audycje w Programie 1. [źródło: Pressserwis, strony internetowe Polskiego Radia] Promocja demonstracji PiS w Programie 1 7.10.2006, gdy w Warszawie odbywały się demonstracje PO, PiS i LPR, do Sygnałów Dnia zaproszono jedynie polityka PiS Tomasza Markowskiego, który promował prorządową demonstrację własnej partii. [źródło: strona internetowa Polskiego Radia] Nadzór nad słuszną linią Ostatnio zatrudniono na stanowisku zastępcy dyrektora Biura Programowego PR Teresę Bochwic, która jest odpowiedzialna za monitorowanie anten Polskiego Radia pod kątem zgodności z poglądami politycznymi zarządu. Podobna sytuacja ma miejsce w Programie 2 TVP, gdzie zatrudniono Marka Walencika (na kuriozalnym stanowisku zastępcy dyrektora ds. kreatywnych) i Marcina Mamonia (na stanowisku redaktora ds. nowych projektów) z misją pilnowania sytuacji w Programie 2. Obydwaj zatrudnieni podkreślają, że działają bezpośrednio z ramienia Prezesa Zarządu TVP. [źródło: informacje od pracowników Polskiego Radia i TVP] Serwilizm wobec władzy Od 13.X.2006 r. rozpoczęto w Programie 1 emisję audycji „Przy kominku z Prezydentem”, w której Prezes Zarządu Polskiego Radia Krzysztof Czabański będzie przeprowadzać wywiady z Prezydentem Lechem Kaczyńskim. Jest to również fakt bezprecedensowy w europejskich mediach publicznych, zwłaszcza, że Prezes Zarządu nie jest dziennikarzem radiowym i oznacza to przekroczenie granicy serwilizmu wobec władzy. Emisja tej audycji wywołała jednoznacznie negatywne (z użyciem słowa „wazelina”) komentarze w serwisach branży medialnej. [źródło: Presserwis, strona internetowa Polskiego Radia] Interwencje polityczne Wraz z władzą PiS w mediach publicznych pojawił się nowy, niepokojący zwyczaj bezpośrednich, politycznych interwencji w emitowaną ramówkę. Dla przykładu warto wspomnieć o słynnym już, nagłym pozaprogramowym wystąpieniu dyr. Pr III PR Krzysztofa Skowrońskiego, w piątek 29. września (3 dni po programie TVN „Teraz My”) bagatelizującym nagrane „taśmy prawdy”. Wystąpienie to przerwało przegląd prasy prowadzony przez Wojciecha Manna. Bezprecedensowe było także zamieszczenie w/w nagrania na stronach internetowych (tekst i mp3) wszystkich programów radia publicznego oraz obowiązek wyemitowania go we wszystkich (pozostałych trzech) programach radia. Inna interwencja polityczna miała miejsce przed audycją „Kwadrans po jedenastej” w TVP1 w dn. 9.10.2006 r. z udziałem Andrzeja Milczanowskiego i ministra Zbigniewa Wassermanna, gdy ten ostatni przed programem w obecności zwierzchników instruował prowadzącą D. Wysocką jak ma przeprowadzić tę rozmowę. [źródło: Program 3 Polskiego Radia, informacje od pracowników TVP] Afera Lipińskiego w TVP W obliczu kryzysu po ujawnieniu taśm kompromitujących PiS w TVP podjęto nadzwyczajne działania propagandowe mające na celu minimalizację strat politycznych PiS. Dokonano nagłej zmiany w programie i po orędziu Jarosława Kaczyńskiego 27.09.2006 r. wyemitowano o 20:10, w najlepszym czasie antenowym, audycję „Debaty Polaków” według zapowiedzi poświęconą sprawie taśm. Wstępem do dyskusji była teza ministra Aleksandra Szczygły, szefa Kancelarii Prezydenta, że ujawnienie taśm przypomina próbę obalenia rządu Jana Olszewskiego w czerwcu 1992 roku. Autorzy byli najwyraźniej przygotowani na taką tezę (p. Instruowanie dziennikarzy), ponieważ w dalszej części audycji pokazano duży fragment filmu „Nocna zmiana” autorstwa Jacka Kurskiego i Piotra Semki. Teza programu znalazła potem kontynuację w oświadczeniach polityków PiS. Należy dodać, że w programie jako „niezależny dziennikarz” brał też udział współautor filmu, Piotr Semka. Dwa dni później również dokonano zmiany w programie i po godz. 20.00 w TVP 1 nadano wywiad z premierem Jarosławem Kaczyńskim broniącym linii PiS. Stało się to zaledwie dwa dni po orędziu telewizyjnym. Nie dopuszczono natomiast w podobnym trybie żadnego przedstawiciela opozycji, łamiąc zasadę przedstawienia racji obydwu stron wobec opinii publicznej. Afera Lipińskiego w najbardziej słuchanej audycji Polskiego Radia 27.10. Sygnały Dnia 7:15 Rozmowa Joanny Lichockiej z Maciejem Płażyńskim - mimo, że afera taśmowa jest wydarzeniem numer jeden (minionej nocy emitowano „Teraz My”) i wszystkie gazety na pierwszych stronach o niej piszą, pytanie o tę sprawę pada w drugiej części rozmowy z wyraźnie zawartą tezą dziennikarki: J.L.: Politycy Platformy Obywatelskiej nazwali to natychmiast korupcją polityczną. Czy to jest rzeczywiście korupcja polityczna? Tego dnia o 8:55 zdjęto codzienny felieton i Joanna Lichocka połączyła się telefonicznie z Adamem Lipińskim i Przemysławem Gosiewskim, którzy przedstawili poglądy PiS na aferę taśmową. Następnego dnia w czwartek 28.10. wystąpili prezentując poglądy PiS Marek Jurek (o 7:15), Piotr Naimski (o 7:35), Jacek Kurski (o 8:46). Jedynym przedstawicielem opozycji parlamentarnej, który wystąpił w „Sygnałach Dnia” do końca tygodnia (sic!) w tej sprawie (29.10. wystąpił jeszcze E.Grzeszczak z PSL mówiąc jedynie o rozmowach koalicyjnych) był B.Komorowski (oczywiście w paśmie późniejszym o 8:10 28.10 – nt. wystąpień o 8:10 – p. Rażące naruszanie…). PiS reprezentował jeszcze w piątek 29.10 Tomasz Markowski (o początku tej rozmowy p. Kupowanie przychylności dziennikarzy). Należy przypomnieć, że opozycja formułowała wówczas wnioski o natychmiastowe zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu i były to dni bardzo intensywnej debaty politycznej. Nie dopuszczono też do głosu bądź co bądź strony w aferze taśmowej , Renaty Beger ani innych polityków Samoobrony. Narusza to podstawowy standard dziennikarski w postaci obowiązku wysłuchania racji dwóch stron sporu. 30.09.2006 w sobotę na rozmowę do Sygnałów Dnia zaproszono Tomasza Żukowskiego, socjologa wyraźnie sympatyzującego z PiS. Prowadząca rozmowę Dorota Gawryluk w swoich pytaniach wyraźnie stawia się po stronie PiS-owskiej interpretacji afery taśmowej, używając sformułowań „świętoszkowate oburzenie” i „wmawianie” w odniesieniu do opozycji. Znamienne jest przywoływanie w tym wywiadzie rozmowy Joanny Lichockiej (przywoływanej wielokrotnie w raporcie jako prowadzącej Sygnały Dnia – tym razem w roli dziennikarza prasowego) w „Dzienniku” z tymże Żukowskim. Jarosław Kaczyński odwołuje się do wywiadu z Żukowskim, który przeprowadziła Lichocka. Polskie Radio natychmiast zaprasza Żukowskiego, z którym rozmowę prowadzi Dorota Gawryluk. I Gawryluk, i Lichocka zostały zatrudnione w Sygnałach Dnia z nadania Jarosława Kaczyńskiego (p. Kupowanie przychylności dziennikarzy). Na ironię zakraw fakt, że ten swoisty układ samopomocy działa wokół promocji sformułowania „szara sieć”. Fragment rozmowy: 30.09. 7:15 D.G.: Ale te „szare sieci” są pańskie, tak? T.Ż.: Mogę powiedzieć, że jeszcze przed całą tą aferą, o której w tej chwili pewnie za chwilę będziemy mówić, opublikowany został w jednej z gazet, w „Dzienniku” wywiad pani Lichockiej ze mną, gdzie takie stwierdzenia rzeczywiście padły. D.G.: Jednak, dobrze myślałam, dobrze trafiłam. I jak to jest z tą aferą? Czy to jest afera (chodzi, oczywiście, o taśmy), czy to jest świętoszkowate oburzenie? Bo też takie głosy się pojawiają ludzi, którzy wiedzą doskonale, jak wyglądają kulisy polityki i teraz nagle podnoszą larum. T.Ż.: I jedno, i drugie, i jeszcze pewnie trzecie. Na pewno z perspektywy społecznego odbioru tego, co usłyszeliśmy, to jest najzupełniej słuszne moralne oburzenie na niemoralny język, jakby to nazwać, kaperowania politycznego, który niestety jest częścią polskiej demokracji i nie tylko polskiej. Po drugie rzeczywiście część tego oburzenia... Bo to oburzenie z perspektywy zwykłych ludzi jest najzupełniej uzasadnione, natomiast z perspektywy zawodowych polityków, którzy nie z jednego pieca chleb jedli, wydaje się rzeczywiście... Ja bym nie użył tego określenia, które pani użyła, bo ja staram się bardziej ostrożnie... D.G.: Ja cytowałam „świętoszkowate oburzenie”, bo znalazłam też w komentarzach radiowej Trójki, więc to jakoś mi pasowało do tego tekstu. T.Ż.: W każdym razie ja bym powiedział, że jest to mało wiarygodne w ustach tych, którzy coś podobnego też czynią. D.G.: Bo też rozumiem polityków opozycji. Pamięta pan tę noc – to było parę dni temu – pojawiła się informacja, przerywano programy radiowe i nagle politycy opozycji w Sejmie porównywali tę sprawę do afery Rywina, mówili, że to koniec IV RP, koniec demokracji, reguł. Tak że czy to nie była przesada? Czy to nie było wmawianie nam czegoś, że wydarzyło się coś strasznego? [źródło: strona internetowa Polskiego Radia] Regionalne spółki radiowe opanowane przez funkcjonariuszy partyjnych i rodziny polityków koalicji rządowej W zarządach spółek regionalnych radia publicznego koalicja PiS-Samoobrona-LPR dokonała podziału stanowisk ściśle wg klucza partyjnego. Gazeta Wyborcza z 5.07.2006 r.: „W związku ze zmianami na scenie politycznej KRRiTV postanowiła zmienić skład rad nadzorczych. Zwyciężyła zasada, krytykowana przez PiS przed wyborami, zgodnie z którą ekipa rządząca obsadza swoimi ludźmi spółki skarbu państwa, w tym media publiczne. Członków rad, ustanowionych jeszcze w czasach rządów lewicy, zastąpiły osoby rekomendowane przez PiS, Samoobronę i LPR. Najczęściej są to ludzie mało, bądź w ogóle nieznani i bez doświadczenia w mediach. O przykłady nie trudno. W radzie Radia Olsztyn zasiądzie właściciel agencji ochrony i działacz PiS, który w odpowiedzi na pytanie, co wie o radiu, odpowiada: "W młodości byłem DJ-em i prowadziłem dyskoteki. Z działalnością radiową nie miałem styczności". W Bydgoszczy zarząd nadzorował będzie aktywista Młodzieży Wszechpolskiej, o którym nie słyszeli ani pracownicy rozgłośni, ani politycy PiS, ani samej LPR. W radzie Radia Gdańsk znajdzie się specjalista od złomowania i wyburzeń, a w radzie Radia Zachód - żona posła Samoobrony, szeroko znana w środowisku, ale bynajmniej nie medialnym, lecz... hodowców psów. Rzecznik KRRiTV, Tomasz Różański, oraz partyjni notable w regionach zarzekają się, że polityczne rekomendacje nie miały nic do rzeczy przy nominacjach, rzeczywistość pokazuje jednak co innego. Teraz, po ustanowieniu rad nadzorczych, w wielu rozgłośniach szykuje się kolejna rewolucja na szczycie, czyli zmiana dotychczasowych zarządów i prezesów.” Radio Białystok - księgowa i znajomy senatora LPR Nowymi członkami rady nadzorczej Radia Białystok zostali: Grzegorz Kunowski, Elżbieta Nowacka-Sznurkowska, Józef Nowak i Gniewomir Rokosz-Kuczyński oraz prawdopodobnie Adam Kubik. Łączą ich prawicowe poglądy. Grzegorz Kunowski jest radnym sejmiku województwa z ramienia LPR, Józef Nowak - członkiem PiS, Elżbieta Nowacka-Sznurkowska to księgowa, prawdopodobnie rekomendowana przez PiS, a Gniewomir Rokosz-Kuczyński to dobry znajomy senatora LPR, Jana Szafrańca, a także były krakowski radny i kandydat na prezydenta tego miasta. Jako jedyny z nowo powołanych członków ma doświadczenie medialne (w latach 1989-1992 był pracownikiem Telewizji Polskiej). Prawdopodobny przewodniczący rady - Adam Kubik - jest z kolei powiązany z Krzysztofem Putrą, szefem PiS na Podlasiu, obecnie wicemarszałkiem Senatu. Radio Pik (Bydgoszcz)- aktywista Młodzieży Wszechpolskiej i doradca gospodarczy Leppera Nowym prezesem bydgoskiego Radia PIK zostanie Michał Jagodziński, pracę zarządu będzie nadzorował Jacek Tkaczyk, a członkami rady zostaną: Jolanta Kuligowska-Roszak, Jerzy Kęcik i Artur Piotrowicz. Największe emocje budzi Tkaczyk - aktywista Młodzieży Wszechpolskiej z Siedlec, który nie ma nic wspólnego z Bydgoszczą i żadnego doświadczenia w mediach. Kuligowska-Roszak i Kęcik byli rekomendowani przez PiS, Kuligowska była w zarządzie Radia PiK do czasu przejęcia w nim władzy przez SLD, Kęcik pracował w kancelarii Jerzego Buzka, natomiast Piotrowicz to przewodniczący toruńskiej Samoobrony i doradca gospodarczy Andrzeja Leppera. Nowy prezes - Michał Jagodziński pełnił tę samą funkcję do 2000 roku, a ze stanowiska odszedł w atmosferze skandalu związanego odprawami, jakie pobrał zarząd (po 400 tys. zł na osobę). Radio Gdańsk - spec od wyburzeń i zaopatrzeniowiec Nad Radiem Gdańsk będą czuwali: Sławomir Niecko - pracownik firmy zajmującej się wyburzeniami, Andrzej Gackowski - szpitalny zaopatrzeniowiec, Wojciech Charkin - przewodnik i Marek Łochwicki - prezes firmy medialnej. Niecko jest działaczem LPR i startował do Sejmu z listy AWS, Gackowski był delegowany przez Samoobronę , natomiast Charkin i Łochwicki weszli do rady z poparcia PiS. Radio Zachód (Gorzów, Zielona Góra) - żona posła Samoobrony i syn działacza PiS W rozgłośni Radia Zachód oprócz partyjnego, ważny był również klucz rodzinny i towarzyski. Do rady weszli: Aleksandra Sawicka-Starosta - żona posła Samoobrony Waldemara Starosty, Artur Grygiel - syn działacza PiS i Romana Olejniczak - znajoma prezydent Zielonej Góry, Bożeny Ronowicz. Członkiem rady został też Jan Pasierbowicz popierany przez PiS. Jako jedyny pracował wcześniej w mediach: Był współzałożycielem i udziałowcem katolickiego Radia Gorzów. Od czterech lat uczy religii w podstawówce. Radio Kielce - córka senatora PiS i skarbnik PiS Do rady nadzorczej Radia Kielce weszła Agnieszka Massalska - córka senatora PiS Adama Massalskiego, Jarosław Karyś - skarbnik PiS w Świętokrzyskiem i zarazem przewodniczący rady nadzorczej PKS, Edmund Zając - wiceprezes okręgu świętokrzyskiego LPR i Agnieszka Szlęk, popierana przez Samoobronę. Radio Kraków - członkowie rady nadzorczej Agencji Rozwoju Regionalnego i prezes upadłej spółki Partyjny podział łupów odbył się i w Radiu Kraków. PiS reprezentuje tam Witold Petrulis i Tomasz Sanecki, LPR - Jan Andrzej Wieczorkowski, a Samoobronę - Bogumiła Rybiałek, która w poprzednich latach bezskutecznie startowała w różnych wyborach z list KPN i Unii Wolności. Żaden z członków rady nigdy nie pracował w mediach. Wieczorkowski i Sanecki zasiadają już w radzie nadzorczej Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, Rybiałek prowadziła spółkę komunalną, zlikwidowaną przez władze miasta z powodu strat, które przynosiła. Radio Lublin - 25-letni magister, lekarz i restaurator W Radzie nadzorczej Radia Lublin zasiądą: Piotr Wawrzeński - 25-letni, świeżo upieczony magister prawa, Piotr Dreher - lekarz oraz Anna Chudek - radca prawny. Wawrzeński, rekomendowany przez Samoobronę, pisał m.in. do "Kuriera Lubelskiego" i odbył staż w TV Puls, Dreher wydawał w przeszłości konserwatywną gazetę "Goniec Wolności", a Chudek jest znajomą Andrzeja Mańki, posła LPR. W radzie zasiadł też Dariusz Baran - właściciel lokalu, w którym często spotykają się liderzy lubelskiego PiS. Po naszych informacjach, że ma sprawę karną w sądzie, Baran oddał się do dyspozycji szefowej KRRiT. Tomasz Różański, rzecznik przewodniczącej KRRiT, poinformował, że Elżbieta Kruk oczekuje od Barana rezygnacji ze stanowiska, bo KRRiT nie wiedziała o jego sprawie w sądzie Radio Olsztyn - szef Samoobrony na Warmii i Mazurach i szef agencji ochrony Nowi członkowie rady nadzorczej Radia Olsztyn to: Zenon Złakowski, Andrzej Wróblewski, Andrzej Sikorski i Ewa Chajęcka. Oficjalnie do rekomendacji kandydatów przyznaje się tylko Samoobrona i LPR. Z ramienia Samoobrony w radzie zasiadł Wróblewski - szef partii na Warmii i Mazurach, natomiast LPR rekomendowało do rady Złakowskiego - prawicowego dziennikarza, prowadzącego audycję katolicką "Droga". Co do Sikorskiego, to wiadomo, że jest działaczem PiS w powiecie szczycieńskim, a w 2005 roku bez powodzenia startował w wyborach do Sejmu. Prowadzi agencję ochrony. Radio Opole - szef Samoobrony w Opolu i członkowie PiS Skład nowej rady nadzorczej Radia Opole to: Jerzy Roszkowiak i Adrian Czubak - członkowie PiS, Jerzy Okrzesa, desygnowany przez LPR i sympatyk tej partii oraz Jan Butmankiewicz - szef Samoobrony w Opolu i prawdopodobny kandydat na prezydenta Opola. W sprawie tego ostatniego w opolskiej prokuraturze toczy się śledztwo, które ma rozstrzygnąć, czy podpisy pod listą poparcia dla niego jako kandydata do Senatu w ub. roku nie zostały sfałszowane. Radio Merkury (Poznań) - rzecznik leszczyńskiej Samoobrony i protegowana Renaty Beger W skład rady nadzorczej w poznańskim Radiu Merkury wejdą: Zdzisław Maciej Papież, rzecznik leszczyńskiej Samoobrony, Małgorzata Ciemięga, którą, jak nieoficjalnie wiadomo, poparła posłanka Renata Beger oraz Katarzyna Materna i Tomasz Naganowski rekomendowani przez PiS. Noganowski, specjalista w zakresie prawa prasowego i prawa własności intelektualnej, pracował w Stowarzyszeniu Radia Publicznego. Papież współpracował z "Panoramą Leszczyńską". Pozostali kandydaci nie mają nic wspólnego z mediami. Radio Rzeszów - kierownik biura posła LPR i szef ZUS W radzie nadzorczej Radia Rzeszów zasiądą: Zbigniew Sieczkoś, były wojewoda podkarpacki związany z AWS, Justyna Gorczyca, była kierownik biura posła Janusza Kołodzieja z LPR, Józef Matusz, dziennikarz "Rzeczpospolitej" oraz Marek Augustyn Smoliński, szef ZUS. Sieczkoś i Matusz byli rekomendowani przez PiS, Gorczyca miała poparcie LPR, Smoliński natomiast kojarzony jest z Samoobroną. Radio Szczecin i Radio Koszalin - były sekretarz pomorskiej LPR i była asystentka posłanki PiS W Radiu Szczecin i Radiu Koszalin też zmiany. W radzie nadzorczej Radia Szczecin znalazł się Ireneusz Fryszkowski - były sekretarz zachodniopomorskiej LPR, zasiadający także w radzie nadzorczej TVP, Marta Giezek - do niedawna asystentka posłanki PiS, Mirosławy Masłowskiej i Artur Kubaj - politolog popierany przez Samoobronę. Natomiast w Radiu Koszalin do rady weszli: Krzysztof Legun, popierany przez PiS, Franciszka Pniewska - działaczka LPR oraz Dariusz Dudkiewicz rekomendowany przez Samoobronę. Szef Samoobrony w zarządzie radia publicznego Doprowadziło to do takich sytuacji jak np. w Radiu Kielce, gdzie do Zarządu wszedł szef Samoobrony w województwie świętokrzyskim Norbert Groß. Środowisko dziennikarskie zostało zbulwersowane faktem, że nie zmierza on złożyć rezygnacji z funkcji partyjnych. Taka sytuacja przekroczyła wszelkie standardy radia publicznego i doprowadziła do zbiorowych protestów dziennikarzy. Groß został odwołany w czasie chwilowej nieobecności Samoobrony w koalicji rządowej. Z depeszy PAP: 24 lipca związki zawodowe działające w radiu oraz grupa dziennikarzy niezrzeszonych w piśmie do Rady Nadzorczej wyraziły swoje zaniepokojenie faktem, że szef partii wszedł do zarządu rozgłośni. "Dopuszczenie do takiego połączenia może doprowadzić do kolizji z realizacją przez Radio Kielce misji radia publicznego" - napisali wówczas dziennikarze. Groß oświadczył w środę na konferencji prasowej, że 31 lipca odrzucił propozycję wojewody świętokrzyskiego Grzegorza Banasia, dotyczącą objęcia - w zamian za ustąpienie z funkcji wiceprezesa Radia Kielce - stanowiska wiceprezesa zarządu PKS w Końskich. Banaś powiedział PAP, że ta propozycja padła, jednak "w tonie ironicznym", po tym jak Groß zasugerował, że odszedłby z radia na stanowisko prezesa zarządu Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Starachowicach. Wojewoda przyznał, że rozmawiał z Großem, w związku z "kuriozalnym patem", jaki powstał w Radio Kielce. Znamienny jest fakt, że bez zażenowania do spraw radia publicznego, z którymi nie ma nic wspólnego włącza się partyjny urzędnik rządowy w randze wojewody. Protest przeciwko niekompetencji i skrajnemu upartyjnieniu Podobnie powołanie z ramienia LPR do Zarządu Radia Merkury w Poznaniu pracownika hurtowni cukierniczej Krzysztofa Musiała doprowadziło do listu protestacyjnego dziennikarzy i pracowników: Tekst listu: Zespół Radia Merkury - w trosce o apolityczność Zespół Radia Merkury - Rozgłośni Regionalnej Polskiego Radia w Poznaniu - wystosował list do Rady Nadzorczej Spółki, w którym protestuje przeciwko nieprzejrzystej i skłaniającej do podejrzeń o upolitycznienie procedury powoływania członków zarządu. Publikujemy pełną treść listu. Pod Listem, przekazanym również Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, komisjom parlamentarnym oraz mediom, podpisało się 80 osób reprezentujących wszystkie piony Spółki (dziennikarze, realizatorzy i technika, księgowość, administracja) - zdecydowana większość zespołu. Na prośbę słuchaczy Radia Merkury, którzy o proteście dowiedzieli się z serwisów telewizyjnych oraz publikacji w prasie, zamieszczamy pełną treść Listu. List otwarty zespołu Radia Merkury S.A. Rozgłośni Regionalnej Polskiego Radia w Poznaniu do Rady Nadzorczej My, pracownicy i współpracownicy Radia Merkury S.A. w Poznaniu, wyrażamy swoją dezaprobatę wobec sposobu dokonywania zmian w składzie zarządu naszego radia. Nie podważamy kompetencji Rady Nadzorczej w spółce Skarbu Państwa i rozumiemy konieczność dokonywania okresowych ocen działalności zarządu. Pragniemy jednak zauważyć, że wybór członków zarządu winien być oparty na jednoznacznie określonych kryteriach merytorycznych, a nie politycznych. Oczekujemy, że deklarowana w toku kampanii wyborczej zasada konkursowego doboru członków zarządów mediów publicznych stanie się powszechną praktyką. Nie zgadzamy się na to, by przyszłość publicznego radia stała się przedmiotem partyjnych, pozamerytorycznych targów w gronie Rady Nadzorczej. Nie zgadzamy się, aby publiczne radio miało stać się łupem politycznym jakiejkolwiek partii. I wreszcie – nie zgadzamy się, aby wprowadzano do radia osoby nominowane wyłącznie wedle politycznych parytetów i znajomości. Chcemy zwrócić uwagę Rady Nadzorczej na fakt, iż takie postępowanie jest nie tylko sprzeczne z zasadami moralnymi i etycznymi, ale może być uznane za niezgodne z polskim prawem jako działanie na szkodę spółki przez jej organ statutowy. Tworzymy radio publiczne, nie partyjne, które należy do słuchaczy i im ma służyć. I takim radiem chcemy pozostać. Zespół Radia Merkury S.A. [źródło: Presserwis, strona internetowa radia Merkury] O sytuacji w Radiu Merkury świadczy także inna depesza PAP: Słuchacze Radia "Merkury" na próżno czekali w czwartek na codzienny felieton Krzysztofa Daukszewicza, pisze "Głos Wielkopolski". Satyryk odniósł się do protestu załogi rozgłośni, która sprzeciwia się upolitycznieniu jej zarządu. Wiceprezes stacji zdjął materiał z anteny, a słuchacze musieli się zadowolić muzyką. Daukszewicz na wstępie felietonu zaznaczył, że Poznań słynie nie tylko z targów, ale i z buntu dziennikarzy publicznego radia. Jak powiedział, na członka zarządu powołano "pracownika magazynu słodyczy", który "na co dzień przekłada ciastka z kupki na kupkę". Te słowa dotyczą związanego z LPR Krzysztofa Musiałka. Do niedawna pracował w dziale logistyki hurtowni cukierniczo-spożywczej. Z mediami miał niewiele wspólnego. Materiał nie został wyemitowany. Taką decyzję podjął Wojciech Biedak, wiceprezes do spraw programowych. Uznałem, że nie można angażować anteny do sprawy protestu załogi. Taką decyzję podjąłem osobiście, żadnych nacisków nie było. Większość zespołu przyjęła ją ze zrozumieniem mówi Biedak. Z informacji "Głosu Wielkopolskiego" wynika jednak, że część dziennikarzy podczas porannego kolegium ostro zaprotestowała przeciwko zdjęciu felietonu. Padły słowa o cenzurze. (PAP 15.09.2006) PAP najwolniejsza przy taśmach Polska Agencja Prasowa o taśmach Lipińskiego z programu „Teraz My” poinformowała dopiero o godzinie 0:27, jako ostatnie z mediów elektronicznych. Jest to sytuacja zdumiewająca, ponieważ agencje prasowe zwykle koncentrują się na szybkości działania. Sprawa ta wywołała komentarze prasowe, do których kierownictwo PAP odniosło się wyjaśniając, że na dyżurze była jedna osoba i nie zdołała wcześniej umieścić depeszy o taśmach. Jest to wyjaśnienie wysoce wątpliwe, ponieważ pod depeszą podpisane są inicjałami trzy osoby: 27-09-2006, 00:27 - MEDIA-TVN-PARTIE-PIS-SAMOOBRONA-LIPIŃSKI-BEGER-PROPOZYCJA 27.9.Warszawa (PAP) – We wtorek w programie "Teraz my” wyemitowanonagranie, w którym sekretarz stanu w Kancelarii Premiera AdamLipiński zaproponował Renacie Beger z Samoobrony stanowisko wMinisterstwie Rolnictwa za przejście do PiS. PO i PSL chcąpowołania komisji śledczej ds. korupcji politycznej.Lipiński rozmawiał z posłanką Samoobrony także o miejscach nalistach w wyborach samorządowych dla osób przez nią zaproponowanych. Obecni w studiu przedstawiciele PO i PSL – wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski i polityk Stronnictwa Marek Sawicki nie kryli oburzenia materiałem. W rozmowie z Beger Lipiński zaproponował też posłom Samoobronywykupywanie weksli z pieniędzy Kancelarii Sejmu – wynika znagrania zrealizowanego ukrytą kamerą przez reporterów TVN.Polityk PSL ocenił, że propozycja Lipińskiego dla Beger "to dobicie gwoździa do trumny”. | |